Gdzieś na drzewie, spokojnie i jakoś złowrogo śpiewał ptak. Wśród krzaków kumkały żaby, o tej porze roku zaczynał się ich okres godowy.
Uther zatrzymał się nad jeziorem by odpocząć, podczas wędrówki. Dookoła otaczał go gęsty las, który nie przepuszczał żadnych promieni słońca. Wokoło była zupełna dzicz i grasowało wiele dzikich zwierząt.
Jego mistrz jednak umarł. Padł od strzał bandytów. On sam znów został sam i musiał przetrwać. Tym razem jednak wiedział dobrze, jaką zabójczą bronią jest magia.
Gdzieś tu w okolicy musiała być osada nazywana przez mroczne elfy Ilimindrias. To mogło być miejsce gdzie mógłby znaleźć schronienie. A może nawet wsparcie, dzięki któremu mogłby się zemścić na grasujących tu bandytach?
Nie wiedział jednak gdzie dokładnie się znajduje. Słabo znał się na geografii, a wokoło była tylko bujna roślinność.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Uther wstał, nadal był w szoku po stracie mistrza i jedynego dotychczasowego towarzysza jakiego miał. Co za los mnie spotkał...Co złego uczyniłem ?-Powiedział w myślach i skierował swe kroki na wschód z nadzieją spotkania kogoś kto dałby mu wskazówki co do położenia Ilimindrias, które mogło być jedyną nadzieją na pomoc w pomszczeniu starca.
Uther wstał i ruszył z nadzieją na wschód. Puszcza rosła tu naprawdę gęsto i dziko, ciężko było przedzierać się przez gęstwine. Dodatkowo Uther musiał uważać na węże, które lubiły przebywać właśnie w takich gęstych krzakach. Ukąszenie, na takim odludziu, oznaczało zapewne śmierć.
Mimo tych przeciwności elf przedzierał się dalej na wschód, aż drogę zagrodziła mu rzeka. Rzeka szeroka na 8 metrów. W tym miejscu na rzekę padało trochę światła słonecznego, które poraziło oczy Uthera.
Odnalezienie rzeki było jednak pewnym sukcesem. Jak wiadomo mroczne elfy, podobnie jak ludzie starają osiedlać się w pobliżu rzek. Muszą czerpać z czegoś niezbędną wodę.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Najbezpieczniej będzie jeżeli wyruszę wzdłuż koryta rzeki, jednak z wodopoju korzystają nie tylko ludzie. Moje drogi mogą skrzyżować się ze szlakiem dzikich zwierząt...-Myśl ta jednak nie odwiodła go od chęci zemsty, więc wyruszył zgodnie z biegiem rzeki, ostrożnie stawiając każdy swój krok.
Uther ruszył na południe z biegiem rzeki. Chlupotała ona wesoło i elf zauważył, że pływa w niej dużo ryb. Rzeki w puszczy, były pełne ryb, nie to co w Królestwie Ludzi znajdującym się daleko na południe stąd.
Uther szedł wzdłóż rzeki przez jakiś czas, gdy nagle do jego uszu doszedł szelest w krzakach obok. Nagle z gęstwiny wyskoczył elf zagradzając drogę Utherowi. Za Utherem zaraz znalazł się inny. Musiał wpaść w jakąś zasadzkę.
- Dobytek, albo życie. - rzekł spokojnie ten z przodu.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Hmm, mogłem spodziewać się rzezimieszków w tej okolicy. Chcecie walczyć? Będę walczył i nie poddam się... -Powiedział ze strachem w glosie.Teraz mogę naprawdę pokazać co potrafię !-pomyślał, ale nadal w jego głowie panował strach i zaniepokojenie.
Rzezimieszek stojący przed nim zaniemówił. Popatrzył na bohatera jak na nienormalnego. Po chwili wybuchł wrednym rechotem. Kompan zawtórował mu również podobnym śmiechem.
- Milcz śmieciu. - rzekł krótko sugestywnie wymachując przed Utherem swoim długim mieczem. - Dawaj co masz, a pozwolimy ci żyć, za twe poczucie humoru.
Nagle wśród krzaków obok, na zachodzie rozległ się głośny ryk, aż ciarki przechodziły po plecach. Opryszki otworzyli usta z zaskoczenia.
Uther zrozumiał, że musi to być jakiś dziki zwierz mieszkający w lesie i najprawdopodobniej zliża się do rzeki. Po ryku nie był jednak w stanie rozpoznać co to za zwierze, ale na pewno będzie duże i niebezpieczne.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Uther szybko wykorzystał swoją szansę. Rzucił się do jednego z drzew i skrył się za nim. Żaden z opryszków nie zareagował, gdyż nagle z krzaków wyskoczył wielki czarny niedźwiedź, o długiej mordzie i równie długich pazurach. Bohater rozpoznał to zwierze jako Niedźwiedzia Nocnego. Jego głownym pożywieniem były ryby z rzeki, ale z pewnością nie pogardzi rozszarpaniem przy okazji kilku nachalnych elfów.
Jeden z rzezimieszków starał się nie wpaść w panikę. Rzucił się w bok i uciekał w stronę krzaków. Drugi jednak wpadł w panikę i rzucił się prosto do rzeki, starał się ją przepłynąć, byle dalej od niedźwiedzia. Ten jednak ruszył do rzeki. Uther wiedział, że te niedźwiedzie pływają doskonale.
Bohater jak narazie nie rzucił się w oczy zwierzęciu.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Aby uniknąć bezpośredniego starcia z niedźwiedziem, Uther schronił się w głąb puszczy, w zarośla. Jednak w dogodnej odległości do obserwowania przebiegu sytuacji.
Uther szybko ruszył w pobliskie krzewy. Powinno mu to zapewnić schronienie. Obserwował stamtąd przebieg sytuacji.
Niedźwiedź z reguły nie atakuje gdy nie ma takiego powodu. Jednak gdy coś ucieka i panicznie wrzeszczy, to znaczy, że może to być potencjalne jedzenie lub zabawka. Ruszył, więc za opryszkiem, który niezwykle szybko przepływał rzekę i już był prawie na drugim brzegu. Niedźwiedź jednak ruszył za nim i płynął jeszcze szybciej. Już po chwili przygniótł go łapą do ziemi pod wodą. Elf cały wpadł do wody i szamotał się pod nią.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Emocje jakie czułem były zbyt silne..nie panowałem nad nimi. Wstałem i niezważając na to, że mogłem zostać zauważony przez niedźwiedzia wyszedłem z krzewów. Jednak gdy tylko zorientowałem się, że nie było to zbyt mądre wróciłem z powrotem...
Niedźwiedź wciąż trzymał pod wodą samoczącego się elfa. Nagle zaryczał głośno i puścił go. Elf zaraz wynurzył się i uciekł na drugi brzeg. Uther dostrzegł, że w łapie niedźwiedzia tkwił wbity sztylet. Elf musiał go zatopić w łapie zwierzęcia.
To jednak nie wystarczyło. Misiek wściekł się i już po chwili dopadł elfa ponownie. Tym jednak mocno trzepnął go łapą zdzierając mu skórę z pleców wraz mięsem. Elf krzyczał potwornie z bólu.
Makabryczny widok.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Za chwilę krzyk umierającego ucichł pod kolejnym uderzeniem. Bandyta był martwy. Niedźwiedź trącał nosem swoją martwą ofiarę, zastanawiając się co z nią zrobić.
Po drugim bandycie nie było śladu. Zapewne zwiał. Uther wciąż siedział skryty, ale niedźwiedź w ogóle nie zwracał na niego uwagi.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Uther wycofał się w gęsty las. Na szczeście nikt go nie zauważył. Już po chwili był dostatecznie daleko od rzeki, by czuć się bezpiecznym. W sumie miał powód do szczęścia. Gdyby nie ten niedźwiedź mógłby mieć duże problemy z tymi bandziorami.
Wśród koron drzew śpiewały najróżniejsze ptaki. Puszcza rosła niezwykle dziko na tych terenach. Była tutaj cała masta gęstych krzaków. Uther zdał sobie sprawę, że od tych wszystkich przygód zrobił się głodny. Wciąz nie znalazł miasta. Wiedział, że gdzieś w pobliżu jest Ilimindrias, najprawdopodobniej przy rzece.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Miasto powinno być już niedaleko...Chyba nie stracę na czasie, rozbijając obóz by poszukać czegoś nadającego się do jedzenia i odpocząć by odzyskać siły.-Mówiąc te słowa Uther starał się wymyślać jakiś sposób zdobycia pożywienia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum