Pustynne krainy południa odstraszały większość osadników oraz poszukiwaczy przygód. Niektórzy jednak, nie zrażeni trudnymi warunkami, zakładali miasta wśród burz piaskowych. Jednym z nich jest Haliera.
Właśnie tutaj trafił Wolfhound. Mimo niezwykle jak na maga młodego wieku, zdążył już przemierzyć spory kawałek świata. Ciągnięty ciekawością dotarł do tych pustynnych terenów.
Przed bramą stała dwójka strażników ubranych w beżowe przewiewne płaszcze, z kapturem narzuconym na głowę i halabardą przy boku. Gdy ujrzeli Wolfhounda, jeden z nich spytał z ironicznym uśmiechem:
"Czego tu szukać mały ?"[/center]
Wiek: 31 Dołączył: 08 Maj 2006 Posty: 31 Skąd: Z zadupia.
Wysłany: 2007-01-04, 14:15
"Jeżeli mam być szczery (a sądzę, że tak to sam nie wiem czego. Jeśli jednak chcecie coś powiedzieć swoim przełożonym to powiedzcie, że chcem... napić się wody"- Z uśmieszkiem (dosyć dziecinnym) odpowiedział ciemnoskóry Wolfhound. Nie zamierzał odpowiadać strażnikom gdyż według jego opini to nie było słuszne. W sumie to powiedział wszystko co an ten temat wiedział i nic innego go nie obchodziło. Pytanie "Po co ja tam idę?" dręczyło go nocami ale po mimo wszystko nie umiał albo nie chciał znać na nie odpowiedzi. "A tak swoją drogą to ten beżoty kolor troche wam nie pasuje... wasze stroje powinnym być w kolorze różu lub płomiennej czerwieni. Od razu byłoby widać, że jesteście klaunami a nie poważnymi urzędnikami państwowymi" powiedział to z przesadną wręcz bezmyślnością nawet jak na dziecko ale liczył, że to oni go zaatakują bo według swojego prywatnego kodeksu "Nie zaatakuję pierwszy" a dopisek 1. brzmi "Chyba, że podobany przez ofiarę przedmiot mie się podoba". Prawdę mówiąc to podobały mu się beżowe kapotki i mogłaby mu się taka przydać a dosłownie widać było błysk w jego oku gdy spoglądał na halabardę.
_________________ Dragon95 in some places known as Mapet is back... nóópej own@ge!
Strażnik po lewej stronie uniusł brew wyrażając lekkie zdziwienie. Jego kompan natomiast, równie masywny lecz z blizną na nosie podszedł bliżej Wolfhounda.
"Licz się ze słowami gnojku. Teraz wejście do Haliery kosztować cię będzie dwie złote monety." wycedził pochylając lekko halabardę.
"Zdaje się, że szczyl rodzicom uciekł lub wywalili go za pyskowanie Sahiar" odparł drugi spokojnym tonem.
Wiek: 31 Dołączył: 08 Maj 2006 Posty: 31 Skąd: Z zadupia.
Wysłany: 2007-01-05, 13:51
"Szcerze mówiąc to mam w nosie te twoje 2ZM... Mam zamiar przejsc czy ci się ot podoba czy nie i nie zamierzam za to płacić" powiedział Wolfhound i ostentacyjnie poszedl na przod nie zawracajac sobie glowy straznikami i tym co zaczna gadac. Szczerze wcale go to nie obchodzilo a obchodzily go jedynie kapotka i halabarda i nic wiecej wiec po co mial tam niby stac? Ruszyl dalej i zastanawial sie tylko jak ich zabije i jak bedzie wygladal w tej kapotce.
_________________ Dragon95 in some places known as Mapet is back... nóópej own@ge!
Młody mag ruszył przed siebie nie zważając na słowa umięśnionych strażników.
Po kilku krokach poczuł całkiem silne uderzenie w pierś. Sahiar zatrzymał jego kroki drewnianą rękojeścią halabardy, wywracając przy okazji Wolfhounda na plecy.
"Gahal, mogę pozbawić tego smarkacza jego gadatliwej główki ?" spytał Sahiar spoglądając na leżącego bohatera.
"Rób co chcesz"
Szeroki uśmiech pojawił się pod krzywym nosem strażnika. Uniósł lekko halabardę.
Wiek: 31 Dołączył: 08 Maj 2006 Posty: 31 Skąd: Z zadupia.
Wysłany: 2007-01-14, 10:39
"Nie będziesz mi się tu pląsał idioto!" wrzasnął mag po czym skierował swoje ręce w głowę Sahiara, wiedząc, żeto powinno og zabić. Jego osądem byli to jedynie klauni przebrani za strażników. Ale jak potoczy się ta bitwa miał się dopiero dowiedzieć. Czuł jednak, że to nie będzie jego ostatnia potyczka w życiu.
_________________ Dragon95 in some places known as Mapet is back... nóópej own@ge!
Przed dłońmi Wolfounda powietrze poczęło nieco falować, sprawiając, że obraz widziany przez nie wydawał się zatracać kontury.
Sahiar uśmiechnął się szyderczo po czym wykonał długi zamach halabardą. Nim jednak wykonał cios, mag dokończył zaklęcie.
Nastąpił spory wybuch, strażnik został lekko odrzucony do tyłu, ustał jednak na nogach. Twarz i pierś miał osmoloną, nie wyglądał jednak na zabitego.
"A to gnojek !" wrzasnął wyprowadzając cios halabardą.
Ostrze przeleciało tuż przed ciałem bohatera, nie wyrządzając mu jednak żadnej szkody.
"Ahaha czyżbyś sobie nie radził Sahiar ? Może ci pomóc ?" spytał lekko rozbawiony Gahal
Wiek: 31 Dołączył: 08 Maj 2006 Posty: 31 Skąd: Z zadupia.
Wysłany: 2007-01-15, 15:54
Wolfhound roześmiał się szyderczo patrząc na nieporadność strażników. "I co? Kto tu jest dzieciakiem?" zapytał po czym kolejny raz rzucił czar celując tym razem w serce.
_________________ Dragon95 in some places known as Mapet is back... nóópej own@ge!
"Nie trzeba Gahal" odparł z maniakalnym uśmiechem strażnik. Widać było po nim sporą pewność siebie co mogło nieco zaniepokoić Wolfhounda.
Podczas gdy bohater tkał kolejne zaklęcie, Sahiar wykonał kolejny cios halabardą.
Wielkie ostrze tym razem również nie trafiło maga wbijając się głeboko w piach kilka cali na prawo. Wolhound poczuł jedynie silny pęd powietrza, wywołany przez ciężką halabardę.
Ukończone zaklęcie spowodowało kolejny wybuch, nieco słabszy od poprzedniego. Tego typu czarem nie dało się raczej celować w jakąś konkretną część ciała, strażnik oberwał zatem po całym ciele.
Cofnął się o kilka kroków z powodu odrzutu. Skóra ponownie pociemniała od osmolenia. W oczach jego bohater ujrzał szał i żądze mordu.
Gahal w międzyczasie głośno naśmiewał się z nieporadności swego kompana.
Wiek: 31 Dołączył: 08 Maj 2006 Posty: 31 Skąd: Z zadupia.
Wysłany: 2007-01-16, 15:32
"Widzę, że i tym razem nic mi nie mogłeś zrobić?" Śmiał się do rozpuku Wolfhound chociaż wcale nie było mu do śmiechu. "I to jest strażnik? Przecież ja nie jestem mistrzem magii a ty masz chronić to miasto!" Wolfhoundowi podobała się ta zabawa, jednak wydawało się iz strażnikowi nie przypadła do gustu. Jął miecz w swe jakże małe jak na wojownika ręce po czym zamachnął się mieczem za głowę i starał się trafić wojownika tnąc go wzdłuż ciała. Celował tak, aby przeciąć go przez środek nosa, co według sadystycznego Wolfhounda któremu nie wydawała się straszna krew ani śmierć musiałoby wyglądać dosyć ciekawie, a dzięki życiu wśród mrocznych elfów oraz widoku jedzących orków jakaś część jego spaczonego mózgu podpowiadała mu także iż jest to całkiem apetyczne. Wolfhound doszedł do wniosku, że jeśli na prawdę jest głodny to czemu by nie zaryzykować i nie zjeść tego apetycznego strażnika? Wydawał mu się tłuściutki, a piec jego ciało byłoby prawdziwą przyjemnością. Doszedł jednak do wniosku, iż nie był to dobry pomysł ponieważ ludzie mają czasami w sobie pasożyty a Wolfhound nie je nikogo ze swojego gatunku. Pomimo tych wszystkich myśli Wolfhound starał się jednak skupić choć odrobinkę na walce i nie myśleć o tym, co można zrobić ze zwłokami strażnika oraz jego ekwipunkiem.
_________________ Dragon95 in some places known as Mapet is back... nóópej own@ge!
Miecz Wolfhounda niezbyt zgrabnie, acz przejechał po twarzy strażnika pozostawiając malutką szramę na policzku.
Ten niewiele myśląc z furią wykonał cios halabardą.
Ciężkie ostrze tym razem nie minęło bohatera. Nie trafiła centralnie, zdołało jednak pozostawić długą ranę na piersi drobnego maga.
Rana natychmiast wypełniła się krwią. Nie była głęboka, bolała jednak wyraźnie.
Wiek: 31 Dołączył: 08 Maj 2006 Posty: 31 Skąd: Z zadupia.
Wysłany: 2007-01-16, 21:52
"Asz ty brzydki chłopczyku!" wycedził przez zęby Wolfhound po czym oblizał ranę. "Mhmn... pyszna ta krew!" wrzasnął po czym wyprowadził drugi cios w swego przeciwnika. Nie przejmował się tym, iż zbytnio nie umiał walczyć. Wierzył, pomimo wszystkich argumentów przeciwko temu że wygra iż ta kapotka i piękna halabarda będzie do niego należała. Miał w nosie nawt śmierć... i to była przewaga która mogła dać mu zwycięstwo o czym jeszcze będzie miał dane się przekonać.
_________________ Dragon95 in some places known as Mapet is back... nóópej own@ge!
Tym razem cios wyprowadzony przez Wolfhounda jedynie porysował zbroję strażnika.
Ten nie czekając długo zaatakował halabardą po raz kolejny. O dziwo ponownie nie trafił maga, który przecież zwinnością nie grzeszył. Halabarda wbiła się w piach.
Strażnik już nic nie mówił, jeno głośno sapał i krzyczał przy zadawaniu ciosów.
Wiek: 31 Dołączył: 08 Maj 2006 Posty: 31 Skąd: Z zadupia.
Wysłany: 2007-01-19, 13:26
Wolfhound ścisnął mocniej miecz i wyprowadził pchnięcie, które (według niego) ma duże szanse zabić przeciwnika. Nie był on jednak dobrym wojownikiem. Właściwie to nawet nie był dobrym magiem. W sumie, to był jedynie chłopcem, który dorósł zbyt szybko, i nie był gotowy sprostać światu oraz któryy całą swą złość wyładowuje na srażniku, który stoi przed nim.
_________________ Dragon95 in some places known as Mapet is back... nóópej own@ge!
Czubek miecza Wolfhounda przebił zbroję na brzuchu strażnika. Ostrze jednak ledwie wbiło się w ciało, człowiek najwyraźniej się tym nie przejął.
Bohater ujrzał jak zmierza ku niemu nie ubłagalnie ciężkie ostrze halabardy. Poczuł jak spada na jego ramię przygważdżając drobne ciało maga do ziemi. Nagła eksplozja bólu uświadomiła Wolfhoundowi, iż rozgrzana na słońcu stal wtopiła się głęboko w jego ciało. Trysnęła krew, bohater zdał sobie sprawę, że nie jest w stanie ruszyć lewą ręką. Leżał na wznak, krwawiąc na piasek. Lekko zamroczony ujrzał szyderczy uśmiech strażnika przydeptującego jego pierś.
Wiek: 31 Dołączył: 08 Maj 2006 Posty: 31 Skąd: Z zadupia.
Wysłany: 2007-01-21, 20:00
"Wygrałeś" Zakończył rozmowę Wolfhound "Równy z cibie przeciwnik, a przy okazji dobrze się bawiłem". Wolfhound popił trochę krwi po czym czekał na odpowiedź strażnika.
_________________ Dragon95 in some places known as Mapet is back... nóópej own@ge!
Gdy Wolfhound wypowiadał owe słowa strażnik unosił już halabardę do kolejnego ciosu. W oczach jego nadal widać było furię. Nim dokończyłswe słowa, bohater wiedział, że odpowiedzi nie będzie.
Bohater widział jak ostrze zbliża się nie ubłagalnie. Halabarda opadła...
Rozcięcie od nosa niemal po samo krocze było śmiertelne dla młodego maga. Twarde prawo pustynnych ziem południa zostało wymierzone w niezwykle brutalny sposób. Być może w łagodniejszych terenach centralnych, bohater trafiłby jedynie do więzienia. Jednak w Halierze, nawet drobne przewinienia karane są brutalnie, atak na strażników miasta zaś, do drobnych przewinień nie należy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum