"Największy nawet woj, smoki kładący machnięciem miecza czasem potrzebuje towarzysza, sprzymierzeńca. Bez niego jest niczym..."
Grold, Pogromca Salatha - Kroniki Wybrane
Aramea już od ośmiu dni przemierzała zarośla Wielkiego Lasu w poszukiwaniu kolejnej mieściny. Zadziwiającym było, iż jeszcze na żadną nie trafiła. Nigdy nie miała problemów z orientacją, szczególnie w lesie. Teraz jednak wyraźnie zboczyła z drogi. Do Amarin powinna była dotrzeć już dwa dni temu.
Sama nie była w stanie zrozumieć, jakim cudem zdołała zgubić się w lesie.
Siedząc pomiędzy korzeniami jednego z wielkich drzew podjadała znalezione niedawno jagody.
Nagle poczuła coś dziwnego...jakby ktoś ją obserwował.
Westchnęła ciężko tyleż rozczarowana,co wściekła na samą siebie i bez zastanowienia sięgnęła po kolejną jagodę.Rozkoszowała się tak dobrze jej znanym zapachem lasu i przyglądała się z uwagą każdemu z drzew usiłując rozpoznać którekolwiek z nich.Miała już serdecznie dosyć wędrówki i chciała jak najszybciej odpocząć w przytulnym miasteczku...
Przymknęła oczy i poklepała lekko miecz,a gdy uświadomiła sobie,że czuje na sobie czyjeś spojrzenie-zaczęła się dyskretnie rozglądać wokół siebie.Wypatrywała chociażby delikatnego szelestu liści lub oddechu intruza.Nie dała po sobie poznać zaniepokojenia,ale jej serce kołatało,kiedy położyła pewnie dłoń na rękojeści.Zmarszczyła czoło i zapytała przyjemnie szeleszczącym,delikatnym głosem:
-Kim jesteś?
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Nie dosłyszała jednak ni odpowiedzi, ni jakiegokolwiek szelestu. Jej bystry wzrok dojrzał jednak pewne poruszenie na drzewie niopodal.
Dojrzała to kątem oka, gdy zaś skierowała tam źrenice, gałęzie były już puste.
Wiatr powiał czyniąc lekki szelest wśród liści...
Cmoknęła dyskretnie i nieco zamyślona wrzuciła do ust następny owoc.
Z jednej strony-coś nieustannie przypominało jej,że jest sama w ogromnej puszczy i na dodatek nie zna drogi-ale chociaż trudno było jej to przyznać nawet przed samą sobą- zatęskniła już odrobinkę do głosu przyjaźnie jej nastawionych osób znających mowę wspólną.
Kiedy zorientowała się,że właśnie poczęstowała się ostatnią już jagodą-wstała,otrzepała długą suknię i zdecydowała się pójść przed siebie...
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Nie uszła bodaj kilku kroków, gdy nagle usłyszała coś, czego raczej nikt nie chchiałby usłyszećw środku lasu. Ciche warknięcie.
Nie było to byle warczenie wilka czy psa, był to warkot niezwykle głeboki i gardłowy. Co gorsza, dochodził z góry.
Niespełna trzy metry nad głową elfki z gałęzi zwisał zadziwiający stwór. Jego zielonkawe łuski w kształcie liści zapewne dosknale maskowały go wśród koron drzew, teraz jednak gdy wisiał w powietrzu, widac było czym jest.
Golganger, stworzenie wyglądem przypominał sporą małpę, miałjednak ostre, długie pazury i głowę przynajmniej dwukrotnie większą, zaopatrzoną w stosowne dla drapieżnika uzębienie.
Własnie otworzył szeroko paszczę oraz rozpostarł ramiona szykując się do ataku.
Oczy elfki rozwarły się szeroko w zaskoczeniu i wydała z siebie zduszony krzyk.
W ciągu tych kilku chwil pożałowała po stokroć swoich myśli.
Teraz-doceniła utraconą już samotność w lesie...
Aramea odruchowo sięgnęła po miecz i ustawiła go tak,by w razie ataku mieć duże szanse na obronę przed ciosem.Wzięła głęboki wdech i obserwowała uważnie każdy ruch stwora.
Nie miała pojęcia czym jest i skąd się tutaj wziął-ale wiedziała jedno:
jeśli miał wobec niej złe zamiary to bez chwili wahania pozbawi go łba...
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Kropelki śliny ściekły z zębów golgangera opadając na ramię elfki.
Nastała chwila ciszy, podczas której zarówno Aramea jak i stworzenie tkwili w bezruchu.
Bohaterce wydawało się jednak, że zielona bestia niezwykle wolno zbliża się do niej.
Nagle tępo opadania golgangera drastycznie wzrosło. Wydając z siebie przeciągły warkot rzucił się na elfkę. Szeroko otwarta paszcza zdawała się celować prosto w jej głowę, długie ramiona zaś, atakowały łukiem od boków.
Aramea skrzywiła się nieznacznie i odskoczyła bez dłuższego zastanowienia w tył starając się uniknąć spotkania z ostrymi zębiskami leśnego stwora.Zaatakowała napastnika pchnięciem w brzuch i chwilkę później poczęstowała go też solidnym kopniakiem,żeby zachować między nimi stosowną odległość...
-Przemyśl to jeszcze raz!-warknęła w jego stronę rozglądając się za miejscem na skórze,gdzie znacznie bardziej poczułby chłodne ostrze jej miecza.
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Unik elfki okazał się pomyślny tylko połowicznie. Pazur stworzenia przejechał bowiem po jej ramieniu pozostawiając na nim bolesną ranę.
Cios zadany mieczem również nie okazał się zbyt skuteczny. Golganger byłbowiem niezwykle zwinny i szybki. Bez problemu wyminął ostrze. Aramea ujrzała jak długie zielone ramię opada na nią ze sporą szybkością. Nie miała szans tego uniknąć, dopiero kończyła swój poprzedni atak.
Wyobraźnia już podsuwała jej obrazy tego co ma nastąpić za ułamek sekundy.
Nic jednak nie nastąpiło.
Stworzenie z jakiegoś powodu syknęło odskakując do tyłu. Trzymało się za zakrwawioną łapę spoglądając w lewo.
Bohaterka ujrzała przykucającego mężczyznę odwróconego tyłem do niej i bestji. W wyciągniętej prawek ręce trzymał katanę, lekko ociekającą kwią golgangera.
Ubrany był w luźny beżowy strój z szerokimi rękawami. Długie, czarne, splecione z tyłu włosy załopotały gdy odwrócił się nagle przybierając bojową postawę. Małe, o dziwo lekko skośne oczy spoczęły na golgangerze i tam już pozostały. Mężczyzna ów z pewnością nie był elfem, należał do krótkowiecznej ludzkiej rasy.
"Niech panienka się odsunie" odparł nie odrywając wzroku od stworzenia, które już szykowało się do rewanżu.
Syknęła przeraźliwie z bólu oraz zaskoczenia.Szeroko otwarte,prawie czarne oczy dziewczyny spoczęły na stworzeniu,które widziała po raz pierwszy w całym swoim życiu,a jej oddech stał się płytki i bardzo szybki.Odruchowo chwyciła ranną rękę i już po chwili krzyknęła na widok sunącego w jej stronę ramienia napastnika...
Zamrugała kilka razy nie wierząc,że cios nie nadszedł.Rzuciła tajemniczemu mężczyźnie spojrzenie pełne wdzięczności i zarazem zainteresowania jego osobą.
Skierowała wzrok na leśną bestię i oddaliła się posłusznie o kilka kroków.
Podniosła łuk krzywiąc się nieznacznie,nałożyła strzałę i naciągnęła cięciwę namierzając potwora.Przechyliła głowę nieco w bok i rzuciła w stronę wybawcy:
-Sir...Uratowałeś mi życie.Dziękuję...Kimkolwiek jesteś...
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Mężczyzna skinął lekko głową czekając na reakcję stworzenia. To jeszcze przez chwilę stało w miejscu przyglądając się nowo przybyłęmu. Nagle ruszyło z niezwykłą szybkością smagając powietrze pazurami. Mężczyźnie z trudem udało się uniknąć ciosów, sam również zadał poprzeczne cięcie kataną, golganger jednak zdołał odskoczyć.
Aramea znajdowała się około 20 metrów od walczących, pomimo lekkiego roztrzęsienia, ręke miała stabilną.
Przygryzła lekko dolną wargę i zrobiła kilka kroków w stronę mężczyzny z kataną nadal pewnie trzymając łuk.Wykorzystała chwilę nieuwagi leśnego potwora i bez wyraźnych wyrzutów sumienia wypuściła strzałę w jego kierunku.Zerknęła kątem oka na nieznajomego upewniając się,czy nic mu się nie stało i szybko znowu zaatakowała napastnika z dystansu-tym razem celując w jego gardziel.
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Wypuszczona strzała przebiła bok golgangera. Ten wydał z siebie dośc głośny syk i zwrócił głowę w stronę Aramei.
Mężczyzna natychmiast ruszył w stronę bestii. Wyskoczył i wykonał długie cięcie z góry. Ostrze katany wbiło się w ramię stworzenia, na głębokość kilku cali. Krew bryznęła na boki.
Golganger jednak nie padł, drugą ręką wykonał zamaszysty cios, posyłając człowieka na kilka metrów do tyłu.
Kolejna strzała czekała na wystrzał.
Krzyknęła z przejęciem na widok odrzuconego do tyłu kandydata na dobrego przyjaciela i posłała drugą strzałę-w kierunku krtani bestii.Nie czekała jednak na efekt i nałożyła następne dwie naciągając z zaciętością cięciwę łuku.Kiedy tylko je wypuściła-podeszła szybkim krokiem do mężczyzny i dotknęła lekko jego ramienia patrząc na niego pytająco.Nie myśląc zbyt wiele podbiegła znowu do leśnego stwora ,wyszarpała zza pasa miecz i cisnęła nim w jego stronę.Teraz już tylko obserwowała niespokojnie błysk ostrza wymierzonego prosto w serce napastnika...
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Golganger dając popis swego nadzwyczajnego refleksu uchylił się przed lecącą strzałą. Ponownie skierował w stronę Aramei swe żądne krwi ślepia. Nieco krwawił, wyglądało jednak na to, że miewa się całkiem dobrze. Mężczyzna podniósł się z pozycji siedzącej potrząsając lekko głową.
Golganger zaszarżował.
Elfka zakładając na cięciwę strzały widziała jak ostre zęby i pazury zbliżają się ku niej z zastraszającą prędkością.
Zmierzyła wzrokiem golgangera przełykając głośno ślinę.Wyraźnie zaskoczył ją unik stworzenia i zaciętość z jaką znowu kierowało się ono w jej stronę.Aramea przygryzła dolną wargę i rzuciła chłodne,nieco wyniosłe spojrzenie w stronę leśnej bestii pozwalając dwóm kolejnym strzałom na rozpoczęcie lotu.Starała się wystrzelić je,kiedy wróg był w jak najkorzystniejszej dla niej odległości-na tyle blisko,że uderzenie miało szansę wyrządzić mu jak największą szkodę swoją siłą i szybkością...
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Wystrzelenie dwóch strzał na raz, nie wyszło Aramei zbyt zgrabnie. Jedna poleciała zupełnie na bok, druga jednak trafiła cel, gdy ten znajdował się zaledwie dwa metry od elfki.
Grot przeszył pierś golgangera, na co ten zareagował zaciśnięciem zębów i przeciągłym sykiem. Nie zaprzestał jednakże szarży. Elfka poczuła jak pazury stworzenia przecinają jej gładką skórę na podbrzuszu i prawym przedramieniu. Powstałe bolesne rany poczęły wypełniać się krwią. Nie były bardzo poważne, piekły jednak i bolały.
Aramea ujrzała, że mężczyzna biegnie od tyłu do golgangera z kataną przygotowaną do pchnięcia podczas szarży.
Westchnęła nie kryjąc rozczarowania,gdy jedna ze strzał ominęła ruchomy cel.
Była zaskoczona kontynuacją szarży,ale znacznie bardziej cięciem ostrych pazurów.
Uniosła obie brwi rzucając odruchowo okiem na zadane przez bestię rany.Wciągnęła gwałtownie powietrze na widok przeciętej skóry i sączącej się krwi.
Odrzuciła nagle łuk i sięgnęła po miecz wymierzając stworzeniu cios w okolice żeber.
Kiedy tylko zorientowała się,że sojusznik jest tuż za golgangerem-krzyknęła nagle w stronę napastnika starając się skierować na siebie całą jego uwagę:
-Chętnie przypiłuję ci te krogulcze szpony,uparta,zielona kreaturo!
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Cios Aramei niestety chybił celu, Golganger zaś swojego zadać nie zdążył. Nim jeszcze bohaterka skończyła wypowiadać swe słowa, ostrze katany przebiło plecy bestji wychodząc częściowo przez pierś.
Golganger warknął zamachując się na oślep rękoma.
Uszy mężczyzny przeszył przeraźliwy wrzask elfki,która właśnie utkwiła wzrok w części ostrza katany wychodzącej beztrosko z ciała golgangera.
Po chwili szok ustąpił wdzięczności młodemu człowiekowi i pewnego rodzaju zainteresowaniu jego osobą.
Nie myśląc zbyt wiele-obróciła z gracją oręż i uderzyła bestię rękojeścią miecza w łeb...
Następnie-przechyliła głowę w bok i uśmiechnęła się lekko do bruneta z kitką długich włosów.
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Mężczyzna przekręcić miecz, elfka zaś uderzyła golgangera rękojeścią w czerep. Bestja padła na ziemię drgając jeszcze lekko.
Brunet odwzajemnił uśmiech po czym wyciągnął katanę wycierając jej klingę w kawałek czerwonego materiału, który następnie schował gdzieś za pazuchą.
"Nic Ci nie jest pani ?" spytał z powagą spoglądając na rany Aramei
Sam był lekko poobijany, nic jednak poza tym.
Zerknęła na niego z błyskiem w ciemnych oczach i pochyliła się nieco żeby podnieść spoczywający na trawie łuk.Nagle wyprostowała się gwałtownie już z orężem w dłoni.
Starała się skrzywić jak najbardziej dyskretnie,kiedy poczuła nieprzyjemne pieczenie w ranie.
-Bywało gorzej,sir...Jestem pewna,że gdyby nie Twoje przybycie w porę czekałby mnie awans na padlinę.To znaczy...Zakładając,że coś by ze mnie zostało!
Mam nadzieję,że z Tobą wszystko w porządku.-odpowiedziała po chwili ,a na jej ustach pojawił się znowu uśmiech-tym razem nieco słaby,ale bez wątpienia przyjazny.
-No i jakaż tam ze mnie pani!Mam na imię Aramea,sir!-dorzuciła niebawem podając mu dłoń.
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Mężczyzna zaśmiał się przyjacielsko.
"Ze mnie również żaden sir." uścisnął dłoń elfki "Mnie zwą Zairis. Miło cię poznać Arameo"
"Nie znam dobrze elfich lasów, wiem jednak, że te tereny należą do wyjątkowo niebezpiecznych. Nieczęsto widuje się tu samotne elfki."
Puściła oczko do mężczyzny i rzuciła z lekkością w jego stronę:
-Cała przyjemność po mojej stronie,Zairisie.
Następnie skinęła głową słuchając go z uwagą.Kiedy postawiła pierwszy raz stopę na terenie tego lasu,wydawał jej się on spokojnym i bardzo przytulnym miejscem.
Do czasu,gdy przekonała się na własnej skórze,że wcale tak nie jest...
-Co do samotnych wędrówek...Chyba przyzwyczaiłam się już do tego,że moi jedyni towarzysze to łuk i miecz-odparła z przyjacielskim,ciepłym uśmiechem i zaczęła rozglądać się za ziołami,które byłyby w stanie odrobinkę uleczyć jej rany i strumyka,by je przemyć.
_________________ Aramea Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
Strumienia nigdzie w pobliżu nie było, z ziół elfka dostrzegła jedynie liście babki, która podobno nałożona na rany przyspieszała ich gojenie. Aramea nie była jednak pewna czy to naprawdę działa.
"Gdzie zatem zmierzasz obecnie ?" spytał Zairis w międzyczasie sięgając po za pazuchę. Po chwili wyciągnął niewielkie okrągłe pudełko. Zdjął pokrywkę i nabrał palcem niewielką ilość białej maści w nim się znajdującej. Począł smarować nią kark i zadrapanie na policzku. Następnie podał maść elfce.
"Nałóż to na rany, przyspieszy gojenie."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum