"Kim jestem ?"
Ciemność nieco się przerzedzała. Rytmiczne dudnienie rozlegało się w głowie bohatera. Cichło powoli, upodabniając się do dźwięku bicia serca w absolutnej ciszy. Tak, tym właśnie był ten dźwięk. Dochodziły do niego inne, jakieś kroki w oddali, szelest tkaniny.
"Magaroth ? Tak chyba tak się mnie zwali..." pojawiła się myśl w umyśle bohatera. Kojarzył niejasne fakty, jakieś pogmatwane wspomnienia. Pamiętał różne rzeczy, których chyba się kiedyś nauczył. Wiedział jak się wysławiać, wiedział co nieco o broniach starożytnych i smokach oraz coś o puszczy wiecznej nocy i kulturze mrocznych elfów. Nie był jednak w stanie przypomnieć sobie jakichkolwiek szczegółów z własnego żywota.
Bohater leżał chyba na łóżku. Choć nie do końca był w stanie to stwierdzić. Nagle poczuł jakby jego ciało zaczęło się unosić, uciekać. Uczucie było zaiste dziwne...
[Magaroth wybył na turniej:P]
Po zadziwiających przeżyciach towarzyszących wycieczce w inny wymiar, powrócił bohater z powrotem do domniemanego łóżka. Czy te przeżycia były tylko snem ? Tak się wydawało i była to wersja najbardziej dla Magarotha skora do przyjęcia.
Gdy otworzył oczy, stwierdził iż nic nie widzi. Po chwili zdał sobie sprawę z tego, że może to być spowodowane tkaniną, oplatającą jego ciało. Uniemożliwiała mu ona wszelkie ruchy, nie utrudniała jednak oddychania.
Szarpanina bohatera utwierdziła go w przekonaniu, iż jest w jakiś sposób uwięziony. Zapach materiału przywodził na myśl pomieszczenie medyczne, bandaże i maść leczniczą. Szamocząc się, Magaroth wyturlał się z łóżka i upadłz głośnym hukiem na ziemię. Upadek był nieco bolesny, szczególnie ze względu na to, iż bohater upadł prosto na twarz.
Usłyszał zbliżające się szybko, stłumione kroki.
Alexis pomyslał może nie jest więziony lecz leczony, ale nie chciał kusić losu i stara sie jak najszybciej przeturlać sie w jakiś kąt tak by przybysz nie mógł go zauważyc
Bohater poza otumanieniem i bolącym nosem, czuł się całkiem dobrze.
Turlanie zakończyło się na czymś, co przypominać mogło z dotyku nogę stołu.
Bohater usłyszał dżwięk otwieranych drzwi. Nie skrzypiały, ten jednak kto je otwierał wyraźnie o dyskrecję nie dbał.
"Co się dzieje do licha !?" spytał z wyrzutem męski, gruby głos. "Co do..." urwał
Magaroth usłyszał zbliżające się kroki i już po chwili poczuł jak duża, silna dłoń zaczyna obracać jego ciało w swoją stronę.
Mężczyzna przekręcił bezwładne ciało Magarotha, po czym mrucząc coś pod nosem dotknął grubymi paluchami szyi bohatera. Najwyraźniej badał jego puls. Bicia serca mroczny elf nie potrafił zahamować.
"Jak się tutaj znalazłeś...?" spytał raczej nie oczekując odpowiedzi.
Bohater poczuł jak silne ramiona unoszą jego ciało delikatnie do góry. Mężczyzna najwyraźniej starał się zanieść bohatera z powrotem do łóżka.
Magaroth spojrzał dokładnie na postac trzymającą go z taką łatwością , i odpowiedział " niczego nie pamietam " " a ty kim jesteś ,co ja tutaj robie i dlaczego do cholery jestem tak związany. Uwolnij mnie." Magaroth zaczął lekko się szarpac.
Bohater niestety nie widział nic przez bandaże nałożone na twarz.
"Jednak jesteś przytom...przestań się szarpać !" warknął głosem, który zmroził bohaterowi krew w żyłach.
Silne ramiona już po chwili rzuciły Magarotha z powrotem na łóżko.
"Jesteś tak związany, bowiem tak życzył sobie Wirt. Zaś to, że niczego nie pamiętasz..." tutaj zaśmiał się pod nosem "...jest raczej pożądanym efektem."
Kroki muskularnego mężczyzny poczęły się oddalać.
"Leż spokojnie, Wirt już sam ci wszystko wyjaśni...zapewne."
"Kim ty jestes" wywrzeszczał Magaroth "masz mnie rozwiązac , co tutaj sie dzieje . Słyszałeś rozkazuje ci mnie rozwiązac " Bohater stara zdjąc chociaż trochę bandaży.
Mężczyzna wybuchnął śmiechem, bohater zaś po chwili usłyszał trzask zamykanych drzwi.
Ręce Magarotha przywiązane bandażem wzdłuż ciała uniemożliwiały jakiekolwiek operacje. Jednak...jedna z dłoni wydawała się mieć nieco więcej luzu. Bohater poczuł nawet, że palce będzie w stanie wyciągnąć poza bandaże. Zmysły mrocznego elfa jeszcze nie do końca wróciły do pożądanego stanu, jednak powoli bohater zdawał sobie sprawę z coraz większej ilości rzeczy. Na przykład, że nie licząc bandaża, jest nagi.
Magaroth nie miał zamiaru pokazywac sie nikomu nago wiec pomyślał że jak sie uwolni to zostawi jakieś kawałki na sobie. Stara sie wyciagnac jedja rękę i wykonac jakikolwiek manewr tak by móc się uwolnic.
Po około minucie udało się Magarothowi uwolnić z bandaży dłoń. Dawało to pewne pole do manewru, choć niewielkie. O wyciągnięciu całej ręki mowy raczej nie było, gdyż podciągnięcie bandaży tak wysoko, graniczyło z cudem. Samo zdjęcie bandaży nie było jednak czynnością prostą. Bohater nie wiedział gdzie znajduje się główny węzeł, zaś spojrzeć na siebie nie mógł.
Magaroth nie wiedzial ci miał począc . Chciał wiedziec czy ten człowiek był wrogo czy wręcz przeciwnie nastawiony do bohatera. Magaroth szarpie uwolnioną ręka, nie chciał znowu spaśc na ziemię.
Szarpanina na nic się nie zdało, bohater nie był w stanie bardziej uwolnić ręki.
Po kilku chwilach ponownie rozległy się kroki w korytarzu.
Dźwięk otwieranych drzwi. Do pomieszczenia weszły dwie osoby. Tak przynajmniej ocenił po krokach Magaroth.
"Zatem nasz gość nic nie pamięta ?" tego głosu bohater wcześniej nie słyszał. Jego właściciel musiał być ze szlacheckiego środowiska, czuć było od niego także pewien sarkazm.
"Zupełnie nic, tak jak pan oczekiwał." ten głos Magaroth już słyszał, należał do osiłka
"Doskonale." zbliżył się nieco do leżącego bohatera "Jak się pan miewa, panie Magaroth ?" spytał kpiącym tonem.
" A żebyś zdechł" wyszydzil Magaroth "Kim wy do cholery jesteście co mi zrobiliście że niczego nie pamietam , odpowiedz mi prosze po czyjej jesteście po mojej czy macie mnie zgładzic . Odpowiedz mi proszę albo zdejmij mi te szmaty z twarzy przecież i tak nic nie pamietam." wyjeczał te słowa bohater
"Ach nie gorączkuj się tak Panie." odparł sarkastycznie głos należący z pewnością do Wirta. Gourg, rozwiń naszego gościa.
Bohater poczuł jak silne dłonie obracają go, majstrując przy przy jego plecach, zapewne tam znajdował się główny supeł. Po chwili bandaże poluzowały się, Magaroth poczuł natomiast, że może już normalnie poruszać kończynami. Po chwili Gourg oswobodził także jego twarz.
Bohater ujrzał pochyloną nad sobą zieloną twarz orka. Muskularne, skąpo okryte ciało postawiło go w pozycji siedzącej, dzięki czemu bohater mógł ujrzeć całe pomieszczenie.
Pokój nie należał do zbyt dużych Słabe światło rzucane przez okoliczną kryształową pochodnię było bardziej jak wystarczające dla mrocznego elfa. Stół stojący po lewej stronie pomieszczenia stał pusty, podobnie jak regał umieszczony przy ścianie po prawej stronie. Przy drzwiach naprzeciw łóżka stał ubrany w ciemno niebieską koszulę i tego samego koloru spodnie mroczny elf. Wyglądał na kogoś z wyższych sfer, zaś jego twarzy nie wyrażała zupełnie żadnych emocji.
"Kim jesteśmy pytasz ? Dla ciebie obecnie, nikim. Zresztą, nawet gdybym podał ci nazwę taką jak Galathia, czy Urleihm, to czy coś by Ci to powiedziało ?" spytał rozjaśniając nieco wyraz twarzy sarkazmem.
Magaroth usiadł na łóżku i okrył swoje intymne miejsca resztka bandaży. "To moze oddacie mi mój ekwipunek oraz Ubranie" szybko stwierdził bohater i spojrzał na swoje nagie ciało . "Dobrze wiec " zwrócił sie do Elfa "wiec może mi wyjaśnisz wszystko po kolei kim jestem kim wy jesteście jak się tutaj znalazłem i co takiego się stało. I jeszcze odpowiedz na moje największe nurtujące mnie pytanie Czy jesteście po mojej stronie , czy chcieliście mnie zgładzić.
"Może zatem zacznę od najbardziej nurtującego twój umysł pytania." podjął Wirt "Gdybyśmy chcieli cię zabić, już byśmy to zapewne zrobili. Nie można jednak także powiedzieć, iż jesteśmy po twojej stronie. Jesteś nam potrzebny żywy. Jak zapewne wiesz, nazywasz się Magaroth, zaś kim byłeś istotnym już nie jest. Na więcej pytań odpowiadać zamiaru nie mam. Ekwipunek natomiast dostaniesz taki, jaki zwykłeś mieć przy sobie, przynajmniej przed utratą pamięci." skinął na Gourga. Ork pochylił się wyciągając coś z niewielkiego worka, leżącego na ziemi nieopodal łóżka. Wyciągnął z niego czarne zawiniątko materiału i czarne wysokie buty, po czym rzucił wszystko bohaterowi.
"Póki co się ubierz" rzucił Wirt z niekrytym rozbawieniem.
Magaroth ujrzał w zawiniątku koszulę, spodnie, rękawiczki oraz płaszcz.
Magaroth wkłada na siebie swoje rzeczy. "dobrze więc do czego jestem wam potrzebny zrbie wszystko co bedziesz chcial jeżeli dostarczy mi to ciepłej krwi przeciwnika i zabawy" zaśmiał sie Magaroth. "Może to i dobrze że niczego nie pamiętam ." Bohater podniósł się z łożka i dalej mówił "zatem ruszajmy , prowadz "
"Hmm beztroski się zrobiłeś." odparł z sarkastycznym uśmieszkiem Wirt.
"Nie sądzę jednak byś miał okazję posmakować krwi przeciwnika" dodał dając znak dłonią Gourgowi. Ork skinął głową i stanął tuż za Magarothem, najwyraźniej pilnując by nigdzie 'nie zboczył'.
Mroczny elf ruszył do drzwi, skręcając za nimi w korytarz po prawej stronie.
Bohater wyszedł na dość wąski i długi korytarz. Z początku było widać na nim kilka obrazów, czy też ozdobnych świeczników, których nigdy nie zapalano. Ork podążał pół kroku za Magarothem, skutecznie blokując korytarz swoim masywnym cielskiem.
Po kilkunastu metrach skręcili w nie prawą odnogę korytarza. Ściany były tu suche i puste.
Sklepienie korytarza, znajdowało się około 3 metrów nad ziemią, bohater zaś po chwili ujrzał na nim wyrysowaną czerwoną, nieco stratą gwiazdę. Znajdowała się tuż nad drzwiami, przez które następnie przeszli. Ten korytarz był jeszcze węższy i mniej przyjemny od poprzedniego.
Magaroth miał wrażenie, iż skądś zna to miejsce.
Korytarz skończył się niewielkim pomieszczeniem ze śladami krwi na ścianach i posadzce. Gdzieniegdzie widniały pęknięcia i osmolenia, jak gdyby niedawno prowadzono tu jakąś walkę.
Wirt jednak tutaj się nie zatrzymał, przeszedł do kolejnego pomieszczenia. To było podłużne i większe nieco od poprzedniego. Tutaj także widać było ślady walki, choć nieco mniej wyraźne. W powietrzu unosił się dziwny fetor.
Kolejne drzwi były zamknięte.
Wirt wyciągnął z kieszeni niewielki pęk kluczy. Z tego co zauważył Magaroth, klucze przypominały raczej stożkowate kryształy.
Drzwi zawierały trzy zamki, Wirt do każdego z nich włożył osobny kryształ. Coś kliknęło.
"No to wchodzimy" odparł rozchylając skrzydła wrót.
Oczom mrocznego elfa ukazała się istna komnata skarbów. Nie było tam może złota czy klejnotów, było jednak mnóstwo dzieł sztuki, pięknych obrazów i waz, wiele skrzyń i kuferków z czego niektóre na podestach. Wirt ruszył dalej kierując się najwyraźniej na drugą stronę pomieszczenia.
Magaroth począł rozgladac sie dziwnie po pomieszczeniu i rzekł "z kad to wszystko się tutaj wzięło i dlaczego mnie tutaj prowadzisz , co chcesz uzyskac ?" Mam wiele pytań i chciałbym uzyskac na nie odpowiedz." Bohater podazal za Wirtem
"Mało mnie obchodzi czego chcesz" skwitował Wirt
Po chwili zatrzymał się przy przeciwnej ścianie pomieszczenia i obrócił w stronę Magarotha.
Wskazał dłonią coś na ziemi, po swojej prawej stronie.
Bohater ujrzał drzwi w wbudowane w kamienną podłogę. Wyglądały całkiem zwyczajnie, jednak Magaroth z jakiegoś powodu czuł, że takie nie są. Miedziany pierścień wydawał się przywodzić na myśl jakieś wspomnienia. Bohater poczuł dziwną potrzebęzakołatania pierścieniem kilka razy, by następnie wypowiedzieć jakieś słowo...Ufrill...
Mroczny elf nie miał pojęcia skąd zna takie słowo, co ono znaczy i czemu właśnie teraz zaświtało mu do głowy oraz czemu miał chęć zakołatać wpierw owym pierścieniem.
"Widzisz te drzwi ?" spytał retorycznie Wirt "To je otwórz"
Z jakiegoś powodu po tych słowach odsunął się na dwa kroki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum