"Niemożliwe !" zdziwił się elf o długich szarych włosach i ciemnej karnacji "Samemu na smoka ?"
"Tak, takie zadanie dostał od akolitów. Zabić Smoka Bagiennego." odparł drugi drow kiwając głową. Jego krótka ciemna grzywka opadła niesfornie na oczy.
"Zatem pochodził z dalekiej północy, był wybrany jako najlepszy łowca z plemienia. Zaś ten kult...jak go nazwałeś ? Voodoo ? Wysłał go na pewną śmierć."
"Poczekaj na dalszy ciąg tej historii..."
Renubis przechodził spokojnie drewnianą kładką. Jaszczuroludzie pobudowali je niamal na całym bagnie. Dzięki temu przynajmniej nie musiał chodzić po drzewach ani po niepewnym gruncie czy wysepkach.
Wiedział jednak, że niedługo te wygody się skończą. Zbliżał się do terenów, które jaszczurzy budowniczowie omijali z daleka...
Nie był jednak sam, choć nie zdawał sobie jeszcze z tego sprawy. Furion, którego znał odkąd opuścił mroźne tereny północy, podążał ukryty jego śladami. Miał dopilnować, by wszystko poszło zgodnie z planem, by drow dotarł do jaskini.
Znał te okolice, było tu wiele powodów do obaw, nie tylko sam smok, choć on stanowił zapewne największą z nich.
Renubis dowiedział się co ma robić właśnie od Furiona, pomysłodawcy tej jednoosobowej ekspedycji. Miał wyruszyć do jaskini na południe od siedziby kultu. Tam zaś, jeśli miał udowodnić jak dobrym jest łowcą, powinien zabić zamieszkującego w niej smoka bagiennego. Bohater jednak doskonale wiedział jak nierealne do wykonania jest jego zadanie.
Renubis już od pewnego czasu czuł ssanie w żoładku, jednak jego zapasy już się wyczerpały. Na bagnie niełatwo było znaleźć coś jadalnego, teraz jednak wzrok jego ujrzał sporego niebieskopiórego ptaka z szerokim długim dziobem. Siedział na gałęzi około 50 metrów od bohatera spoglądając w bagienną maź.
Młody drow, nie był przyzwyczajony do takiego klimatu, bagna mu nie odpowiadały. Wciąż zadawał sobie pytanie: "dlaczego to robię ? to czyste samobójstwo ! ". Bił się ze swoimi myślami, do momentu napotkania dziwnego ptaka. Gdy tylko go ujrzał, przygarbił swoją smukłą sylwetkę po czym sięgnął po sztylet umieszczony przy skórzanym bucie. Następnie powolnym przyczajonym krokiem ruszył przenikliwie w stronę zabarwionego ptaka. Głód sprawił Renubisowi, ogromną motywację.
"Zobaczymy teraz na co Cie stać, mój młody łowco" - pomyślał Furion. "Głód to wieksza motywacja, ale i sprzyja pośpiechowi, czyli bardzo łatwo jest popełnić błędy".
Akolita, położył sie na ziemi, żeby Renubis go nie dostrzegł "Najpierw zobaczę na co go stać, a później pomyślę o swoim żołądku..."
_________________ Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...
Ptak obserwował uważnie bagienną toń, jak na razie nie zwracając uwagi na podkradającego się drowa. Kłapnął dziobem i przekręcił lekko głowę.
Renubis nie znał tego gatuku, wiedza podpowiadała mu jednak, że czeka on na posiłek. Budowa dzioba wskazywała, że powinna być to jakaś wodna istota, na przykład ryba. Było to nieco dziwne, gdyż żadna ryba nie pływałaby w bagnie.
Furion widywał już te ptaki na mokradłach, nie widział jednak nic na ich temat.
Renubis podszedł już pod samo drzewom nie wywołując u ptaka żadnej reakcji.
Renubis, obejrzał się dyskretnie za siebie, po czym jego uwaga ponownie skupiła się na dziwnie wyglądającym ptaku, był lekko zdezorientowany, nie widział nigdy podobnego stworzenia... " A może jest niejadalny " pomyślał, przy ironicznym uśmiechu. Nie zastanawiając się dłużej, rzucił się z rozwagą w kierunku kłębka kolorowych piór, ze sztyletem skierowanym w miejsce miedzy skrzydłami.
"Żucił się za szybko" ocenił Furion. "Zwierzęta na mokradłach przyzwyczajone sa do zasadzek, on pochodzi z mroźnych terenów, więc tego jeszcze nie wie".
Zaburczało cicho akolicie w brzuchu "Chyba czas o sobie pomyśleć". Cichu sie wyczołgał poza zasięg słuchu młodego łowcy, wyciągnął sztylet i zamierzał odłupać kawałek kory z drzewa, spodziewając się, że zastanie tam grube białe robaki, które były bardzo pożywne...
_________________ Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...
Gdy Renubis wyskoczył na ptaka ze sztyletem w dłoni, ujrzał jak przez ułamek sekundy oko stworzenia na niego spogląda. Potem natychmiast wystartowało odlatując między drzewa.
Sztylet wbił się w grubą gałąź, na której dopiero co siedział ptak.
Furion odłupał kilka kawałków kory nim znalazł oślizgłe białe robaki, długości około 10 centymetrów. Istoty zamieszkujące mokradła nieraz żywiły się nimi w potrzebie. Nie należały do smacznych, jednak tuzin potrafił zaspokoić głód. Gdyby nie bagienne wychowanie, ten mroczny elf zapewne nigdy nie tknąłby czegoś takiego.
Młody drow jednym, szybkim szarpnięciem wyciągnął sztylet z gałęzi, ze złością na twarzy spojrzał ku górze na tor lotu ptaka. Pochylił głowę przed siebie, po czym usiadł w skrzyżnym siadzie. "Cholerne warunki do łowów" pomyślał zatapiając sztylet w ziemi przed sobą. Siedział tak chwilę kreśląc coś na podłożu, w końcu nabrał pozytywnej myśli, wsunął nóż na miejsce tuż przy bucie. Wstał, nie otrzepując się ruszył dalej rozglądając się za "jadalnym obiektem".
Ruszył zatem przed siebie bohater, oczy miał szeroko otwarte, uszy zaś czujne. Przez pewien czas nie widział niczego jadalnego, nagle jednak zauważył kilkanaście owoców zwisających z drzewa na wysokości około 6 metrów. Były owalne i lekko zielonkawe, Renubis niejasno przypominał sobie, że kultyści mieli coś podobnego na tależach pomiędzy innym jadłem.
Furion nadal czułnieprzyjemny smak w ustach, głód jednak nie męczył go zbytnio, zjadł bowiem około ośmiu robaków.
Nagle gdzieś za sobą usłyszał cichy szelest. Dźwięk wydawał się dohcodzić z odległości nie mniejszej od 10 metrów. Nagle ustał.
Renubis, bez zamysłu podszedł do drzewa, kiedy stał już przed nim, przyjrzał się mu uważnie. Jego oko starało się ocenić, jak łatwa będzie wspinaczka i czy udałoby mu się strząsnąć kilka owoców z dołu, aby uniknąć niepotrzebnej straty energii na wdrapywanie się po zdobycz.
Furion momentalnie zastygł w bezruchu. Może to tylko dzikie zwierze było nieopodal, a moze to cos innego. Akolita zachował jednak spokój, czekając na dalszy rozwój wypadków...
_________________ Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...
Drzewo było dośc grube, strząsanie owoców raczej nie wchodziło w grę. Wspinaczka jednak, powinna byc dość łatwa. Twarda kora, grube gałęzie, z których najnisza znajdowałą się na 2 metrach. Dla zwinnego drowa nie powinno stanowić to wielkiego problemu.
Przez bodaj pół minuty nie usłyszał Furion żadnego więcej podejrzanego dźwięku. Potem jednak zauważył cień przemykający między gałęziami. Nie wydał żadnego dźwięku, bystre oko akolity jednak go przyuważyło.
Renubis pobrał najłatwiejszy sposób zdobycia owoców, wyskoczył z wyciągniętymi ramionami do gałęzi umieszczonej najniżej, z nadzieją, że uda mu się ją chwycić i wciągnąć się na nią.
Furion wyciągnął, ostrożnie sztylet z pochwy, żeby nie prowokować tego czegoś. Wolał uniknąć walki, choć nie stronił od niej nigdy, gdyż równała się ona z ujawnieniem się Renubisowi.
_________________ Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...
Renubis bez większych problemów doskoczył do gałęzi. Po chwili stał jużpewnie na niej sięgając do kolejnych. Wystarczyło już tylko wejść na kilka kolejnych niczym na bardzo wysokie schody, by znaleźć się przy samych owocach.
Furion ponownie zastygł w otaczającej go ciszy, przerywanej jedynie przez bagienne robactwo. Nie był w stanie dojrzeć ni też dosłyszeć nikogo. Ujrzał jedynie, że Renubis wspina się właśnie na jakieś drzewo.
Renubis wspinał się dalej, po niedługiej chwili był już na wyciągnięcie ręki od owoców. Wtedy usłyszał szelest w krzakach nieopodal.
Furion nieuważnie chowając się w krzaki narobił trochę niezamierzonego hałasu.
Nie widział teraz co robi Renubis, był bowiem zanadto w krzakach schowany.
Szelest odwrócił uwagę młodego drowa, ale dopiero po zerwaniu dwóch owoców, gdy je zdobył usiadł spokojnie na gałęzi. Podrzucił jeden z owoców, po czym badawczo cisnął w stronę miejsca z którego wydobywał się podejrzany dźwięk. Czekając na reakcję ugryzł drugi owoc.
Furion skonsternowany chałasem jaki narobił siedział nawet nie drgnawszy w owych krzaczorach, co nie było wcale takie łatwe, gdyż jedna z gałęzi wbijała mu sie mocno w tyłek...
_________________ Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...
Tym razem Furion nie dawał już żadnych oznak swojej obecności. Siedział spokojnie w całkowitej ciszy, nasłuchując wszystkiego wokół.
Nagle kilka cali od niego zaszeleścił krzak, jakby coś zmaterializowało się tuż obok bohatera.
Rzut wyszedł bohaterowi nadzwyczaj dobrze, owoc poszybował zgrabną parabolą prosto w pobliski krzak.
Młodzieniec zjadł owoc do końca, zostawiając mały ogryzek, który bezwładnie upuścił. Po chwili namysłu, wyprostował się, stał już na gałęzi opierając się o główny pień drzewa.
-Kimkolwiek jesteś... ! wyłaź z tych krzewów...! męczą mnie twoje podchody..!- Wykrzyczał te słowa bez pewności iż znajdą swojego odbiorcę.
Nastała chwila ciszy. Furion nie ruszał się, nawet zbytnio nie przejął się tym, że coś dopiero co zaszeleściło tuż obok niego. Renubis zaś nie wiedział więcej oznak życia wśród krzaków.
Ktoś chyba jednak wysłuchał życzenia Furiona. Renubis nagle ujrzał, jak z sąsiedniego drzewa, leci prosto na niego jaszczuroczłek o czarnej łusce. Ze sztyletem trzymanym oburącz opadał prosto na bohatera.
Furion nic jednak nie widział, ani też nie słyszał.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum