Wysłany: 2005-12-28, 20:23 Krypta Eliosa (Kroniki Kaina - wprowadzenie)
"Oddech śmierci to coś więcej niż tylko cel życia. To droga po której przyszło nam kroczyć i która dała nam nieśmiertelność krwi."
- Cytat z księgi Retya Vamiprica
W małym, zniszczonym wampirzym dworku domownicy udali się na spoczynek. Tylko jeden z mieszkańców tych zapomnianych przez świat włości był jeszcze na nogach, a jego imię brzmiało Kain.
Dworek ten był mały bardzo zaniedbany z powodu braku służby, a raczej pieniędzy na opłacenie personelu. W dwunastu pokojach na piętrze i dzieksięciu na parterze spoczywali w wielkich wampirzych łożach mieszkańcy włości. Należeli oni do jednego z nielicznych szlacheckich rodów w tych terenach, lecz brak kontaktów z wampirami podobnego statusu nie przeszkadzał im, ponieważ licząca dwadzieścia osób familia była bardzo zżyta i raczej ksenofobiczna.
Do drzwi od pokoju Kaina ktoś puka. Bohater nie wie kto mógłby go nawiedzić o tak później porze, ale jest pełen dziwnych obaw.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2005-12-28, 20:33
Kain chwycił miecz i podszedł by stanąć stanoł koło dzwi w tym miejscu w kture dżwi nie udeżą by muc udeżyć nie proszonego gościa prosto w szyje i zakończyć jego nędzny żywot kimkolwiek jest i jak sie nazywa nie lubił nieproszonych gości denerwowali go był kiedyś był taki jeden mało z niego zostało chyba to było ostrzeżenie dla innych zawsze zapowiadali swoje pszybycie gdzy już stanoł koło dżwi spytał sie "Kto tam" a puźniej stał w napięciu czekając na odpowiedz
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Tajemniczy gość milczał, lecz po kilku chwilach jakiś kobiecy głos powiedział do Kaina: "Mam wiadomość dla ciebie od mojego pana." Postać wydawała się mówić dość niskim głosem, zdecydowanie kobiecym. Bohater nie wiedział do kogo należy ten głos, a tym bardziej kim jest domniemany pan posłańca.
Drzwi się powoli otwierają i do pokoju wchodzi osoba w brązowym płaszczu z kapturem zakrywającym ciało i głowę. Osoba ta stanęła na środku pokoju i spojrzała na Kaina, a ten zobaczył twarz swego gościa. Była cała pokryta bliznami od szycia, przez co nie było rozpoznawalne czy jest to mężczyzna, czy kobieta, a postura postaci wskazywałaby iż jest to chłopiec. Jednego tylko postać nie uczyniła, nie trzymała swych rąk na widoku, tylko były ukryte gdzieś w rękawach płaszczu.
"Mój pan przesyła pozdrowienie dla ciebie i daje ci swe błogosławieństwo." Powiedziała postać i dodała po pustym spojrzeniu w oczy Kaina "a także prosi o pomoc." W tej chwili Kain zauważył amulet, który postać ta trzymała na szyi, a przedstwaiał on płonący księżyc, przebity dwoma sztyletami.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2005-12-28, 20:55
"Jaka jest twoja wiadomośc i co oznacza znak na twym amulecie kim ty jesteś a najważniejsze kim jest twuj pan" spytał sie jeszcze raz Kain trzymając w gotowości miecz na wszelki wypadek gdzyby to był podstęp oglądając postać w nadzieji wypatrzenia jakiś innych dziwnych żeczach w wyglądzie postaci
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
"Mój pan nie chce zdradzać swego imienia, lecz wierzy że odwiedzisz go, gdy tylko zaprowadzę cię do niego." Postać mówiła bardzo powoli akcentując każdą samogłoskę. "Nie interesuj się mym amuletem, nie jest on dla ciebie ważny, a teraz weź co potrzeba i choć za mną..." Przerwała w połowie zdania postać iuczyniła krok w kierunku drzwi od komnaty Kaina.
Sam bohater był zdziwiony tym wszystkim i nie wiedział do końca co ma uczynić, lecz jego odpowiedz mogła być tylko jednoznaczna.
Postać wyszła z pokoju Kaina i schodami schodziła w dół, a za nią krok w krok podążał Bohater. Gdy wychodzili z domu, Kain zauważył, że drzwi do jego domu byly otwarte, co bylo niezwykle dziwne, ponieważ był pewien, że je zamknął.
W mglistą noc dwóch wędrowców szło krętymi leśnymi ścieżkami wśród pohukiwań dzieci nocy. Na niebie zapewne był już księżyc, lecz gęste, ciemne chmury ukryły go przed oczami istot żyjących, lub też i nie na Przeklętej Ziemi. Podróż trwała dość długo, aż w końcu przewodnik Kaina zatrzymał się i przemówił.
"Za tymi drzewiami jest siedziba pana. Nie zwalniaj kroku." Postać nadal mówiła kobiecym głosem, lecz w jej osobie Kain dostrzegał raczej mężczyznę niż kobietę.
Szli oni dalej, a po kilku chwilach marszu oczom Bohatera ukazała się dziwna budowla ozdobiona symbolami czaszek i kości. Kain nie widział jej całej, ale prawdopodobnie była dość spora, a przed nim były drzwi do tych włości.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2005-12-29, 10:41
Kain pchnoł dżwi włości, wkroczył do środka i pomyślał "Pewnie to dom jakiegoś Nekromanty przytulnie tu" zaczoł iść do właściciela tego ach jak przemiłego domu a jego kroki odbijały sie echem w wielkim korytarzu
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Kain jednak nie mógł otworzyc drzwi, ponieważ te były zamknięte na klucz. Na szczescie Bohatera jego przewodnik miał przy sobie klucz do tych drzwi, który był amuletam, noszonym przez rzewodnika na szyi.
Drzwi otworzyły się pchnięte siłą mięśni Okaleczonego Przewodnika Kaina i oczom bohatera ukazał się pokój ze schodami w dół.
"Pan czeka na dole. Idź do niego..." Usłyszał Kain od Przewodnika, a ten po chwili wyglądał jakby miał odejść z tego świata.
Komnta wyglądała na jakiś pokój przejść, ponieważ było w nim siedem drzwi, które najprawdopodobniej prowadziły do innych komnat. W rogu pokoju tliła się słabym ogniem czara, a na środku pokoju były zakręcone schody prowadzące w dół.
Kain schodził po schodach przez kilkadziesiąt stopni, aż doszedł na sam dół. Widział jeden korytarz prowadzący gdzieś w ciemność.
Na końcu długiego na kilkadziesiąc korytarza były drewniane drzwi. Zza nich Kain usłyszał słowa dwóch osób, które rozmawiały ze sobą:
Pierwsza: "Tero, nie możesz się teraz poddać! Działanie jest lepsze od bezczynności, a przecież mam misję do wykonania, która tak naprawdę nie przerasta naszych możliwości."
Druga: "Nie poddam się przyjacielu..." Głos umlikł "Chyba ktoś jest przy drzwiach" powiedział drugi rozmówca.
Pierwszy: "Wejdź do nas Kainie" Powiedziała pierwsza osoba i jakaś magiczna siła otworzyła drzwi z zamka.
Komnata ta była dość duża i wysoka. Na środku stały dwie postacie. Sciany z czarnej i czerwonej cegły były lekko oświetlane świecącym zielonym światłem septogramem narysowanym na podłodze. Znak ten był dość duży, a każde z siedmiu ramion miało conajmniej trzy metry wysokości. Właśnie przed tym znakiem stały postacie. W Komnacie nie było innych przedmiotów.
Kain zobaczył Lisza ubranego w srebrzystą zbroję, trzymającego w ręku długą laskę zakończoną czaszką jakiegoś zwierzęcia. Druga postać była demonem. To właśnie na nim zatrzymał się wzrok Bohatera. Demon miał białe rogi, a raczej jeden róg, bo drugi był w połowie złamany. Lewa strona twarzy demona była poharatana i widoczny był brak lewego oka demona. Istota ta nie posiadała także lewej ręki, a była ubrana w szaty maga. Zdziwiło Wampira to, że rany piekielnej istoty były świeże i nadal krwawiły.
Gdy tylko Piekielny Stwór zobaczył Kaina, wszedł w serce septogramu i kłaniając się Liszowi powiedział: "Porozmawiamy o tym w innym czasie." Otworzył się portal i demon zniknął gdzieś w zielonym świetle.
"A więc przybyłem do mnie dworzaninie. To dobrze, jesteś mi potrzebny." Powiedział do Kaina Lisz.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2005-12-29, 17:44
"Do czego ci jestem potrzebny" spytał Kain licza spojżał na demona spytał sie "co ci sie stało" coś mu zakręciło w brzuchu na widok krwi ale szybko sie opanował i zaczoł słuchać licza
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Demona już nie było w komnacie, jego ciało znikneło gdzieś w portalu, a wraz z nim jego osoba. Lisz patrzy na Kaina i zastanawia się przez chwilę.
"Jak dawno temu smakowałeś ludzkiej krwi?" Zapytał z iście stoickim spokojem. "Za jakiś czas do mej krypty zawitają pewni łowcy wampirów i będą polowali, lecz nie na mnie tylko na ciebie. Nie wiem dlaczego i nie pytaj mnie. Obroń mnie przed nimi, a otrzymasz nagrodę. Mam co do Ciebie trochę bardziej poważne sprawy, ale o tym później. Jeżeli moje źródło mówiło prawdę przedasz nam się w pewnym przedsięwzięciu." Lisz zamilkł. "Zgadzasz się przelać ludzkiej krwi?"
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2005-12-29, 20:19
"Dawno nie piłem ludzkiej krwi ale ile ich dędzie i czy to będą paladyni czy zwykli ludzie któży myślą że mogą zabić wampira jak to jacyś wariaci to moge ich zabić dla rozrywki jak paladyni będzie trudno ale ty też coś daj od siebie w tej walce zobacze czy moge ci zaufać" puścił wypowiedz Wampir
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
"Nie jestem jakimś walczacym w pierwszym szeregu kmiotem, lecz jeżeli się obawiasz mogę zaproponować ci pomoc mojego nowego pomocnika Kytoliusa. To demon, podbno zahartowany w boju, będzie pomocny w walce z tymi 'łowcami'. Nie wiem jednak kim oni są, ale mnie to nie martwi, ponieważ szukają ciebie, a nie mnie. Idź do komnaty z drzwami i wejdź do korytarza za drzwiami z czerwoną wstęgą. Idąc do końca tym korytarzem natrafisz na otwarte drewniane drzwi - to pokój Kytoliusa. Zapewne on przekaże ci dalsze informacje." Lisz przestał mówić i patrzył tylko na swego rozmówcę.
Kain przeszedł korytarz, a nastepnie wszedł na schody i idąc po stopniach przemieszczał się w górę. Czuł w tym kompleksie dziwną aurę, a nie wiedział nadal jakie jest imię jego mocodawcy. Tajemniczy Lisz nie przedstawił się, lecz to nie krzyżowalo planów Bohatera. Wszedł on do pokoju z wieloma drzwiami i poczuł jak dziwna aura znika.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2005-12-30, 10:54
Kain rozejżał sie ponownie odnalazł dżwi ze wzstęgą otwożył je zaczoł iść korytażem kiedy doszedł do dżwi pchnoł je jednym ruchem, wszedł do pokoju z demonem i powiedział "Przysyła mnie twuj pan podobno masz dlamnie jakieś informacje"
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Drzwi były otwarte i Bohater mógł udać się w dalsza podróż korytarzem, który nie był tak długi jak ten w podziemiach, jednakże miał on słuszną swą długość. Drugie drzwi na jakie natrafił Kain równierz były otwarte, a gdy tylko Wampir przez nie przeszedł zobaczył komnatę o wymiarach cztery na cztery metry. Była ona niewielka i znajdowało się w niej jedynie jedno łóżko i kamienna szafka. Na małym łóżu siedział czerwonoskóry stwórz z dość dużymi skrzydłami. Jego oczy miały zielony odcień, a rogi były zakręcone do tyłu i były dość długie. "Kimże ty jesteś, że śmiesz wchodzić do mej komnaty bez pukania? Czy chcesz, abym zakończył twą egzystęcję? Odpowiadaj!" Wydarł się na Kaina demon.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum