Krasnolud o pustym kuflu to zły krasnolud Powiedzenie krasnoludzkie
Myros siedział w karczmie w jednej z małych krasnoludzkich wiosek w górzystym kraju jego przodków. Wysączył ostatni łyk bursztynowego trunku i wpatrywał się w dno dębowego kufla. Zawartość jego sakiewki była stanowczo zbyt mała by mógł zafundować sobie kolejną porcję piwa. Ogień w kominku tańczył radośnie, krasnoludy przy pozostałych stołach śmiały się opowiadając swoje zabawne przygody z odległych miejsc. Jedynie Myros siedział samotnie. A do tego nie mógł się nawet napić by było mu nieco weselej.
Nagle usłyszał w stoliku za sobą dziwną rozmowę.
"Słyszałeś że podobno jakiś szurnięty rudobrody krasnolud odnalazł jaskinię pełną złota gdzieś w Południowych Szczytach?"
"Kolejna zmyślona historia pewnie."
"Właśnie nie. Wcześniej ledwo sobie radził wiążąc koniec z końcem a teraz całkiem nieźle się ustawił."
" Więc może i to prawda. Ale który głupiec zapuściłby się do Południowych Szczytów"
Myrosowi w pamięci zapadły szczególnie dwa wyrazy brzmiące jak "jaskinia" i "złoto" Mając trochę tego kruszcu mógłby spokojnie znów móc zafundować sobie piwo. Ba... Może nawet wykupić całą piwiarnię.
Wiek: 35 Dołączył: 01 Mar 2007 Posty: 129 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-03-03, 21:32
Myros zły że piwo się skończyło z zaciekawieniem przysłuchiwał się tej opowieści postanowił dowiedzieć się wiecej podszedł do krasnoludów i spytał się czy mógł by się dosiąć
- Jasne towarzyszu -powiedział jeden z dwójki siedzących przy stoliku - Jestem Tagron a to mój brat Gatron - podał rękę krasnalowi - Może złożymy się na kolejną kolejkę piwa?
Tagron był dobrze zbudowanym zarówno w barkach jak i w okolicach brzucha krasnoludem. Miał małe oczy prawie przysłonięte przez krzaczaste brązowe brwi i krągłe policzki, Miał długą brodę w kolorze kory sędziwego dębu i niezbyt dbałą fryzuję z rozczochranymi włosami sięgającymi do połowy pleców. Jego brat również wyglądał na specyficzny wygląd. Jego broda w kolorze ciemnego blondu była spleciona w liczne warkoczyki głowę zaś miał całkiem łysą. Gatron był podobnie jak brat szeroki w barkach jednak nie miał już tak okazałego brzucha.
Wiek: 35 Dołączył: 01 Mar 2007 Posty: 129 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-03-03, 22:21
Nazywam się Myros uścisnął rękę krasnoluda Jeśli chodzi o kolejkę to z chęcią. Tagronie przypadkiem usłyszałem waszą rozmowę czy znasz może tego rudego jegomościa wiesz gdzie można go spotkać
- Chyba nie myślisz że kiedy go spotkasz on podzieli się z Tobą swym złotem czy wiedzą gdzie jest ta jaskinia - Tagron zachichotał pod nosem - Ile masz monet przyjacielu? Zaraz zamówię kolejkę.
Gatron przysłuchiwał się jedynie rozmowie "huśtając się" na drewnianym krześle.
Wiek: 35 Dołączył: 01 Mar 2007 Posty: 129 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-03-03, 22:36
Jeśli chodzi o monety jestem spłukany a co do tego człowieka sądzę że dał bym rade go przekonać -zachichotał -można by na to rzecz agresywna sztuka perswazji. A poza tym chce poznać człowieka który zapuścił się do Południowych Szczytów.
- Cóż podobasz mi się kolego. Ten jeden jedyny raz postawię ci kufel ale następnym razem ty będziesz stawiał nam - uśmiechnął się - Nie tyle chciałbyś oznać się z człowiekiem który się tam zapuścił co z jego skarbem prawda.
Przywołał ruchem ręki krasnoludzką kelnerkę i zamówił trzy kufle zimnego piwa.
- Tak się składa że znam człowieka który wie co nieco o położeniu tej jaskini. - powiedział nieco ściszonym głosem - Jesteś zainteresowany małą wyprawą?
- A więc dobrze. Słuchaj. Na końcu tej małej mieścinki mieszka samotnie pewien krasnoludzki traper który przemierza różne szczyty dla przyjemności. Podobno raz widział jak tamten rudobrody krasnolud podróżuje do swojej jaskini. Myślę że jak tylko wysączymy piwo to powinniśmy się do niego udać. Co ty na to?
Pociągnął duży łyk zimnego piwa które przyniosła kelnerka.
