Reetafok. Wspaniałe miasto ludzi niedaleko południowej granicy Tellus d'Jor. Znane z przepychu i bogactwa. Utkane niegdyś nicią zdrady i podstępu przez najemników oraz magnatów różnych miast królestwa. Każdy liczył tam na zysk z handlu z północnymi sąsiadami. Kiedy wznoszono pierwsze budynki, budowano nieistniejące już mury - gdyż miasto znacznie się od tamtego czasu rozrosło - Interesy rozwijały się całkiem prężnie. Handel z jorzymi miastami na południu ich ziem oraz nielegalne interesy z tamtejszymi szajkami sprawiły że w przeciągu kilkunastu lat miasto to mogło dorównywać już istniejącemu Broln czy nawet Dorienburgowi. Handel rozwija się tam do dziś chociaż jego siła już nieco przygasła nie powodując aż tak intensywnego przypływu monet. W tym wspaniałym mieście wyodrębniły się poszczególne jego warstwy. Poczynając od dzielnicy magnackiej i kupieckiej, przez mieszczańską, świątynną - która po upadku dawnych bogów straciła bardzo na znaczeniu, dochodząc do slumsów. O dziwo największą popularnością cieszą się skrajne dzielnice. Kupiecka ze względu na to że znajdują się tam niezwykłe przedmioty które można kupić jedynie w tym mieście, oraz slumsy. Biedna dzielnica słynie głównie z panujących w jej poszczególnych obszarach gildiach o niezbyt legalnej działalności.
Do tego to miejsca dotarła Baiken po niezwykłej przygodzie na pustyni na południowym-wschodzie królestwa. Budynki dzielnicy magnatów tak jak głosiła plotka były niezwykłe. Mieszkańcy nie szczędzili sobie ozdób nie wspominając już o niesamowitych rzeźbach stojących w ich kwitnących o tej porze roku ogrodach. Nagle jorka poczuła jakby ktoś musnął ją niemal niewyczuwalnie w bok. W ten bok po którym przy pacie przypięta była sakiewka.
Chaotyczne rozmyślania Baiken przezwało napięcie mięśni oraz rozszeżenie źrenic. Moemntalnie szarpneła za Jarmadhary odwracając się, lewą rękę ustawiła jakby do obrony a drugą naciągnęła nad głową czekającąc aby ona rozpoznała 'musnięcie'.
Baiken odwróciła się wyciągając jednocześnie jarmadhary ustawiając się w pozycji defensywnej. Ujrzała ubranego w czarną skórzaną zbroję chłopca w wieku dwunastu może trzynastu lat. Trzymał on w ręku sakiewkę która przed chwilą przypięta była do pasa Baiken Ten nie zwlekając wyciągnął sztylet schylając się i tnąc po nodze jorki. Stalowe ostrze przecięło skórę. Chwilę później chłopiec biegł już w przeciwnym kierunku. Nawet zwinna jorka musiała przyznać że był on niezwykle szybki.
Baiken troche nie wiedziała co robić. Ździwił ją widok małego chłopca, bowiem kiedy już tak mały człowiek popełnia takie rzeczy to musi mieć nieciekawą sytuację. Można powiedzieć, że troche uspokoiła się w środku. Zdawało się jej, że odrazu będzie uciekał. Spojrzała na jego zbroję... Ździwiła się bardziej... Niechciała odrazu wymachiwać Jarmadharami, jakoś miała mieszane uczucia do chłopca w takim wieku. Kiedy malec wyciągnął sztytel i przejechał nim po nodze - zaniemówiła. Zmarszczyła brwi i dziwnie się patrzyła.
Uciekał. Stała jeszcze i się patrzyła przed siebie.
Baiken pobiegła za uciekającym chłopcem. Pomimo tego że tamten niezwykle szybko przebierał nogami jorka poza szybkością posiadała także dłuższe kończyny dzięki czemu udało jej się doganiać młodego złodzieja. Ten skręcił błyskawicznie w alejkę między dwoma budynkami, znikając jej z oczu.
To też było dość przewidywalne dla niej. Miasto nie było bardziej znane Baiken, toteż nie miała za dużo wyboru.
Kiedy ujżała chłopca biegła wciąż za nim.
Kiedy go natomiast nie było w alejce, przystała rozpostarła ramiona z Jarmadharami tak aby rysowały ostrzem po obu budynkach. Idąc zwolna bacznie rozglądała się na boki oraz na górę.
Kiedy skręciła ujrzała jak wcześniej przewidziała pustą alejkę, co było rzeczą mało prawdopodobną gdyż była zbyt długa by chłopiec mógł zdążyć ją przebiec. Przy murach znajdowały się beczki ze śmieciami oraz inne rupiecie które mieszkańcy wyrzucają, a służby porządkowe raz na jakiś czas to wszystko zbierają. Wzdłuż alejki znajdowały się także cztery drzwi z których dwa z nich były otwarte. Jedne na oścież drugie tylko w połowie.
Umyślnie przebiegła koło beczek. Podbiegła do na wpół otwartych drzwi - rozejrzała się. Następnie do całkowicie otwartych drzwi - zrobiłą to samo. Poczym pośpiechem otworzyła obie pary zamkniętych drzwi i rozejrzała się. Kiedy nic tam nie znalazła i nie zaczełą biec zawróciłą się do beczek.
Szarpnęła za pokrywę zajrzała do środka po czym kopęła całą beczkę aby ta się wywróciła - zrobiła tak dwa razy.
Baiken po każdym z czterech podejść nie zauważyła za żadnymi drzwiami niczego co mogło by jakość szczególnie ją zaniepokoić a co dopiero uciekającego chłopca. Następnie jorka zajęła się beczkami. Z pierwszej wyleciały śmieci oraz resztki jedzenia. Jednym słowem na nic prócz niezbyt przyjemnego zapachu nie natrafiła. Kiedy kopnęła w druga beczkę usłyszała jęk a chwilę później wyczołgała się z niej znajoma postać zbierając się do ucieczki.
Jorce udał się manewr choć mało nie brakowało by chłopiec wywinął się jej z pod nogi. Później pomimo wściekłego desperackiego szarpania nie dał rady się wydostać. Baiken odzyskała skradzioną sakiewkę. Widziała jak młody złodziejaszek po nieudanej szarpaninie sięga w kierunku pasa po sztylet.
Sięgnęła żwawo po sztylet lerzący na ziemi i schowała go przy sobie. Pędem zerwała się za chłopakiem. Chociaż... W niezbyt wiadomym celu. Pewnie dlatego, żeby wiecznie bie wałęsać się po mieście.
Baiken wzięła leżący na ziemi sztylet i rzuciła się się za uciekającym chłopcem. Pościg trwał jeszcze ponad dwie minuty a biegnąca para popychała po drodze swobodnie wędrujących przechodniów. Pierwszy z nich by uciec, drugi zaś by nie stracić pierwszego z oczu. Nagle chłopiec stanął jak wryty przed mężczyzną ubranym w niezwykle kosztowną skórzaną zbroję również barwy węgla. Miał on kozią bródkę i sięgające do ramion włosy. Zdawało się że czekał na złodziejaszka. Chłopiec odwrócił się po chwili w stronę Baiken.
- Czego chcesz od mojego chłopca? - Spytał twardym głosem jorkę.
- Upilnowałaś więc swojej sakwy. Plus dla Ciebie. A teraz oddaj mu jego sztylet i zmykaj. A ty Roen poniesiesz konsekwencje swojej niedokładności. - zwrócił się ostro do chłopca.
Baiken zauważyła jak pod płaszczem wykonanym z niezwykle zwiewnego a pewnie i mocnego materiału połyskują przypięte do pasa profesjonalnie wykonane noże do rzucania tak by w każdej chwili były pod ręką gotowe do ciśnięcia nimi w przeciwnika.
- I nie tylko - prychnął mężczyzna - Więc zmykaj pókim dobry. Roen weź swój sztylet!
Chłopiec podszedł ani chwilę się nie wahając. Jak widać mężczyzna z kozią bródką miał na niego nie lada wpływ. Spojrzał na Baiken a następnie przykucnął i wyciągnął swoją broń z ziemi.
Jeśli jorka chciała zakosztować tej jakże niebezpiecznej rozrywki musiała jednak znaleźć miejsce by dostać się na któryś z dachów. Po przejściu kilkudziesięciu metrów dojrzała stertę skrzyń która idealnie nadawała się do dostania się na jeden z dachów budynków.
Podeszła uradowana do skrzyń. Dotknęła ich, źeby się na nie wdrapać i jej humor się troche zmienił. Jakoś nie uśmiechało się do niej, źeby ot tak sobie zostawić tę 'gildie złodziei', więc postanowiła, źe z dachu poobserwuje ryzerza oraz jego 'giermka'. Kiedy się juź wgramoliła na górę, przykleiła się nisko i wychyliła głowę aby teź jeszcze jako źywa postać popatrzeć sobie na, biegających w kółko jak Jorowe ważki, ludzi. Następnie przeskoczyła na kolejny równoległy dach aby juź widzieć swój cel.
Baiken po chwili znalazła się na dachu budynku. Wzięła porządny rozpęd i przeskoczyła na następny bez większego problemu. Podbiegła do jego krawędzi licząc że ujrzy tych których niedawno spotkała lecz nikogo tam nie dostrzegła.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum