TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2007-12-30, 00:01
Krew Elfów
Autor Wiadomość
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-11, 00:19   Krew Elfów

Lodowaty powiew wiatru nachylił ku północy wierzchołki wiekowych dębów. Zimne krople deszczu delikatnie spadały z liścia na liść. Całun ciężkich chmur spowił całe niebo zasłaniając słońce. Dzień nie zapowiadał się ładnie, ale niewielu zwracało na to uwagę.
Księżycowy Las nosił bowiem w sobie brzemię narastającego buntu przeciw przybyszom z równin. Rody możnych władających Wysokimi Miastami szykowały się do obrony jak za starych lat, gdy ten las został nawiedzony przez hordy piekieł.
Coraz większe krople z nieba spadają na dachy umieszczonych w koronach drzew domów.
To miasto Sallenael, jedno z większych i zarazem jedno z piękniejszych jakie wzniosła rasa Magów. Zbudowane w koronach drzew ukryte magią przed wścibskimi oczyma tych, którzy penetrowali te ziemię. Wysokie na 100 metrów drzewa były zrośnięte grubymi gałęziami i koronami. Z poziomu ziemi widać było tylko zieleń, lecz z lotu ptaka można było ujrzeć ogrom zabudowań. Gałęzie i korony tworzyły wielką platformę, na której zbudowano z lekkich materiałów domy, świątynie, magiczne wieże i wszelkie budynki potrzebne do tego, aby te liczące 30 tysięcy mieszkańców miasto mogło funkcjonować.
Kolejny zimny powiem przechylił ku północy najwyższe, a zarazem najmniejsze gałązki wysokich drzew. Tego dnia w mieście tym było znacznie więcej Elfów niż normalnie. Z wszelkich okolic przybyli tu możni, wraz ze swymi świtami, aby obradować nad użyciem starej magii do obrony. Pojawienie się możliwości użycia potężnej elfickiej magii nie było codziennym wydarzeniem. Wielu śmiałków, bohaterów tej rasy ściągało do tego miejsca, by przyglądać się naradom, by uczestniczyć w postaniu przyszłych legend, by zdobyć sławę, bogactwo, lub zostać członkiem szlachetnych rodów, które chętnie adoptowały najdzielniejszych bohaterów. Tak się też złożyło, że jednym z licznych przybyszów był Orick Raven. Bohater widział skutki wojny, która jeżeli już nie trwała, to zbliżała się nieubłaganie. Był znany nielicznym jeszcze, ale to miało się wkrótce zmienić...

Wielka kropla deszczu robiła się o głowę Bohatera, który ledwo co dotarł do Sallenael, którego nazwa w języku jego rasy znaczy tyle co Złoty Wiatr. Bohater nie był wielce zmęczony. Podróż do tego miejsca trwała cały dzień, ale w nocy był czas na odpoczynek. Teraz zaś przyszedł czas na 'zwiedzanie' tego przybytku. Idąc przez główną ulicę Mag widział po swej lewej i prawej stronie wysokie na 4 piętra budynki zbudowanych wokół gałęzi wielkich drzew, które rosły od koron pionowo. Były tu sklepy rzemieślników, kram z magią, drobne księgarnie i sklepy jubilerów, czyli to co cieszyło się największym powodzeniem. Z wiedzy, jaką posiadł Bohater wynikało, że w mieście tym jest tylko jedna karczma, która znajduje się na końcu tej ulicy. Jest to zarazem jedyne miejsce gdzie można spędzić czas, usłyszeć ciekawe historie, czy nawet otrzymać jakąś pracę, której ostatnio nie brakowało. Wielkie obrady możnych odbywały się na forum miasta, dlatego każdy mógł w nich uczestniczyć, lecz nie każdym miał prawo zabierać w nich głos. Bohater nie miał takiego prawa, ale jeżeli opowiastki o szybkiej sławie są prawdą, to miał jeszcze 10 godzin czasu, aby zdobyć możliwość wypowiedzenia się. Obrady miały rozpocząć się wraz z pierwszym promieniem księżyca, a do tego czasu Bohater był absolutnie wolny.
Ulica była pełna elfów. Wchodzili oni, czy też wychodzili z różnych sklepów, rozmawiali, śmiali się. Nie widać było po ich twarzach zmartwień związanych z wojną. Każdy najedzony, dobrze ubrany. Życie w dostatku ponoć nie służyło sercom Srebrnych Elfów, ale dobrze wpływało na ogólne samopoczucie.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-11, 00:27   

Orick spokojnie rozejrzał się po mieście. Cisza, spokój, niezmącony niczym ład tej ostoi elfów sprawiał, że młody mag czuł się niezwykle bezpiecznie.
Wystarczyło tylko przypadkowe spojrzenie, które przebiło się przez liście - A wyczulony wzrok strażnika szybko pochwycił pewną niezgodność - i w oddali zauważył czarny dym. Być może była to tylko gra świateł, bo przy kolejnym podmuchu wiatru dym zniknął, lecz elf oprzytomniał i znów zdał sobie sprawę, że jest żołnierzem swego kraju, narodu, który jest zagrożony. Broni życia swego i osób, które są mu drogie. O ile te osoby jeszcze żyją.
W samotności często zastanawiał się nad losem swej matki, czy przetrwała wojnę, czy może uciekła w bezpieczne miejsce... Czy wie, że jego wuj, Arathiel, zginął, zabity przez bezwzględnych rasistów? Czy wiedziała, że Orick włada teraz jego kosturem?
Mag zacisnął dłonie na swej białej lasce, czując miły chłód magii bijący jej wnętrza.
Nie lubił być żołnierzem.
Wolał być dyplomatą i myślicielem. Obrady, które miały się odbyć, były szansą dla elfa na pokazanie swej nadprzeciętnej inteligencji i kwiecistej mowy. Najpierw jednak musiał zdobyć w mieście pewien prestiż.
Do tej pory niewiele go zdobył. Zabił maga, podczas walk w Anderdull, udało mu się załagodzić konflikt między magami a ludem tegoż miasta...Tutaj niewiele się to liczyło.
Zresztą - Nigdy nie pragnął sławy. Zawsze dążył do zdobycia mocy i wiedzy.
Postanowił jednak na razie skierować się do karczmy, ażeby tam w jakiś sposób złapać klimat tego miejsca i lepiej się wczuć w codzienne problemy Srebrnego Ludu.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-11, 12:09   

Bohater szedł długą ulicą mijając przechodniów nie zwracających na niego uwagi. Budynku, które można było tu zobaczyć były bardzo ładne. Wykonane finezyjnie, majestatyczne. Przyciągały wzrok. Orick zmierzając do karczmy czuł lekki głód, o którym jednak nie dało się wiele myśleć, ponieważ piękno miasta zajmowało zmysły. Bohater ledwo nawet zauważył jakiegoś grajka siedzącego przed jakimś kramem, który z małego fletu próbował wydobyć muzykę. Jego purpurowa szata ozdobiona symbolem łuku i strzał sugerowała, że to raczej strażnik, a nie muzyk, a grana przez niego muzyka tylko to potwierdzała. Mag idąc dalej dostrzegł jeszcze elfkę, która czyściła broszkę w kolorze miedzi. Siedziała ona w balkonie jakiegoś domu. Po kilku krokach widok się zmienił. Tym razem wzrok był przyciągany przez zielony stragan, chyba jedyny w tym mieście. Ustawiony przed jakimś sklepem z żywnością. Bohater dojrzał, że ktoś handluje ziołami, czy też grzybami. Trudno było jednak przypomnieć sobie nazwy tych darów natury.
Bohater zatrzymał się przed wielkimi drzwiami. Oto była przed nim karczma o nazwie Galaesue. Wysoka na 4 piętra, dość masywna konstrukcja z wielką ilością okien. Budynek stał blisko centrum miasta, co sprawiało, że można było z niego szybko dostać się do innych zakątków tej elfickiej enklawy. Wielki szyld nad drzwiami przyciągał uwagę, podobnie jak muzyka, która wydostawała się z wnętrza tej siedziby podróżników.
Deszcze zaczął kropić coraz mocniej, niebo przybierało kolor czerni.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-11, 15:10   

Elf spojrzał w górę, przebijając wzrok przez listowie drzew.
Deszcz. Tutaj, w lesie srebrnych elfów przyzwyczajony był już do śniegu, który na północy, skąd pochodził, padał niemalże bez przerwy. Jako mag wody kochał ten żywioł w każdej postaci, dlatego na chwilę rozkoszował się kroplami wody, spadającymi na jego ciało, po czym powoli otworzył oczy i ruszył pewnie w kierunku karczmy.
Miał nadzieję, że znajdzie tam kogoś ciekawego, kto będzie w stanie pomóc mu w zdobyciu jakiejś sławy, uznania w mieście, ażeby mag mógł wziąć udział w obradach.
Szedł w ciszy, spoglądając na ludzi wkoło z zaciekawieniem, choć bez większego wścibstwa. Wiedział, jak bardzo elfy szanowały sobie prywatność.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-11, 21:44   

Orick otworzył drzwi karczmy, do której po chwili wszedł. Już od pierwszych kroków do jego nosa dotarły zapachy różnych potraw z mięsa i z warzyw. Może Bohater nie był wielce głodny, ale ślinka powoli zbierała się w jego ustach, co było naturalnym odruchem po wyczuciu jak to elfy zwykły nazywać "pyszności".
Główna sala karczmy była dość spora. Równe rzędy stołów, a przy każdym 6 krzeseł. Stołów było przynajmniej 20 i ciągnęły się od kominka po prawo do lady karczmarza po lewo. Na wprost od wejścia były przejście za którymi widać było schody na górę. Drugie przejście było za plecami karczmarza i prowadziło na zaplecze, albo do piwniczki.
Blisko kominka był podest na którym 3 srebrne elfy grały na instrumentach. Dwóch na fletach, a jeden na lutni.
Większość stołów była już zasiedzona przez różnej maści podróżnych. Widać większość z przebywających tu elfów przybyła w podobnym celu jak sam Bohater. Trudno było zaczepić na dłuższą chwilę, na kimś spojrzenie, podróżni wyglądali dość ekscentrycznie, a na pewno wyjątkowo.
Przy ladzie karczmarza nie było natomiast wielkiego ruchu. Ten nalewał wina do kielichów z kilku butelek stojących na ladzie i wynosił z kuchni na ów ladę posiłki, które 3, lub 4 służki nosiły na stoły.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-12, 08:38   

Elf, ciągnięty jakąś nieokreśloną siłą, która ciągnęła zapewne również i jego przodków, dał się ponieść swym nogom wprost do lady karczmarza.
- Witam - Skłonił się lekko przed gospodarzem - Widać, że piękny to przybytek, więc zakładam, że również i zjeść można tu porządnie? - Elf uśmiechnął się nieznacznie do karczmarza.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 10:15   

Karczmarz również się lekko skłonił na widok Bohatera zbliżającego się do jego lady.
Wyglądał on na elfa w średnim wieku. Włosy splecione w warkocz, zakręcony w ślimaka z tyłu głowy. Oczy jasne, niezbyt głębokie, skóra lekko zniszczona od długiego kontaktu z parą. Karczmarz był lekko za gruby jak na srebrnego elfa, ale ta drobna nadwaga nie rzucała się w oczy. Biała kamizelka bez rękawów i długie szare spodnie zasłonięte z przodu białym płótnem. Bohater zauważył te elementy stroju karczmarza.
"Cieszą mnie twe pochwały, obyś i strawy moje chwalił panie. Czego sobie życzysz powiedz mi, a ja szybko ci to podam. Dziś posiadam pieczęć z dzika, kuropatwy i krem z grzybów, lecz jak czas ci nie jest na wagę złota, to mogę polecić kucharzowi, aby przyrządził darma'ha." Rzekł karczmarz wymieniając na końcu swych słów nazwę elfickiej potrawki z leśnych kartofli, śliwek i borowików. "Do picia białe, czy czerwone wino? Posiadam kilka trunków regionalnych i jedno wino z południa, ziem ludzkiej rasy. Jak na ich gatunek całkiem dobre, lecz trochę zbyt mocne do lekkich dań."
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-12, 14:15   

Elf uśmiechnął się nieznacznie i skłonił głowę.
- Nie śmiem wątpić, że potrawy te, sporządzane za pomocą iście boskich rąk twej kuchni są smaczne, jednakże problemem mym jest problem ubogich - Pieniądze. prosiłbym więc o coś w przystępnej cenie, zadowolę się i tym. - Odpowiedział elf z uśmiechem i czekał, na propozycję karczmarza.
Jednocześnie rozglądał się wkoło i uważnie nasłuchiwał na przeróżne plotki. Ostatecznie jednak wiedział, że o plotki najlepiej zapytać karczmarza. Jednakże z tym wolał poczekać do odbioru jedzenia.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 23:38   

"Zupa grzybowa jest już na dnie garnka, więc obfitą porcję mogę ci podać panie, za cztery srebrne monety, lub jeżeli wolisz coś bardziej konkretnego, to kuropatwa dziś stoi za dwie złote monety, a porcja pieczeni z dzika za piętnaście srebrnych monet. Wybór jak widzisz cenowy jest. Wino białe i czerwone, z regionu tego po trzy srebrne monety z kielich, lub złotą monetę za butelkę. Wino ludzi kosztuje jedenaście srebrnych monet za kielich i cztery złote monety za butelkę. Cóż z tego sobie życzysz więc?" Zapytał Bohatera karczmarz dość przejrzyście ukazując panujące dziś ceny. Były może ciut wyższe niż być powinny, ale wielce po kieszeni nie uderzały.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-13, 09:20   

Orick uśmiechnął się szeroko i z uznaniem pokiwał głową
- Tak, zaiste, nie dość że zapachy kuszą przybysza, to i ceny niezwykle przyjazne kieszeni biednego strażnika, jakim jestem ja! - Powiedział elf, dziwnie akcentując słowo "strażnik", ażeby zachęcić karczmarza do zadawania pytań - Poproszę więc zupę grzybową, do tego wystarczy mi zwykła szklanka czystej wody. - Powiedział grzecznie i położył pięć srebrnych na stole, wyraźnie eksponując piątą monetę.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-13, 23:52   

"Skoro elf odmawia sobie wina, to zaiste jego sakiewka musi być bardzo pusta." Powiedział karczmarz wychodząc na zaplecze. Wrócił po kilkunastu sekundach kładąc na ladzie talerz brązowej zupy gęstej od drobinek grzybów i jakiegoś mięsa. Zupa parowała, co pobudzało gruczoły ślinowe Bohatera. Karczmarz zgarnął srebrne monety i nalał do kielicha jakiegoś zdaje się wina, które położył obok posiłku Czarodzieja. "Na mój koszt, niech ci strawa lekką będzie." Powiedział do Bohatera. Karczmarz jednak nie zadawał żadnych pytań Bohaterowi, co Mag odczytał jako znieczulicę Gospodarza na podróżnych strażników. Widać musiał ich widzieć wielu, albo spotkać bardziej interesujące postacie, jak chociażby te od których była pełna sala. Orick nie rozpoznawał nikogo na niej, chociaż wyposażenie i ubiór co niektórych elfów zdradzało, że są oni majętni, potężni, albo też obeznani z fechtunkiem, a to ostatnie nie było codzienne w przypadku srebrnego elfa.
"Długo zamierzasz zabawić w mieście panie?" Zapytał Gospodarz Oricka, dość niespodziewanie. Wycierał ścierką jakiś kielich, który wcześniej wypłukał i nie patrząc na Maga rzucił swe pytanie.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-14, 08:04   

Orick, który w tej chwili był zajęty raczej pożeraniem pysznej zupy grzybowej, przełknął szybko łyżkę zupy, parząc nieco gardło.
- Nie wiem sam - Wzruszył ramionami - Choć jestem strażnikiem, dużo bardziej ciekawi mnie żywot dyplomaty i mówcy, niż maga do zadań bojowych - Uśmiechnął się elf i wziął łyk wody, ciągle spoglądając na wino. - Myślisz, że znajdzie się tu coś dla mnie? - Zapytał, choć dobrze wiedział, co się szykuje wieczorem. Miał jednak nadzieję, że karczmarz pierwszy zacznie ten temat, ażeby mógł udawać "nie wiedzącego".
- Pyszna zupa - Skwitował jeszcze, z uśmiechem pełnym podziwu.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-15, 17:01   

Zupa rzeczywiście była całkiem dobra. Bohater nasycił się nią i miał pewność, że do wieczora głodny już nie będzie.
"A więc oratorem chcesz być panie. Złote usta są cenniejsze niż złote dłonie i złote lica razem wzięte, lecz nie każdemu jest dane pokazać co potrafi. Gdybyś miał przychylność jednego, dwóch, albo więcej starych rodów może mógłbyś pokazać co potrafisz dzisiejszego wieczoru. Słyszałeś pewnie, że odbędą się obrady Starych Elfów wraz z pierwszym promieniem księżyca. No niestety, aby móc przed nimi rozmawiać trzeba należeć do znamienitych rodów, lub być przez nie naznaczonym szlachetną krwią, czy jak to mawiają starzy Krwią Elfów. Jedna kropla płynąca w żyłach daje prawo zabrania głosu, lecz nie pozwala sądzić." Powiedział dość ciekawe słowa Karczmarz. Bohater znał te polityczne prawo, lecz widać Gospodarz tych włości przewyższał go wiedzą w tym temacie. "No, ale pytasz czy się coś tu dla ciebie znajdzie. hm..." Zamyślił się. "O pracy dla strażnika nie słyszałem, tu w mieście będzie o nią trudno. Praca dla maga także nie jest powszechna, jakiś czas temu był tu jeden mość, który szukał magów i oferował im dość dużo złota w zapłatę za usługi, lecz to już nie jest aktualne. Jedyna praca jaka jest w ofercie, obejmuje chyba tylko awanturników." Wzruszył ramionami karczmarz. "Napij się tego wina, pomoże w trawieniu."
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-15, 19:50   

Orick kiwnął głową i wziął łyk wina, delektując się drobnym łykiem tego trunku.

- A jak zostac naznaczonym Krwią Elfów - Dopytywał się mag, mrużąc powieki. - Znacznie bardziej wolałbym pokazać innym moje umiejętności, związane właśnie z dyplomacją i retoryką - Powiedział elf poważnie i znów wziął łyk wina.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-15, 23:48   

"Trudno mi powiedzieć jak doświadczyć tej łaski. Na pewno trzeba sobie na to jakoś zasłużyć w oczach starych rodów, ale jak to uczynić nie wiem." Oznajmił Karczmarz "Z pracą dla dyplomatów i retorów bez zaplecza szlacheckiego bardzo trudno. Ogłoszenia o taką pracę nie trafiają do gospód, nawet najlepszych. Możni wolą sami dobierać sobie dyplomatów, którzy będą mówić w ich imieniu. Przykro mi, ale w tej materii, nie będę w stanie niczego ci doradzić panie." rzekł Karczmarz, lecz bez smutnej miny. "Gdybyś spotkał jakiegoś poszukiwacza przygód, który szukałby zajęcia, przyślij go do mej karczmy. A do mnie może dotrą w tym czasie głosy wołające o pomoc w sprawach ust złotych. Wtedy nie omieszkam ci o tym powiedzieć, jeżeli zaszczycisz jeszcze wizytą me włości."
Orick dostrzegł, że do karczmy wszedł jakiś dostojny Srebrny Elf w bordowej szacie. Usiadł spokojnie przy stoliku i skinięciem głowy poprosił do siebie służkę. Nie tylko Bohater dostrzegł iż ta postać weszła do karczmy, choć elf ten nie uczynił tego w sposób pokazowy. Karczmarz rzucił nie odwzajemnionym spojrzeniem na ową postać, po czym wrócił do zajęć przy swej ladzie.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-16, 14:01   

Orick spojrzał na tą postać uważnie, choć starał się nie okazywać specjalnie dużo zainteresowania owym elfem, mimo że niesamowicie przykuwał jego uwagę.
Zagaił więc karczmarza raz jeszcze.
- Kto to? Wygląda na dość bogatą postać...
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-16, 23:27   

"To Elimarion D'nnodel, jeden z najsławniejszych i zarazem najbardziej skrytych magów." Powiedział cicho karczmarz. Nie musiał mówić nic więcej. Orick choć nigdy nie widział tego osobnika, o jego legendzie słyszał. Ten kilkuset letni Srebrny Elf znany ze swych podróży i walki o honor elfiej krwi, był sztandarową postacią o której wręcz uczono małe dzieci. Bohater choć nie pamiętał wszystkich tych opowieści, pamiętał o jednej. Elf ten ponoć był potężnym magiem już w czasach, gdy Księżycowy Las nawiedziła armia piekieł. Diabły niszczyły las, lecz nie były w stanie zagrozić elfim miastom, które zebrały armię najlepszych magów ze swej rasy, a ci po wezwaniu duchów lasu zmiażdżyli swą mocą najeźdźców. Wielu z nich poległo, a dusze ich zostały zabrane do Otchłani. Większość jednak przeżyła, choć od tego czasu ich sława się już nie zwiększała. Elimarion był jednym z tych magów. Żyjący z dala od miast, ponoć nie przepadał za towarzystwem swych ziomków, został niemal zapomniany przez już dawne elfie dzieci, a te, które przyszły na świat niedawno nie były już uczone o jego losach, lecz o Chwale Srebra musiały kiedyś słyszeć.

Elf ten miał ponurą minę. Służka u której złożył zamówienie udała się na zaplecze. Karczmarz próbował nie zwracać na niego uwagi, lecz mu to nie wychodziło. Sala niemal cała natomiast zachowywała się tak, jakby go tutaj nie było. "Masz jakieś plany na ten dzień panie?" Zapytał karczmarz Oricka.

Elimarion D'nnodel.jpg
Plik ściągnięto 16264 raz(y) 6,02 KB

 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-17, 12:20   

Orick odwrócił wzrok od maga.
Honor elfiej krwi... taak... Problem w tym, że źle mu się to kojarzyło. Zmrużył oczy, lecz na głos karczmarza natychmiast przybrał łagodny wyraz twarzy i uśmiechnął się.
- Cóż... Poszukam jakiegoś sposobu, ażeby zabrać głos na dzisiejszej radzie - Wzruszył ramionami - Możesz mi pokrótce przedstawić Szlachetne Elfie Rody, które panują w tym mieście? - Zapytał, uśmiechając się przyjaźnie do karczmarza.
Jednocześnie jego głowę ciągle zaprzątała sprawa potężnego maga, który przybył do karczmy... wyczuwał bijącą moc od czarodzieja i rozkoszował się tym uczuciem. Kochał potęgę, kochał mieć świadomość, że włada siłami, które naprawdę liczą się na świecie. A ten elf, obok, był chyba najpotężniejszą postacią jaką kiedykolwiek spotkał, a teraz siedział ledwie parę kroków od Oricka!
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-17, 12:54   

"Szlachetne rody w tym mieście są tylko dwa, choć oba niezbyt znaczące w świecie, nie należy im tego jednak przypominać. Większość rodów jaka będzie dziś na obradach przybyła z dalekich stron las. Ci, którzy mieli przyjaciół w mieście zatrzymali się zapewne u nich, a ci, którzy ich nie posiadali dostali najlepsze komnaty w mej karczmie i przesiadują w nich od wieczora. W sumie siedmiu przedstawicieli rodów dziś goszczę, a trzech nawet poszukuje awanturników do pracy, o której ci z resztą wspomniałem." Gdy karczmarz tak mówił jedna ze służek wyszła z kuchni. Niosła zapewne dla Elimariona jego strawę, którą była jakaś dobrze wypieczona porcja dzika, wraz z kartofelkami, jakimiś drobnymi czerwonymi i zielonymi warzywami w brązowym sosie. Prócz tego niosła butelkę jakiegoś bliżej nieokreślonego wina.
"Tutejsze rody o których wspomniałem" kontynuował karczmarz, "To dom Seladerine i dom Me'aleve. Oba liczne, lecz niezbyt zamożne w porównaniu z tymi rodami, które przybyły dziś do miasta... a nie, chwila. Przecież jest jeszcze w mieście trzeci ród, Olenari. Jednakże oni cieszą się zło sławą rozrabiaków i nie szanują swego pochodzenia. Ich głosy powinny być liczone w sposób negatywny, jeżeli w ogóle liczone." Wzburzył się karczmarz. "Jednakże zapewne nawet ich rezydencja dziś będzie trudno dostępna dla przybyszów, zwłaszcza pozbawionych dobrego pochodzenia, lub sławy. Jeżeli już chciałbyś się skontaktować, z którymś rodem, to polecam Seladerine. Ojciec rodu Shealenor'Eli'Velian i jego żona, matrona Ulieana są bardzo przyjaźni nawet dla obcych, choć dziś na pewno będą bardzo zajęci." Streścił sytuację Gospodarz.
Obecność sławnego i potężnego maga, musiała być dla adepta sztuk magicznych lekko pesząca. W oczach wysokich elfich magów nawet najpotężniejsi ludzcy z odległych krain nie byli wielcy, chociaż w świecie panowały słuchy iż to ludzcy magowie są najpotężniejsi. Nigdy tego nie sprawdzono i nie zapowiadało się iż będzie ku temu okazja. Każdy srebrny elf był jednak pewny, że to jego ziomkowie są przodownikami magii w świecie, zaraz po bogach, których jak na złość ostatnio nie było widać ni słychać.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-17, 19:00   

Orick spojrzał na karczmarza z uwagą, a po wysłuchaniu jego słów zapytał znów:
- Cóż, dobry elfie. Powiedziałeś mi wiele, ale mnie interesuje też, co dane rody sobą prezentują, jakie mają poglądy. Nie chce wybierać rodu, który godził by w moje przekonania. - Oznajmił elf poważnie, próbując ignorować maga nieopodal, jednak co chwila zerkał tam znad ramienia.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-17, 23:00   

"Każdy dom musi się prezentować jak najlepiej, jeżeli o to tobie chodzi panie. Pokazują się z jak najlepszej strony, lecz zapewne w głębi swych serc chowają drobne i większe grzeszki. Jeżeli zaś chodzi o ich poglądy, to trzeba ich samych o to pytać. Każdy ród składa się z wielu mężczyzn i kobiet, a większość zapewne ma różne poglądy, choć ich szkielet zapewne jest ten sam. Te rody z okolicy znane są jedynie ze swego konserwatyzmu, który dla wszystkich możnych jest chyba rzeczą naturalną. Przywiązanie do tradycji, brak zainteresowania nowościami i szerzeniem ogólnej możliwości wypowiedzi. Najmniej tego schematu trzymają się Seladerine, którzy nie wstydzą się rozmawiać z niższymi od nich w codziennych rozmowach, lecz nawet oni nie będą traktowali cię jak równego sobie." Mówił karczmarz, gdy nagle przypomniał sobie o ostatnich słowach Bohatera "A jakie ty masz przekonania?" Zapytał, gdy Orick akurat zerknął na Elimarion, a ten wychwycił to spojrzenie. Bohater poczuł lekki dreszcz na plecach, a gdy odwrócił się do Gospodarza tan zapytał jeszcze: "Tak wielkim widowiskiem jest czarodziej? Gdybyś był tu wczoraj wieczorem, to ujrzałbyś jakąś dziwną magiczną sztuczkę, którą zaprezentował, gdy akurat do sali zszedł wielmożny pan Aurelii."
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-18, 10:02   

- Nie, nie, po prostu... intryguje mnie, ten mag - Odpowiedział elf, pesząc się pod wpływem wzroku szlachetnego Elimariona. - Moje przekonania? - Zastanowił się przez chwilę. Tak, to było dobre pytanie. Co właściwie Orick sobą prezentował? W co wierzył?
Przypomniał sobie swoją walkę o równość półelfów, o sprawiedliwość i o moc.
- Wierzę - Zaczął mag - Że nie istnieje dobro, ani zło. Że istnieje jedynie ład i chaos, które niekoniecznie muszą być dobre, albo złe. Istnieje również rodzaj cienkiej równowagi, między nimi. Wierzę, że każda osoba, niezależnie od rasy i wyznania, jest równa, zdolna do tego samego, godna mieć te same przekonania, co inna. Wierzę w sprawiedliwość, ze jest ona tym, co może dać wszystkim ludziom radość i ukojenie w tych trudnych czasach - Orick zamilkł na chwilę - Wierzę wreszcie w to, że nie ważna jest władza, ani pieniądze. Ważny jest potencjał i moc.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-19, 00:31   

Karczmarz wysłuchał mowy Oricka, albo przynajmniej wyglądało iż go słucha.
"Ciekawe masz poglądy panie, trochę zbyt nowoczesne, ale wierzę w twą dobroć, nie jestem jednak zdolny do dyskusji nad nimi, choć ręczę, że znalazłbyś tu na sali osoby chcące poddać twe słowa w wątpliwość." Odpowiedział karczmarz, gdy nagle gwałtownie odwrócił wzrok.
Czarodziej spostrzegł, że smukły, dobrze ubrany elf podszedł do jego lady. Pierścienie na każdym palcu zielona szata do ziemi i złoty pas sugerowały majętność tej osoby, a jego miedziane włosy były związane wstążką.
"Czy ktoś się zgłosił?" Zapytał nie przywitawszy się słowem elf. "Nie wielmożny panie, obiecałem, że dam ci znać, gdy ktoś się pojawi, lecz nikogo takiego nie udało mi się znaleźć. Kilka osób pytało o pracę, lecz nikt nie ważył się przekroczyć próg twej kom.." - Psiakrew." - ...naty" Przerwał w pół słowie wypowiedź karczmarza elf i oparł się o ladę.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2007-07-19, 08:59   

Orick odsunął się krok dalej, pozwalając karczmarzowi i czarodziejowi spokojnie dokończyć rozmowę.
Jednocześnie spoglądał na salę, szukając potencjalnych lordów, dam, książąt albo kogokolwiek szlachetnie urodzonego.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-19, 14:06   

"Gdyby ktoś nie był pewny, co do pracy, napomnij karczmarzu, iż jako zaliczkę wypłacam sto złotych monet jako fundusz na wykonanie zadania." - Dobrze panie, będę pamiętał." Odpowiedział karczmarz możnemu, a ten poszedł do drzwi prowadzących do na górę. Orick widział jak elf ten odchodzi, a gdy tylko zbliżył się do drzwi stojący obok nich inny elf, którego Bohater dopiero teraz zauważył podszedł do lady. On również był dobrze ubrany, miał na szyi wielki amulet ze srebra, który spadał na jego tors odziany w jedwabną, białą koszulę. Na niej nosił dworski kaftan wyszywany złotem, na pewno bajecznie drogi. Spodnie ciemne, czarne pantofle.
"Czego chciał od ciebie ten stary zgred?" Zapytał bogato wyglądający elf karczmarza. "Wielmożny pan Laerian..." - Nie wymieniaj jego tytułów, przecież go znam. Powiedz czego chciał." Przerwał wyraźnie niecierpliwy elf. "Zapytał, czy ktoś zgłosił się w związku z jego ofertą pracy i po usłyszeniu negatywnej odpowiedzi dodał do oferty sto złotych monet jako zaliczkę." - A to łajza jedna... Czy na moją ofertę ktoś odpowiedział?" - Nie panie." - W takim razie, gdyby ktoś pytał o pracę wspomnij, że ja jako zaliczkę wypłacam trzysta złotych monet." - Dobrze czcigodny Feor'len Nah Aurelii." Wypowiedział imię bogatego jegomościa karczmarz, a ten wzorem pierwszego wielmożnego również zniknął gdzieś za drzwiami prowadzącymi do schodów. "Strasznie nadpobudliwi ci wielmożni, ale cóż poradzić..." Szepnął do Bohatera Gospodarz.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group