Kiedy wyszli dorwał ich powiew zimnego wiatru który przyprawił krasnoluda o dreszcze. O tej porze roku było w górach szczególnie zimno. Lekka puchowa pierzyna oplatała ulice i dachy małych drewnianych domków. Szli wzdłuż jednej ulic mijając po drodze przechadzające się nią krasnoludy. W końcu dotarli do miejsca na samym końcu małej mieściny. Stał tam niewielki domek. Z komina unosił się lekki dym co znaczyło że zastali jego właściciela.
- Chyba pora złożyć wizytę naszemu źródłowi informacji - Tagron uśmiechnął się pod nosem
- To może być niepotrzebne - powiedział kompanowi widząc że chwyta za stylisko topora - Choć z drugiej strony. Im bardziej traper będzie przestraszony tym szybciej dowiemy się gdzie znajduje się nasz skarb.
Targon uderzył kilka razy w masywne drzwi.
- Nikogo tu nima - doszedł głos z środka. - Tylko się wam wydaje że ktoź tu jest.
- Otwieraj albo wyważymy drzwi i obijemy twoją mordę.
Chwilę później drzwi uchyliły się i wyjrzała z nich twarz krasnoluda. Różowe rumieńce kontrastowały teraz z jego czarną brodą. Był wyraźnie pijany.
- No to w..choćcie i rozgoźdźcie się - powiedział. Język strasznie mu się plątał. - Zapropynował pym wam piwko, ale właźnie mi się skońrzyło
Były w nim a przynajmniej w pokoju do którego zostali zaproszeni, dwa brązowe fotele i wygodna kanapa. W kominku po prawej stronie palił się ogień a na półkach stały różne przedmiot z górskich wypraw trapera. Nie było to nic cennego. Stanowiło pewnie tylko pamiątkę z podróży. Tagron zasaidł w fotelu Gatron zaś zajął część kanapy. Drugą cześć zajął traper więc Myrosowi pozostał drugi fotel.
- Jeztem Wa.. Wantor. - powiedział pijany krasnolud - A wy to kto? I w jakim tzelu składacie mi ziw...wizyte??
Wiek: 35 Dołączył: 01 Mar 2007 Posty: 129 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-03-04, 14:04
Myros z wolna poszedł zająć drugi fotel. rozsiadł sie wygodnie topór oparł o fotel tak by Traper dobrze go widział. Pomyślał Zesz ten Zachlany traper nie ma nawet piwa cóż z niego za Krasnolud splunął na klepisko potem zwrócił się do Trapera:
-Jesteśmy tu by zadać ci kilka pytań od nośnie twoich wypraw do Południowych Szczytów - powiedział Myros patrząc bacznie na Wantora
Wiek: 35 Dołączył: 01 Mar 2007 Posty: 129 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-03-04, 15:32
Z czego się śmiejesz Krasnoludzie wyśmiewasz się z mojego przejęzyczenia.-Powiedział Myros
wyraźnie zirytowany położył rękę na toporze
-lepiej odpowiedz na pytania-powiedział
-Czy spotkałeś tam kogoś - zapytał Krasnolud
Wiek: 35 Dołączył: 01 Mar 2007 Posty: 129 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-03-05, 07:35
Zabił bym go ale martwy nie będzie potrzebny może mu obije buźke jak mnie jeszcze zdenerwuje to napewno mu ją obije jest pijany wiec nie będzie kłopotu Pomyślał Myros i zrwócił się do Wantora:
-Odpowiedz na pytanie Traperze-powiedział Myros coraz bardziej zirytowany
-Czy spotkałeś kogoś podczas Wyprawy na Południowy Szczyt
- Hymm... Na samych szczytach? Aa.. no ta. Chozi wam o kraznoluta z czerwną brodą? Wiziałem go ras kiedy żem szed. Szukał czego a potem polazł do jazkiń. A po tzo wam to wiezieć?
Wiek: 35 Dołączył: 01 Mar 2007 Posty: 129 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-03-06, 07:55
Zaiste ciekawe może ten traper nie taki najgorszy Pomyślał Myros i ciągnął swój monolog dalej
-Znasz może tego krasnoluda a może mógł byś zaznaczyć na mapie dokładnie gdzie chodził
- Cusz.. - powiedział po czym ruszył chwiejnym krokiem w kierunku półki z licznymi rulonami. Wyciągnął jeden przewracając na ziemię dodatkowo kilka innych następnie wracając zabrał też pióro i kałamarz. Aż dziw że w takim stanie nie ulał ani kropli atramentu. - A więtz - rozwinął mapę i zanurzając pióro w atramencie. - Wiziałem rudobrodego wchoząsego do jazkini - Błądził wzrokiem po mapie - Tu! Powiedział zaznaczając krzyżykiem jedno z miejsc w południowych szczytach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum