"Coś powiedziało mojej matce !?" warknął krasnolud o związanej w warkocz brązowej brodzie powstając z miejsca. Uderzył przy tym w stolik dłońmi na tyle mocno, że kufel osoby z naprzeciwka spadł na ziemię, rozlewając po niej bursztynowy, spieniony płyn.
"Rozlałeś mi piwo kutasie niemyty !" wrzasnął krasnolud z naprzeciwka, właściciel rozlanego trunku. Ten dla odmiany posiadał rozpuszczoną, zmierzwioną czarną brodę.
"Zaraz rozleję ci coś więcej !" krasnolud wyciągnął jednoręczny topór i wskoczył na stół. Zamachnął się nie trafił jednak swego przeciwnika, który już zdejmował z pleców swój dwuręczny topór.
Karczma była tego dnia wyjątkowo pełna. Wszystkie osiem stolików zajęte przez miejscowych, dziewki karczemne w liczbie dwóch ledwo wyrabiały ze sprzątaniem, podawaniem trunków i odpychaniem podszczypujących je rąk. Bójka w krasnoludzkiej karczmie była czymś zupełnie normalnym, rzec by można, iż bez niej wcale nie czuło się tutejszej atmosfery. Dostarczała swoistej rozrywki gościom oraz samym jej uczestnikom. Do tych drugich zazwyczaj należała ponad połowa gości, gdy już bójka się rozpoczęła.
Przy stoliku w kącie sali siedział Durhan zwany Szarobrodym. Miał dla siebie cały stolik oraz kufel piwa. Teraz natomiast doszła jeszcze szczypta rozrywki. Krasnolud o brodzie w warkocz właśnie spadł ze stołu, strącając toporem posiłek jednego z gości przy sąsiednim stoliku. Długo na reakcję czekać nie trzeba było. Teraz walczyła już trójka krasnoludów. Zostawili topory w spokoju i poczęli okładać się pięściami.
Durhan trafił do wioski Habruk zaledwie wczoraj. Odkąd zabił ojca, przemierzył już wiele kilometrów krasnoludzkiego królestwa. Ta wioska była jedynie kolejnym przystankiem w bezcelowej drodze.
"Można się przysiąść ?" spytał niski, nieco chrypliwy głos. Należał do przystawnego krasnoluda o brązowej potarganej brodzie i szramie na lewej powiece. Trzymał kufel w dłoni i wyglądał już na nieco wstawionego. [/center]
Durhan patrząc na krasnoluda powiedział "widze że brak już miejsc w tej spelunie więc siadaj jeśli musisz!!" pokazując palcem wolne miejsce przy stole.
Krasnolud kiwnął głową, po czym usiadł przy jednym z trzech wolnych miejsc. Twarz jego wyglądała bardzo poważnie, wydawał się zupełnie nie zwracać uwagi na bójkę, do której już dołączył się kolejny z gości karczemnych.
"Jestem Gavrn." odparł zerkając na Durhana, po czym wysączył łyk piwa.
Oko pod blizną wydawało się patrzeć w zupełnie innym kierunku niż drugie. Nie było jednak drewniane, gdyż po chwili również zwróciło się w stronę bohatera.
szarobrody odstawiając kufel piwa mówi do Gavrn "ja sie zwę Duhram Szarobrody!! i mam chęć dołączyc sie do tej bójki!! co ty o tym sądzisz Gavrn??" patrząc na krasnoluda.
Gavrn uchylił kolejnego łyka ze swojego kufla, po czym nie patrząc nawet na bohatera odparł:
"Ja nie mam ochoty, nie dzisiaj, nie po tym wszystkim co się zdarzyło..." wbił wzrok w blat stołu, wyglądał na głeboko zamyślonego. Nagle przechylił głowę w prawo. Sekundę później, tuż obok niej przeleciał drewniany kufel. Bójka pochłonęła już około sześciu osób, zaczynał się etap latających naczyń. Znajomość krasnoludzkich karczm, podpowiadała Duhramowi, że niedługo zacznie się etap latających krzeseł.
Duhram słysząc swojego towarzysza odpowiedział mu " Może zmieńmy tą spelue gdyż niemam zamiaru dostać za chwilę jakimś krzesłem" w głowie Szarobrodego kotłowała się myśl o wspólnych wyprawach z Gavrnem w jakieś niebezpieczne okolice. Zastanaiał się również nad tym co wydarzyło się Gavrnowi dzisiejszego dnia. Lecz uznał za niestosowne pytając go o to.
Krasnolud beznamiętnie spojrzał na bójkę.
"Myślisz, że znajdziemy spokojniejszą karczmę o tej porze ?" spytał, a Duhram zdał sobie sprawę, że może być to trudne, szczególnie w tak niewielkiej wiosce jak Hubruk, gdzie znajdowały się 2, może 3 karczmy.
Ich stolik znajdował się na końcu sali, od bójki byli zatem póki co oddaleni na bezpieczą odległość.
Gavrn upił kolejnego łyka, po czym odstawił kufel z większą siła niż powinno sięto robić. W wyniku czego trochę trunku rozlało siępo stole.
Zacisnął zeby wpatrując się w blat stołu, po czym zaczął mruczeć coś sam do siebie.
Duhram widząc co robi jego towarzysz powiedział do niego z podniesionym głosem "Co ci sie stało że już PIWO wylewasz?" Rozglądają sie do okoła ciekawy był kiedy bójka przeniesie sie w głąb sali. Biorąc kufel piwa do ręki Ciekawość Szarobrodego przerosła go i zapytał Gavrna o powód jego złości.
Gavrn spojrzał na Duhrama niczym człowiek wyrwany z transu. Przez chwilę patrzył na niego ze zdziwieniem i jakby lekkim gniewem, potem skierował wzrok na blat stołu i westchnął. Upił kolejnego, dużego łyka piwa.
"To wszystko przez ten incydent w Krag'Sur, pewnie słyszałeś." odparł.
Duhram słyszał o Krag'Sur, mieście-fortecy znajdującym się blisko granicy z Wielkim Lasem, królestwem elfów leśnych. Nie słyszał jednak o niczym szczególnym, dotyczącym tego miejsca. Choć niewiele ostatnimi czasy plotek słyszał.
Duhram patrzył na Gavrna i do końca niewiedział o co chodzi odrzekł " Nic niewiem o Krag'Sur!! A co się stało? Powiedz może będę w stanie ci pomóc!! " patrząc na dno swej szkanicy dodał " Zaraz wrócę. " podszedł do barmana i kupił 2 kufle piwa po czym wrócił do stolika ofiarując mu jeden z nich. " Już jestem " odrzekł czekając na odpowiedź.
Dopchanie się do lady nie należało do najprostszych, szczególnie, że przesłaniała ją grupa ośmiu bijących się krasnoludów. Duhram oberwał dwa razy w plecy, zapewne przypadkiem, jednak nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Kupił piwo, płacąc po 6 S za każde i wrócił do stolika.
Gavrn podziękował skinieniem głowy po czym dopił zawartość pierwszego kufla.
"Zadziwiające, że nic o tym nie wiesz. Kilka tygodni temu, a może minęły już miesiące... Krag'Sur zostało doszczętnie zniszczone. Słyszałem już różne plotki i opowieści i większość z nich jest prawdziwa. Miasto zniszczył nikt inny jak sam Houl'Tar. Mam nadzieję, że chociaż o nim słyszałeś." spojrzał z nadzieją na bohatera.
Duhram owszem słyszał coś o Houl'Tar, choć bardzo niewiele. Ponoć była to dziwna, acz potężna i niezwykle groźna istota zamieszkująca góry, gdzieś w okolicach Krag'Sur. Dawno temu słyszał, że jest to kamienny smok, skrzydlaty demon lub gad o trującym oddechu. Były to jednak opowieści, którymi straszono młodocianych wojowników. Więcej konkretów bohater nie słyszał.
bohater patrząc z przerażeniem na towarzysza przypomniał sobie jak go w dzieciństwie straszono. Lecz już wtedy postanowił ze chce zbadać o co tak naprawdę chodziło. powiedział więc do Gavrna "Poszukajmy jakiejś przygody a może po drodze znajdziemy Houl'Tar i zniszczymy go!! co ty na to?" po tym chwycił kufel piwa i wypił jego zawartość.
"Zniszczymy Houl'Tar..." powtórzył nieco kpiąco "Nie wiesz o czym mówisz bracie. Już raz to zrobiłem, pochwyciłem bestię tymi rękoma." wycedził patrząc na swe dłonie "Pochwyciłem go razem z kompanami i zaprowadziłem do Krag'Sur. Udało się to jedynie dzięki pewnej strzałce, blokującej magię tego stworzenia. Drugiej takiej nie mam i pewnie nigdy nie zdobędę." wziął kolejny łyk piwa "Jednak ktoś uwolnił Houl'Tar, to musiał być ten przeklęty człowiek. Wyglądał na paladyna, pamiętam jak przyszedł, chciał koniecznie wejść do środka. Był z nim drugi, kruczo-czarne włosy, blada cera, czarny płaszcz. Przychodzili osobno, ja wiem jednak, że byli razem. To z pewnością oni uwolnili tą bestię. Gdy zaś strzałka została usunięta, nie było sposobu na powstrzymanie rzezi i zniszczenia..."
Gavrn wydawał się pochłonięty swoją opowieścią. Nie zwracał w ogóle uwagi na to co działo się dookoła, nawet gdy drewniana łyżka przeleciała mu tuż przed nosem.
"Ruiny Krag'Sur...muszę tam wrócić..."
Duhram widząc latające przedmioty wstał i wywrzeszczał do bijących się " Jak macie do siebie jakieś problemy to może wyjdziecie na dwór i tam dokończycie swoje porachunki!!"
siadł zdenerwowany przyklinając sobie troszkę po czym powiedział do Gavrna " jeśli chcesz to możemy udać sie do Krag'Sur bo nie moge zostawić przyjaciela w potrzebie!!" po czym upił kilka łyków piwa i czekał niecierpliwie na odpowiedź towarzysza.
Towarzystwo wydawało się nie słyszeć słów krasnoluda. Bójka trwała dalej w najlepsze, choć ilość walczących topniała. Rosła zaś ilość nieprzytomnych, leżących na ziemi.
Gavrm wydawał się nieco zaskoczony propozycją Durhama. Sprawiał wrażenie dziwnego typa, jakby pogrążonego w swoim prywatnym świecie. Zachowywał się, jakby przez kilka lat przebywał w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego.
"A czemu nie do licha !" krzyknął entuzjastycznie, uderzając do taktu pięścią w stół. Z entuzjastycznego nastawienia nie wyrwał go nawet jeden z krasnoludów wpadający prosto na niego. Był to jeden z uczestników bójki, zakończył swojego pełnego słoniowej gracji fikołka prosto na Gavrmie. Zapewne jeden z chwilowych przeciwników przerzucił go przez stół.
Garm jakby bez większego zaangażowania przywalił krasnoludowi z pięści w policzek. Ten stoczył się pod stół i tam już pozostał.
"Zatem ruszajmy, a choćby i teraz !" odparł łapiąc kufel i wstając raptownie na równe nogi. Jednym haustem dopił resztę piwa.
Duhram Widząc radość towarzysza również pochwycił kufel z piwem i powiedział " Cieszę sie że możemy wreszcie gdzieś iść!!! " po czym dopił i włożył na plecy swój dwuręczny topór pozbierał manatki i już był gotowy do drogi. " poczekaj tutaj zaraz wrócę tylko podejdę do barmana i o coś go zapytam!! " dodał po chwili
Po drodze do bufetu odtrącił kilku którzy bili się. Gdy już dotarł zapytał " Czy są jakieś wieści o Houl'Tar??" czekając niecierpliwie odpowiedzi.
Tym razem dotarcie do lady było nieco łatwiejsze, gdyż liczba walczących zmalała. Jednak gdy Durham odpychał jednego z nich, ten wyraźnie niezadowolony z tego faktu poszedł za nim.
"Houl'Tar ? Cóż odkąd rozwalił Krag'Sur niewiele o nim słychać. Kilku jak zwykle zarzeka się, że spotkało go w górach, blisko ruin miasta, jednak kto by im wierzył." odparł karczmarz opierając głowę na dłoni.
Odpchnięty przez bohater krasnolud najwyraźniej szukał kolejnej zaczepki. Złapał ramię Durhama i odwrócił siłą w swoją stronę. Bohater musiał przyznać, że nieznajomy był całkiem silny.
"Chcesz w pysk zawszony kundlu !?" warknął
Duhram nic sobie z tego nierobił miną go i podszedł do Garvna i powiedział " Brak jakich kolwiek wieści!! może wyruszamy? " Szarobrody był ciekawy co zrobi teraz ten co go zaczepił po drodze. Lecz przejmował się najbardziej tym że wreszcie wyruszają.
Gdy jednak bohater starał się wyminąć krasnoluda, tan targnął nim ponownie za ramię i warknął
"Do Ciebie mówię cioto !"
Po chwili do zawadiaki podszedł drugi krasnolud, ubrany w brązową kamizelkę pokrywającą szarą koszulę. Rozmierzwiona broda lepka była od piwa.
"Co się dzieje Heb ?" spytał
"Ten skurwysyn wyzwał moją matkę !" odparł Heb łapiąc Durhama "za fraki".
Szarobrody doszedł do wniosku, że na dzisiaj starczy dobrego humoru i należy komuś obić mordę. Wykrzyczał " Należy się tej starej kurwie, chuju jebany!! Spierdalaj mi z drogi " po czym szybkim ruchem uderzył go "z bani".
Uderzenie może nie zaskoczyło przeciwnika, było jednakże skuteczne. Krasnolud złapał się za nos, i odszedł krok do tyłu.
"Ty fahanshahu mój hos !" syknął, Durham ujrzał jak krew przecieka mu przez palce. Musiał złamać nos przeciwnikowi. Kompan zawadiaki starał się przywalić pięścią bohaterowi, ten jednak zdołał ciosu uniknąć. Tym sposobem bójka znowu rozgorzała, bohater zaś ujrzał jak kolejni wstają z miejsc by się do niej przyłączyć.
Cios Durhama po raz kolejny okazał się skuteczny. Przeciwnik był jednak twardy, pomimo otrzymania czystego ciosu w twarz, nie zrobił bodaj kroku do tyłu. Miast tego uderzył bohatera w żołądek.
Durhanowi odebrało dech, cios był silny. Krasnolud z zakrwawionym nosem nie zrezygnował z walki. Pomimo juchy cieknącej po brodzie uderzył kolanem skulonego bohatera. Cios w podbródek spowodował, że Durham zatoczył się do tyłu, nadal nie mogąc odzyskać oddechu.
Durham próbował zawołać towarzysza " Gavrn pomóż mi!! " w myślach kotłowała się myśl o uniknięciu kolejnych ciosów. lecz ból był nie do zniesienia. Jednak pozbierał sie z ziemi i zaatakował z lekkim oszołomieniem na oślep.
Gdy bohater odzyskał sprawność i zaatakował na oślep poczuł jak ktoś łapie jego pięść w locie.
Był to Gavrn. Dwójka przeciwników bohatera leżała nieprzytomna na ziemi, jego nowy kompan stał zaś jak nigdy nic ze spokojnym wyrazem twarzy.
"Ruszajmy" odparł spokojnie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum