TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2007-08-06, 00:28
Obudzenie Amoka
Autor Wiadomość
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-04, 21:47   Obudzenie Amoka

"Krocząc ścieżkami śmierci trzeba być czujnym, gdyż droga może się skończyć w każdej chwili." - stare powiedzenie żołnierzy Czerwonych Kruków - elitarnego, tajemniczego oddziału



"Fasar or rebirath!" Zakrzyczał w umyśle Torgina znajomy głos, który zbudził go ze snu. Słowa te zakończyły się śmiechem i przypomniały Bohaterowi, że wciąż żyje z pasożytem w głowie. Przez ostanie dni Torgin krzątał się po Mieście Tańczących Świateł bez większego celu. Kilka razy sprowokowany przez Amoka musiał zamoczyć we krwi swój topór. Co prawda już chodziły po mieście słuchy o tym, że przybył do niego żądny krwi Krasnolud, lecz niewielu tylko rozpoznawało twarz Torgina, która wisiała na pierwszych listach gończych. Ktoś powiedział nawet Bohaterowi, że za jego głowę wyznaczono nagrodę w postaci 100 złotych monet, lecz samego listu gończego jeszcze nie ujrzał posiadacz widniejącej na nim twarzy.
"Zwlecz te zwłoki z wyra, już czas na wykarmienie się krwią." Powiedział Amok, który przez ostatnie 5 dni był bardzo aktywny, zdawało się Bohaterowi nawet, że zyskuje on coraz większą moc, z której to nie może korzystać posiadacz ciała. Torgin ostatniej nocy zatrzymał się zmęczony w jednej z ubogich karczm, których pełno było w dzielnicy biedoty - zmory miasta, największego sektora w pięknym mieście, które traciło na wdzięku przez tą własnie dzielnice. Pokojik był już opłacony, mały - jedynie z łóżkiem i szafą na ubrania, których i tak Bohater wielu nie miał.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-05, 15:25   

Zaspany krasnolud usiadł na łóżku.

"Zaraz ty pieprzona moczymordo. Wolałbym się napić, a nie znów szlajać się po tych obsranych dzielnicach"

Torgin od samego rana był już wkurzony. Wstał i ubrał się w swój normalny strój. Następnie ruszył na dół schodami w poszukiwaniu wychodka.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-05, 20:12   

Bohater z trudem ubrał się w swoje jedyne ubranie. Odkrył przy tym, że nie jest tak wyspany jakby chciał, choć poszedł spać dość wcześnie jak na swój gust.
Schodząc po schodach czuł straszny mętlik w głowie. Im dłużej Amok był w ciele Bohatera, ten coraz gorzej reagował podczas dziennych pobudek, a i samo życie stawało się coraz to cięższe.
Dotarł. Bohater zszedł z piętra, gdzie miał swój pokój i zastał zdemolowaną salę. Nie było tu co prawda śladów krwi, ale stoły były połamane, krzesła porozbijane, butelki z alkoholem potłuczone, a beczki piwa roztrzaskane. Sala ta wyglądała na dość małą, jak to zwykło bywać w ubogich karczmach. Z sali tej były drzwi do przedsionka i na zaplecze. "Straże tu wkroczą i wsadzą cię do ciemnej celi, gdzie będziesz w spokoju dojrzewał, niczym owoc na słońcu." Powiedział słodkim głosem małej dziewczynki Amok. Bohater czuł, że potrzeby fizjologiczne w nim narastają, ale nie ograniczały się one tylko do wydalenia z siebie nadmiaru moczu. Bohater był niestety głodny.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-06, 16:31   

Krasnolud wiedział jednak, że nie ma czego szukać w tej karczmie. Pośpiesznie wyszedł przez drzwi na zewnątrz, bluzgając pod nosem.

"Nie pierdziel, bo co innego wsadze ci prosto w dupę. " przesłał swe myśli Amokowi. Groźba była calkowicie bez sensu. Wkońcu Amok nie posiadał ciała.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-06, 23:04   

Krasnolu wyszedł i oczom jego ukazały się tętniące życiem uliczki slumsów. Pełne brudy, obrzydzały nawet tych, którzy mieszkali tu od lat. "Robisz wielką przysługę miastu niszcząc tę niezdolną do piękna dzielnicę. Kiedyś może ktoś wybuduje ci pomnik... choć może niekoniecznie ktoś o zdrowych zmysłach." Powiedział Amok i zaśmiał się na koniec denerwującym, żabim rechotem. Na ulicy, gdzie wyszedł Bohater kręciło się wielu ludzi, w większości brudnych i biednych jak to zwykłych żebraków. Były to głównie kobiety i dzieci, które mimo małego wieku na twarzach miały ślady po wielu przeżycia, nie do końca przyjemnych. Krasnolu jednak był głodny i to zaprzątało większość jego myśli, poza tym miał niespełnioną potrzebę fizjologiczną.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-07, 13:11   

Krasnolud stanął przy rynsztoku po czym rozsunął rozporek i odlał się do niego. Na jego twarzy pojawił się błogi uśmiech. Potem stęknął lekko, by sprawdzić czy wyjdzie mu kał, gdyby zechciał gdzieś przykucnąć. Następnie Torgin zaczął rozglądać się po ulicy zastanawiając się, gdzie mógłby coś zjeść. Karczma, którą zdemolował odpadała, nie miał ochoty tam jeść, choć głod był ogromny.

"Jestem głodny ty czarci pomiocie. Gdzie mógłbym obeżreć się jak świnia?" zapytał krasnolud swojego kompana. W jego głowie pojawił się również pomysł, że przy okazji chętnie napije się piwa.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-07, 22:27   

Krasnolu po oddaniu moczu, nie oszczędził sobie wydaleniu kału nam oczach przechodniów. Niektórych to wyraźnie zgorszyło, ale chyba większość tutejszych była do tego przyzwyczajona. Nim sam Bohater zdążył zakończył swe potrzeby fizjologiczne jeszcze jakiś dzieciak wyciągnął swą nieznaczną meśkość i na wzór Torgina oddał mocz do rynsztoku.
"Zachowujesz się jak wieprz, jadasz jak świnia, krwawisz jak dziwka podczas miesiączki i śmierdzi od ciebie jakbyś wyszedł z szamba." Skomentował Torgina Amok. "Poszukaj sobie czegoś do życia, może ktoś cię pobije i będę miał ubaw."
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-08, 15:30   

Oburzony krasnolud splunął do rynsztoka na pożegnanie, obdarzył złym wzorkiem tych, którzy się dziwili i ruszył ulicą rozglądając się za kolejną tawerną, albo innym miejscem gdzie mógłby coś zjeść.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-08, 22:46   

Bohater ruszył w dalszą drogę po ulicach zatłoczonych, jakby to powiedział ktoś z pełną sakiewką, chołotą. Amok przez kilka chwil milaczał, a Torgin przemierzał kolejne to uliczki brudnego miasta, aż tu nagle jego wzrok przyciągneła tablica z listami gończymi. Co prawda Bohater nie dostrzegł co na nich jest, ale miał jakieś przeczucie, że jest tam coś, co nie spodobałoby się Krasnoludom, którzy chcieliby się ukrywać. "Tyle cennych głów na tej tablicy. Zbrodniarze, mordercy, gwałciciele, złodzieje i ty. Sól tej ziemi."
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-09, 19:24   

Mężny Torgin, sól tej ziemi, po prostacku zatkał sobie jedną dziurkę w nosie i drugą wysmarkał na ulicę. Następnie powtórzył proces z drugą dziurką. Sam nie wiedział dlaczego, miał ochotę sobie posmarkać. Po wysmarkaniu się na ulicę krasnolud podszedł do tablicy by przyjrzeć się jej bliżej. O dziwo był nawet w dobrym humorze.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-09, 22:54   

Zielono-żołte, lepkie smarki spadły na brudną już ulicę dodając jej koloru, przez co Torginowi było może trochę lżej gdy podszedł do tablicy. A na tablicy tej Bohater ujrzał cztery listy gończe. Dwa z nich przedstawiały nieznanych Bohaterowi ludzi, którzy z twarzy wyglądali na zwykłych rzezimieszków. Ich portrety dość wyraźnie były odkrysowane na pożółkłym papierze. Trzeci list gończy przedstawiał jakiegoś krasnoluda, który po głębszym przyjrzeniu się był podobny do Torgina. Można za niego było dostać jedną z najwyższych nagród, a przynajmniej tak sądzić można było po najdłuższej liczbie pod tą twarzą budzącą grozę. "Nie cieszysz się, z powodu swojej sławy? Ciesz się nią, póki tylko możesz. Wyruszymy w ciągu kilku dni do stolicy, tam czeka na nas pewien były lisz, który ma coś co nam się przyda... a poza tym jest dla nas zagrożeniem, nie zna jeszcze prawdy." Wycedził cicho Amok, z lekką kpiną w głosie. Torgin spojrzał na trzeci list gońcy i mógłby przypuszczać, że skądś zna postać na nim widniejącą. Po chwili uświadomił sobie, że rzeczywiście spotkał tą postać, a był nią handlarz od którego kupić pierścień i topór. Za niego była wyznaczona nagroda składająca się z tylu samo cyfer, co za Krasnoluda.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-10, 19:51   

Torgin przyglądał się chwilę twarzą wszystkich rzezimieszków. Starał się je zapamiętać dokładnie, gdyby chciał zarobić trochę grosza, a natknął się na jednego z nich. Po chwili ruszył dalej w poszukiwaniu jedzenia. Tego, że był sławny nijak nie skomętował. Poprostu mu to zwisało.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-10, 22:13   

Torgin ruszył w dalszą drogę, przez brudne uliczki zapuszczonej dzielicy. Już po kilku chwilach drogę umilało mu, lub nie burczenie w brzuchu - jego brzuchu. Jeden z czterech Krasnoludzkich żołądów zdawał się przemiawiać do Bohatera domagając się natychmiastowego jadła. "Daremne twe trudy, niczego tu nie znajdziesz. Wszelkie jadłodajnie w tej dzielnicy są zamknięte i nie prędko ktoś zechce je otworzyć. Możesz iść na promentadę, jest ona na wschód, dalej za szeroką ulicą i murami otaczającymi tą dzielicę. Tam znajdziesz kilka karczm i straganów z żywnością." Dał radę Bohaterowi Amok przemawiając z nienagannym akcentem jaki to towarzyszył szlachetnie urodzonym.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-11, 15:48   

Krasnolud zaklnął parszywie pod nosem. Postanowił posłuchać się wskazówek żołądka i Amoka i udał się jak najszybciej na promenadę. Zaczynał być w złym humorze. W bardzo złym humorze.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-11, 21:49   

Torgin szedł wpierw zaniedbanymi ulicami, które po minięciu murów dzielących dzielnice zmieniły się wnet nie do poznania. Ulice były coraz to ładniejsze i czystsze, aż brud i fetor slumsów pozostał tylko w umyśle. Torgin widział tu samych dobrze wyglądających ludzi, niekiedy jakiś bardziej majętny elf przechodził szeroką ulicą, po której krążyły lektyki i dorożki. Szedł on dalej mijając po drodze kilku miejskich strażników, którzy byli na tyle daleko, że go nie zauważyli, co mogło skończyć się dość nieprzyjemnie, gdyż byli w sześcio-osobowej grupie.
Krasnolud po głodzącym marszu dotarł na promenadę - miejsce straganów, karczm, sklepów z ekwipunkami. By wejść na promenadę Bohater musiał przejść przez zachodnią bramę do tego miejsca.
"Oto Esendiańska promenada. Rozgość się, tylko bądź grzeczy." Zamruczał chichocząc Amok.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-13, 15:02   

Krasnolud nie zważając na nic, z uśmiechem na ustach ruszył w kierunku bramy. Nie mógł doczkeać się kiedy zapełni swój głodny żołądek. Zapewne, jeśli ktoś stanie mu na drodze to Torgin nie będzie grzeczny. Wręcz przeciwnie. Będzie bardzo niegrzeczny.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-13, 21:48   

Promenada była wielkim miejscem handlowym, co rzuciło się Krasnoludowi na myśl, po pierwszym spojrzeniu. Gdy tylko przeszedł przez bramę mijając kilku strażników, którzy go raczej nie zauważyli w tłumie wchodzących tu osób.
Torgin po przejściu bramy zauważył wiele licznych namiotów kupieckich, straganów, sklepów, karczm, bibliotek i wszelkich innych podobnych temu rzeczy. Na oko było tu orientacyjnie wszystko co było potrzebne dla ludzi mieszkających w mieście. Sam Bohater prócz straganów z żywnością i karczm, które zapewne ją serwowały dostrzagł nawet kupców handlujących rudami, materiałami budowlanymi, czy też zwierzętami.
"Duży wybór by wypełnić ciało pożywieneim." Uśmiechnął się Amok, po czym zamilkł, a Bohater poczuł się tak jakby Jebany Szmer chciał od niego odpocząć.

promenada.jpg
Plik ściągnięto 10620 raz(y) 117,94 KB

 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-14, 15:23   

Krasnolud jak najszybciej ruszył do pierwszego lepszego straganu z jedzeniem.

- Mam ochotę się nażreć, jasne? Co ty tutaj masz dla takiego szanownego klienta jak ja. - rzekł ponuro, choć trochę żartobliwie krasnolud.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-14, 22:09   

Krasnolud podszedł do straganu zza którego jakiś wątły człowiek ledwo co wystawał. Tak się składało, że na pierwszym straganie jaki odwiedził Torgin leżała sama rzepa. Było jej tu sporo, a przynajmniej za dużo jak na jeden posiłek. Widać tu było kilka odmian rzep. Jedne jaśniejsze, drugie ciemniejsze, z żółtymi, niebieskimi, zielonimi i czerwonymi listami na końcach. "A miłościwy pan fanem rzepy, jak dobrze. To w końcu pokarm bogów. Mam rzepy z róznych stron świata... wszystkie świeże oczywiście. Na herbatkę, do kanapek, pieczeni, zup rzepowych. Wszystko z pierwszej ręki."
Na stoisku obok były kurczaki na grillu, pieczywo, marchew i ziemiaki z rożna.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-15, 16:55   

Krasnolud zaklnął i splunął na ziemię. Chciał w ten sposób okazać, że rzepę ma głęboko w dupie. Następnie udał się do straganu obok.

- Jestem głodny. Chętnie zjadłbym kurczaka.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-17, 23:19   

Sklepikarz ze straganu z rzepą odezwał się do kucharza ze straganu obok:
"Gerlet, twoje kurczaki strasznie śmierdzą i kupcy mej rzepy strasznie się irytują..." - ... "Może tak kupiłbyś odemnie kilka rzep... lub kilkanaście. Wspaniałe na grill, rożen, żar. Same przysmaki, tylko palce lizać. Po całej promenadzie rozszedłby się ten cudowny zapach pieczonej rzepy i oboje zbilibyśmy na tym niezły interes. Tyle zadowolonych podniebień. Pomyśl o tym jak dobry uczynek moglibyśmy spełnić dla całej społeczności Esendii, tyle zadowolonych matek z dziećmi, które karmione rzepą wyrosłyby na zdrowe i silne. Ci mężczyźni, którzy przychodziliby tu każdego ranka na porcję pysznej rzepy, która to pomagałaby im sprostać trudom dnia. Plotka o cudownej rzepie z rożna rozeszłaby się po całym mieście i w ciągu miesiąca zdominowalibyśmy cały miejski rynek! Czyż to nie jest piękne. Za pieniądze ze sprzedaży moglibyśmy wykupić kilka wozów i rozpocząć handel objazdowy, po wszystkich miastach od Surt po Abival. Później założylibyśmy faktorie w każdym z miast Imperium i zbierali krocie za sprzedaną pieczoną rzepę. Tyle uśmiechnięty buź dzieci, zadowoleni klienci, którzy powracaliby każego dnia. Po dwóch latach bylibyśmy najbogatszymi ludźmi Sorii, w wszystkie ziemie byłyby zasiane rzepą zamiast tymi innymi badziewiami. Już to widzę, piękne. Hektary rzepowych pól w letnim słońcu. Ten rozkoszny zapach. Już to wszystko czuje. Zarobiony majątek możnaby zaiwestować.. w rzepę. Elfy przecież też ją lubią, jorowie, jaszczuroludzie, gogi, serpensi i nawet orkowie. Zdominowalibyśmi cały rynek spożywczy. Budowanoby nam pomniki, stawiano monumenty. Już widzę te wszystkie hasła i rzucane nam kwiaty rzepowe do nóg, za każdym gdy odwiedzilibyśmy jakieś miasto. 'Abir i Gerlet, najczcigodniejści z czcigodnych, karmiciele świata, królowie rzep.' Aż mi się łza w oku zakręciła. Ahhhh.... interes twego życia! Pomyśl! Co ty na to Gerlet?" - Co? - "Co ty na to?" - Przepraszam Abir, nie słuchałem." - Hej krasnoludzie" Odezwał się Abir do Torgina. "Może chcesz włączyć się do mojego biznesu, co?" Drugi handlarz mu przerwał "Kurczak sześć srebrników, dziesięć srebrników za pełen posiłek." De iure Torgin zabiłby głód zjadając jednego kurczaka, lecz de facto tylko pełen posiłek byłby odpowiednio syty, by Bohater nie musiał jeść do wieczora.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-18, 15:43   

Krasnolud podał 10 srebników handlarzowi. Pod wpływem głodu nie myślał nad ceną, Poprostu chciał się najeść. Ślinka ciekła mu na sam widok kurczaka i gdy tylko wręczył pieniądze, rzucił się na niego łapczywie.

- Kurwa, powiedz mi człowieku czy ja wyglądam na kogoś kto ma ochotę handlować rzepą?
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-18, 22:07   

Krasnolud musiał zapłacić złotą monetą, gdyż nie miał przy sobie aż 10 srebrnych monet. W sakiewce pozostało ich jedynie 6, co było zbyt małą ilością do zapłaty. Bohater jednak dostał posiłek, na prostym utwardzanym talerzu, jednorazowego urzytku. Szybko chwycił za gorącego kurczaka, który lekko parzył palce. Kilka kęsów i brzuch zamruczał w podziękowaniu. Posiłek składał się z kurczaka, porcji ziemiaków, małego kawałka pieczywa i dwóch marchewek. Sam kurczak był dość smaczny i soczysty. Skórka złocista, lekko chrupiąca, zdawała się wręcz rozpływać w ustach.
"Do handlu rzepą każdy się nada. Pomyśl tylko." Powiedział sklepikarz ze straganu obok. "Gdybyś zaiwestował w ten interes tysiąc miedziaków... albo dwa tysiące, to możnaby było otworzyć drugi stragan i podwoić sprzedaż. Może tego nie widać, ale każdego dnia jest do tego straganu pokaźna kolejka tych, którzy marzą o tym by skosztować rzepy!" - O której się ona zbiera? Nigdy jej nie widziałem - "Bo nie patrzysz dokładnie Gerlet. Twój wzrok umiera przez te kurczaki... fuj. Krasnoludzie! To jest interes twojego życia. Ja ci..." - Hej, ty od rzepy." Odezwał się głos jakiegoś człowieka. "Tak?" Do straganu zbliżyło się dwóch strażników i jeden człowiek wyglądający na urzędnika. Ten ostatni przemówił "Podobno sprzedajesz tu nieświeży towar, co jest zabronione prawem. Z racji artykułu dwudziestego ustawy o handlu miejskim zostajesz aresztowany, a twoje dobra skonfiskowane." - O w końcu." Odezwał się Gerlet. "To jakieś nieporozumienie panowie... jak tu sprzedaje tylko najlepszy towar... o ten klient może to potwierdzić." Wskazał na Torgina. "Obywatelu, czy ta rzepa jest twoim zdaniem świeża?" Zapytał urzędnik, pewny odpowiedzi Krasnoluda.
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2006-12-19, 16:14   

Krasnolud spojrzał wściekle na sprzedawcę rzep, jak również na strażników. Był bardzo niezadowolony, że ktoś zawraca mu głowę jakimiś głupotami. Wziął głęboki oddech by się uspokoić i rzekł, krótko dla odczepki z nadzieją, że się odczepią.

- Świeża...
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2006-12-21, 21:57   

"Widzicie! Ha. Mówiłem prawdę, tak się wam tylko zdaje, że jest to nieświeża rzepa, ale świadkowie twierdzą coś z goła odmiennego." - Masz terz szczęście obywatelu, lecz jeszcze dziś przybędziemy tu z biegłym i on stwierdzi coś na temat tej rzepy, a ty krasnoludzie uważaj z kim się zadajesz." Powiedział urzędnik, po czym w asyście strażników odszedł. "Jestem twoim dłużnikiem krasnoludzie." Powiedział sprzedawca już powoli pakując do toreb towar ze straganu. Uwinął się mniej więcej w tej samej chwili w której to Bohater zjadł ostatni kawałek ze swego posiłku. Najedzony do syta czuł się wspaniale. Handlarz spakował się w cztery dość duże torby. Stragany tu były rzeczą stałą, stąd niemożliwym było zabranie go ze spobą. "Jestem ci ogromnie wdzięczny. Weź oto tą rzepę." Położył jedną z rzep na beczce obok Bohatera. Była to nieduża rzepa o złotym kolorze, która dość nieprzyjemnie pachniała, lecz wydawała się dziwnie zachęcająca. "Podobno jest magiczna, to taka pamiątka rodzinna. Nie jestem już w stanie użyć jej mocy, nie znam się na tym, ale może się uda." Powiedział, po czym zniknął równie szybko jak mówił.
"No cóż, na szczęście nie wróci tu szybko. Choć wolałbym by został zamknięty. Ech... życie kupca." Jękął kucharz.
"Dość tych bredni!" Odezwał się w umyśle Torgina Amok. "Idź na poprzednią ulicę, którą tu przybyłeś. Czas na załatwienie obowiązków." Zaryczał gniewnie demon.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group