TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Anatoil
2006-12-10, 19:11
Żniwa
Autor Wiadomość
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-05, 16:06   Żniwa

Żniwa

Sesja Infernus'a


Niebo zakrył już solidnie płaszcz nocy, tym razem ozdobiony w pełny kulisty księżyc, setki wyraźnych gwiazd oraz skupiska chmur płynacych niczym statki. W środku ciemnych bagien można była dojrzeć poniżej koron drzew jora. Infernus. Tutaj zaczynał. Stąd, z ziem jorów wszystko sie zaczeło. Wpierw ten przeklęty szlachcic. Demythus ledwo uszedł z życiem. Kto wie, gdyby nie Gunnar, zapewne z nie jednej sytuacji nie wyszli by wtedy żywi. Następnie potrzebował pieniędzy i znowu musiał opuścić ojczyzne, w której to długi nie posiedział, gdyż ledwo wrócił z terenów ludzi. Sporo czasu zajęło mu szukanie pracy, az trafił do tawerny, gdzie zawsze można było dostać zadanie, a przy okazji znaleźc towarzyszy wspólnej niedoli. Tak poznał Irbis'a krasnoluda wojownika, który był o dziwo przyjacielem elfów i ... Dofura, także krasnoluda, rzemieślnika, który szukał pieniedzy na rozpoczecie fachu. Zostali zesłani na przekletą farmę. Chaos był tam wszechobecny, jednakże o dziwo dali rade. Działo się tam wiele paranormalnych rzeczy, lecz prawdziwe przekleństwo spotkało ich dopiero na pustyni. Najpierw zginąl Dofur, później zostali bezczelnie wykorzystani przez demony, wykonując ich zadanie. Stracili towarzysza.

Od tamtego czasu, gdy był tutaj, na tych bagnach ostatni raz przelało się wiele krwi, zarówno potrzebnej jak i nie potrzbnej, lecz za dużo. Po ostatnich wydarzeniach Infernus i Irbis rozdzielili się. Każdy chciał kontynuowac swoją misje. Irbis ruszył dalej w poszkukiwania miejsca, gdzie zarówno elfy jak i krasnolud żyją we wspólnocie. Jego marzenie. W sumie, to było śmieszne, miał eksterminować elfy, tymczasem został ich przyjacielem. A Infernus? Teraz wracał do ojczyzny, w której tak dawno nie był. Takdawno nie widział twarzy charyzmatycznego Gunnara oraz przenikiliwego Demythusa. Kończyły siedrzewa, rozpoczynały się rpawdziwe bagna. Był w domu, w odległej ciemnosci widział lekkie płomyki pochodni. Był w domu.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2007-04-01, 10:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-05, 16:14   

Serce urosło jorowi gdy gdy zrobił pierwszy krok, pierwszy krok na swojej ziemi, na zimie swoich przodków, ziemi swojej rasy. Już kilka sekund później zaczął brodzic w bajorkach, jakże normalnych w tych okolicach, szedł, szedł przed siebie, szukał swej wioski. Hmm... Ona była gdzieś tam, hmmm... a może tu? Ciekawe, kiedyś znał ten kraj jak własną kieszeń a teraz... teraz nie wie nawet jak trafic do domu. Stanął, zaczął się rozglądac, nie wiedział gdzie iśc, wygląda na to, że się zgubił, nagle kątem oka pochwycił pochodnie. Tam coś musi mieszkac, miał tylko nadzieje, że to nie jaszczuroludzie. W sumie nigdy nie był specjalnie wrogi względem jaszczuroludzi, nigdy niczym mu nie wadzili, jednak wystarczająco nasłuchał się opowieści o jaszczurach żeby teraz ryzykowac, zaczął iśc, a raczej brodzic w bagnie, miał zamiar dojśc do tych pochodni.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-05, 21:43   

Kierując się światłem pochodni zbliżał się. Promienie były coraz bardziej intensywne. Jor zanurzony do pasa w wodzie, nie mógł znaleźc kładki, które to czesto wsytępowały blisko miast, czuł bagienne stworzonka które muskały jego skóre. Było to uczucie miłe jak na ostatnie i nie tylko dni. Po pewnym czasie dotarł. Wszedł an drewnianą "drogę" i stanął u bramy miasta, rodzinnego maista. Wrota skąłdały się z dwóch ogromnych zakorzenioncyh głeboko drzew łaczacych się w dziwny sposób ze sobą gałeziami. Przy każdym stało po dwóch szczuroludzi, gwardzistów ponadto była takze zamontowana krata. Po prawej i lewej stronie co jakisćzas znajdowały sie ochodnie. Był w domu.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-06, 10:03   

Infernus opierając się na ramionach szybko wylazł na kładkę. Ramię, które dopiero co zregenerowane zaczęło się upominać o lepsze traktowanie, jednak jor nie zwracał już na to uwagi. Kładka, tak typowa w tych stronach stała się dla niego czymś niezwykłym, był w domu, to było pewne. Przyjrzał się bramom, one również zachwyciły go swoją jorską prostotą. Szybkim krokiem ruszył do centrum wioski, nie bał się kontroli przy bramie, był przecież jorem i nawet przez warstwy błota dało się to zobaczyć. Gdy tylko przekroczył bramę nie mogąc się doczekać, zaczął biec. Biegł i mijał domki i po cichu wymieniał imiona jorów mieszkających w poszczególnych mieszkaniach. Nawet się nie zorientował gdy trafił do centrum, zwrócił się w stronę gospody swego przyjaciela Demythusa. Był już pod drzwiami, gdy do głowy wpadł mu ciekawy pomysł. Zarzucił mocniej na głowę kaptur, pochylił postawę. Schował wszystko co mogło mówic o jego tożsamości. Ręce miał w rękawach, a te pokryte płatami błota nawet nie przypominały rękawów jego koszuli. Pchnął mocno drzwi, a te łagodnie ustąpiły. Wszedł do sali pełnej jorów. Serce urosło mu na widok tylu rodaków. Jednak nie przerywał swej 'wędrówki' do kontuaru. Był już blisko, oczami skrytymi pod kapturem zaczął rozglądac się za jakimś wolnym miejscem przy ladzie. Usiadł na jakimś miejscu skąd mógł obserwowac Demythusa. Poczekał, szukał odpowiedniej chwili. Jest! -Piwo! - Powiedział wrednym głosem i przyłożył pięścią o blat kontuaru.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-10, 22:32   

Pochodnie były coraz bliżej, kładka robiłą sie coraz bardziej stabilna i coraz szersza, aż nagle Infernus znalazł się pod bramą miasta, o ile tak to to skupisko można było nazwać. Dwóch strażników, których z przeszłości jor pamiętał jako tako przywitali Infernusa po czym spytali co go sprowadza. Powiedzieli także, że słyszeli o jego dokonaniach na farmie. Jednakże mieli takze złe wiadomosći

- Nie wiem czy chcesz to usłyszeć od nas ... - zaczął jeden strażnik.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-10, 22:38   

Jor w charakterystycznym geście przechylił głowę w prawo. O co chodziło temu strażnikowi? Szczerze mówiąc w półmroku nie za bardzo widział z kim ma do czynienia. Zresztą... każdy strażnik jest taki sam. Wre... uspokoił lekko myśli, jak mógł uważac jora za kogoś takiego. Przerwał cisze i zapytał -O co chodzi? - widac było, że był niesamowice zaciekawiony. Myślał, myślał, co takiego mogło się stac pod jego nieobecnośc? Jednak co tu do myślenia, strażnik i tak zaraz odpowie.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-10, 22:41   

Strażnik wymienił spojrzenie z drugim, po czym westchnął

- Demythus nie żyje od wczoraj. Najprawdopodbniej zabójstwo, przynajmniej wszystkie poszlaki tak nam mówią. Gunnara takze nie zastaniesz, wyjechał, aby znaleźcsprawce. Zdaje się, ze mówił coś o jakimś jebanym szlachcicu i jakiejś zemscie. Nie mamy pojęcia o co chodzi, a szkoda, bo być moze pomogło by to w rozwiazaniu sprawy. Wspomniał takze cos o tobie ... przykro mi ... - dodał na koniec

powiał bardzo rzadko spotykany na tych terenach wiatr ... cichy i słaby.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-10, 22:52   

Infernus poczuł ten wiatr i w myślach począł go przeklinac jako nosiciela złych wieści. Dobrze wiedział, że to zupełnie nic nie da, jednak sprawiało mu ulgę to swoiste złorzeczenie. Często nie doceniał Demythusa i wyśmiewał go, w sumie to miał o nim dośc niskie mniemanie. Mimo to teraz poczuł bardzo doktliwą pustkę, nie miał gdzie się schronic, nikt oprócz karczmarza i Gunnara nie lubił go tutaj, w sumie... zasłużył sobie na to. Nagle jego serce ugodziła rządza, rządza zemsty. Pierwszy raz zemsta nie dotyczyła jego, miała dopaśc zabójcy jego przyjaciela, tak, teraz, po jego śmierci z czystym sercem nazywał go przyjacielem. -Gd...Gdzie go pochowali? - głos mu się łamał, ledwo co powstrzymywał się od płaczu. Chciał odwiedzic grób karczmarza a potem ruszyc za Gunnarem. Z tego co wiedział wojownik miał kilku dobrych przyjaciół, na pewno powiedział im gdzie rusza.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-11, 14:06   

Strażnik widział rozpacz i złosć Infernusa wiec szybko odpowiedział

- Tam gdzie resztę, za miastem na cmentarzu

Cmentarzem w owej mieścienie była małą wyspeka pośrodku bagiennych wód.

- Przykro nam

Powiedział drugi strażnik.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-11, 14:58   

Infernus miał dość dziwną minę... Jego wyraz twarzy przedstawiał mieszankę litości, żalu, smutku i podziękowania. Naprawdę trudno byłoby opisać jego twarz bez wypisywania uczuc.
Wzrok, który wcześniej był wbity w ziemie podniósł się mniej więcej na wysokośc oczu strażników. Żołnierze zauważyli, że po policzku (?) jora pałęta się samotna łza... Szczuroczłek też szybko ją poczuł i jeszcze szybciej starł rękawem ubrania. -Dzię...dziękuje - podziękował strażnikom, sam nie wiedział za co, przecież to oni przynieśli mu te złe wieści... Ale póki co tylko od nich poczuł współczucie... Nie czas było jednak się nad tym rozwodzic, miał jeszcze jedno pytanie, jednak... może z nim zaczekac? Nieee! -Przeeepraszam, nie wiecie może gdzie wyruszył Gunnar? Albo chociaż, w którą stronę? - gdy zasłyszał odpowiedziec, ruszył w stronę cmentarza, chciał oddac hołd zmarłemu przyjacielowi. Nie miał gdzie się schronic, zaraz po krótkiej modlitwie miał zamiar ruszyc w drogę...
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-11, 15:04   

Okazało sięże Gunnar ruszył na północ w pościg za sprawcami.
Infernus przeszedł przez miasto, poznając dawne chaty, miejsca i okolice. Przeszedł koło domu Demythusa. Dawnego domu. Ominął główny plac, który składał się z wyjątkowo wysoko postawionej i szerokiej kładki, a następnie znalazł się po za nią, aby wejśc do wody. Stamta mając bagno do piersi doczłapał sie na wysepkę. Faktycznie było o grób więcej. Infernus znalazł się przy obecnym domu Demythusa. Paliły się przy nim znicze, oraz lżał kwiat, jeden, taki który rośnie na bagnach. Tylko jedna osoba zawsze składała te kwiaty na grobach. Gunnar.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-11, 21:41   

Infernus nie miał nic co mógłby zostawic na mogile przyjaciela. Bezskutecznie przeszukiwał kieszenie, nie miał nawet hubki i krzesiwa. Mimo, że nie miał nic do zostawienia chciał okazac wiernośc przyjacielowi. Zrzucił kaptur. Złożył ręce w okolicy bioder i począł śpiewac, śpiewac szeptem i wolno, niby chcąc aby Demythus usłyszał go:

Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -
A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
I biedne serce moje spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą -
Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biedę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokaże,
Jeżeli Bóg mię uwolni od męki - nie przyjdę...

Kto drugi tak bez świta oklasków się zgodzi
Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami napełnionej łodzi,
I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?

Skończył i po jego policzku popłynęła samotna łza. W tej słonej kropli znajdowało się wszystko co pamiętał o Demythusie, wszystko co go z nim łączyło. Uśmiechnął się mimo woli i obrócił się na pięcie jakby chcąc zostawic to co spadło razem z łzą za sobą. Jednak chwile później wspomnienie karczmarza wróciło zdwojone. Znów obrócił się i padł na kolana przed mogiłom. Klęczał tak długo... Czas mijał szybko, a w jego myślach był tylko Demythus. Dawno się tak nie czuł, nie wiedział nawet skąd to pochodziło. Wyprawy naprawdę go zmieniły, zmieniły tak, że sam siebie nie poznawał. Jednak czas płynął szybko i w jednym momencie z nocy zrobił się świt i swoimi jasnymi promieniami obudził ducha Infernusa z rozmyślań. Wstał, jego spodnie były przemoczone na kolanach. Uderzyła go rządza zemsty, przez całą noc doszedł tylko do tego wniosku, chciał zabic winowajce... Pragnął odwetu, to dawało mu sił, jednak tylko fizycznie, psychicznie był w rozsypce, pustkę otaczającą go po stracie kompana mógł zapełnic tylko ktoś równie mu bliski, byłą tylko jedna taka osoba - Gunnar.. Gdzie on ruszył? Na północ? Jor nie przypominał sobie żadnego traktu, jednak może coś pominął. Wracał do miasta, miał zamiar znaleźc jakiegoś handlarza czy podróżnika, z którym mógłby się wybrac w "pościg"za Gunnarem. Z taką pomocą dogoni go bez problemu w jeden dzień a przy dobrej passie nawet w pół dnia. W członkach poczuł znów siły, myśl o rozmowie z wojownikiem dawała mu sił, sił, których teraz najbardziej potrzebował.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-16, 20:23   

W mieście było smutno i cicho, nie wiadomo, czy było to spowodowane śmiercią Demythus'a, czy też po prostu podły nastroj Infernus'a stworzył taką wizją. Było jednak niezaprzeczalnie cicho. Deszcz padał niesutannie, chociaż lekko. Miasto o tej porze było niemal całe puste, co jakiś czas tylko na większych kładkach Infernus widział sylwetki jorów, którzy spiesznym krokiem załatwiali swoje sprawy w ten lichy wieczór. Handlarzy raczej złodziej nie mógł zastać w owym momencie, jednakże spora częśc podróżników przebywała w karczmie, nieopodal głównego placu. Deszcz powoli ustepował, a chmury odsłoniły księżyc.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-16, 20:32   

Infernus rozejrzał się, skoro miał szukac podróżników wpierw musiał zajrzeć do karczmy. Kiedyś tak dla niego bliskiej, kiedyś gdy mógł pogadać ze znajomymi, napic się piwa, a następnie jakby dla żartu zganic przyjaciela za jego złą jakośc. Teraz, ta karczma straciła dla niego urok, brakowało w niej tego nastroju przyjaźni. Jednak był w niej, a wesołe gwary i śpiewy jakby drażniły go, nie mógł znieśc myśli, ze gdy on się smuci, oni mogą się cieszyc. Jor ruszył szybkim krokiem ku ladzie karczmiennej. Stał tam już inny gospodarz, taki inny, nieznany, a jednak Infernus był z tej samej osady i poznał w nim jednego z jej mieszkanców. -Przepraszam, wiem, że panu przeszkadzam, ale mam tylko jedno pytanie... - Jego ton był dziwny, uległy, takie słowa nigdy jeszcze nie wyszły z jego gardła. -... czy któryś z tych podróżników...-tu lekkim ruchem ramienia wskazał na salę i jorów w niej siedzących -... jedzie dziś dalej? To znaczy, czy, któryś nie wykupił pokoju...
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-16, 20:48   

Gospodarz widząc nastrój Infernus'a odpowiedział przyjaźnie, chcąc w pewien sposwó złagodzić ból z nieznanego dla niego źródła

- Cóż, zdaje się, że zawsze są tacy, nie pamietam kto wynajmował, a kto nie, lecz wydaje mi się, że ta czwórka w rogu - pokazał palcem trójkę szczuroludzi o czarnych futrach i niezbyt przyjaznych wyglądach oraz jednego bardzo masywnego o białej sierści - nie kupowała pokoi.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-16, 21:06   

-Ehhh... - jor cichutko westchnął, gdyby miał kapelusz uchyliłby go pewnie przed karczmarzem w wyrazie podziękowania, jednak jedynym jego nakryciem głowy był kaptur, który i tak już zrzucił. Chcąc nie chcąc, musiał porozmawiac z tymi podróżnikami, jak niebezpieczni by nie byli. Podszedł cicho, mimo, że nie koniecznie chciał byc nieusłyszany i jakby z zaskoczenia zagadał do grupki -Przepraszam... Słyszałem, że dziś w nocy macie zamiar wyruszyc w dalszą drogę... Ehhh... w którą stronę będziecie zmierzac? - to była zupełna porażka, poprzekręcał wszystko co miał powiedziec, nie miał zamiaru jednak się już poprawiac, zresztą Ci, którzy tu siedzieli nie wyglądają na rozgarniętych a tym bardziej nie wyglądają na takich co zwracają uwagę na sposób wysławiania się.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-19, 11:39   

Jeden z jorów spojrzał ukosem na Infernus'a lekko podnosząc głowę. Nie widać było w jego oczach wspóczucia ani zrozumienia.

- Taaa

Odparł dość prostacko
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2007-05-01, 16:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-19, 11:54   

Infernus zdobył trochę więcej pewności siebie, wydawało mu się bowiem , że Ci, którzy siedzą przed nim są od niego głupsi, a więc gorsi. Mimo, że byli w jego mniemaniu gorsi, mieli jednak przewagę liczebną, a przede wszystkim byli silniejsi i wytrzymalsi, dlatego Infernus dalej starał się byc miły względem nich -A więc, w takim wypadku, w którą stronę pojedziecie? Szukam pomocy w podróży, chce zmierzac na północ... - Infernus popatrzył na całą grupkę badając ich wzrokiem... Hmmm... Czy oni są niebezpieczni?
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-19, 11:58   

Pozostała trójką wymieniała wzroki, tymczasem ten sam do którego zagadał Infernus napił się spokojnie piwa po czym podając rekę dorzekł

- Kashim
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-19, 19:33   

Infernus lekko się zmieszał... Nie takiej odpowiedzi się spodziewał, chciał aby jorowie odpowiedzieli mu gdzie jadą dalej i czy wezmą go ze sobą... -Taaaa... ja jestem...-Hmmm... jego imie było dośc znane przez 'wyczyny na farmie'... Jeśli zdradzi im swój pseudonim pewnie pomyślą, że ma bóg wie ile pieniędzy -...Aso- heh, ciekawe imię, żałował teraz w duchu, że nie wziął sobie takiego pseudonimu, w sumie było to dośc żartobliwe rozmyślanie, Infernus nie należał do rozpamiętujących każde wydarzenie, stał teraz i cieszył się znów w duchu, że wrócił do ojczyzny, żałowanie przyjaciela nie było już dla niego tak ważne, szczerze mówiąc wydawały mu się śmieszne jego 'wyczyny' przy mogile Demythusa.
Teraz stał i trzymał za ręke zdaje się nowego kompana, z którym byc może niedługo ruszy w kolejną podróż -A więc...ehh... Kashim... to, w którą stronę jedziecie dalej? Szukam kogoś kto pomógłby mi w drodze na północ... Mój przyjaciel kilka dni temu ruszył w tamtą stronę a ja chciałbym go dogonic... Oczywiście zapłaciłbym Wam!
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-19, 21:05   

Kashim, gdy usłyszał słowo przyjaciel wpierw podniósł brwi a następnie wstał

- Mówisz o Demythusie?

Niemal krzyknał, w karczmie nastała cisza, wszyscy patrzyli się na rozmówców.

- Taaak

Powiedział już spokojniej siadając

- Widzę, że mamy ten sam cel. Poznaj reszte.

Dwóch pozostałych jorów o czarnych futrach przedstawiło się jako Alim, ten niebieskooki i Shap jako wyższy o zielonych tęczówkach. Z kolei masywny o białej śerści przedstawił się jako Dahal i ten też się odezwał

- Niech mi kutas uschnie, jeżeli nie jesteś Infernusem, nie myle się?
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-19, 21:15   

-Ehhh...- Jor wsparł się na otwartej dłoni... Trzeba odsłonic karty...-Tak, to ja... wybaczcie, ze nie powiedziałem Wam tego odrazu, cholera wie na kogo można wpaśc...- Infernus chwile rozmyślał, to mogło ich urazic... -No ale widze, że porządne z Was chłopy! - uśmiechnął się i poklepał najbliższego po barku. -Gdy mówiłem o przyjacielu, wspomniałem Gunnara, kojarzycie? Kawał chłopa! Świetny wojownik, no i dobry przyjaciel. Podejrzewam, że jest tu znany lepiej ode mnie, no ale wypada zapytac - Gunnar, rzeczywiście niesamowity jor, z zasady jorowie nie wdawali się w bezpośrednie potyczki, a Gunnar je uwielbiał, uwielbiał walkę i adrenalinę, a poza polem bitwy był bardzo szczerzy, wylewny i optymistyczny, ot i cały Gunnar. Wspomnienie przyjaciela wywołało u Infernus kolejny uśmiech -A więc panowie, jedziecie jeszcze dziś, czy zostajecie na noc?
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-19, 21:25   

Wszyscy pokiwali głową jak jeden mąż po czym wstali

- Wyruszamy zaraz - powiedział Kashim po czym rzucił barmanowi monety na lade i wyszedł wraz z resztą. Znajdowali się teraz na zimnej kładce, padało. Ulice byly puste.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2006-11-19, 22:30   

Cholera, oni są jakoś wyjątkowo uczynni... Wyglądało to tak jakby czekali tylko na niego... Jakby wiedzieli, że on szuka pomocy... Nie podobało mu się to, jednak nie miał już wyboru... Był z nimi na zewnątrz, a oni raczej już go daleko nie puszczą... Dobra trzeba by ruszyc... -No dobra, to czym jedziemy - powiedział i począł rozglądac się za jakimś wozem lub chocby kilkoma wierzchowcami. Mimo, że dośc niedawno przebył niesamowity kawał pustyni piechotą wraz z powrotem 'do cywilizacji' wrócił również do nieodzownych cywlizacji wygód.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Anatoil 
Mistrz Gry
Stay strong



Wiek: 34
Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 2750
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2006-11-21, 20:20   

- Idziemy piechotą - odparł Kashim, po czym w milczeniu ruszyli dalej bagnami. Droga prowadziła ponownie przez drewnianą kładkę zwężającą się ... Dookoła panowała niesamowita cisza. Słychać było lekko płynącą wodę i blugoczące bagna. Latały dziesiątki małych owadów, z gałęzi drzew, wrośniętych korzeniami w wodę na całą piątkę spoglądały egzotyczne ptaki, o bardzo nietypowych koloroach, np seledynu. Gdy zbliżyli się, zwierzęta płochliwie uciekły trzepocząc skrzydłami i gubiąc pare skrzydeł przy owym zrywie. Słychać było w oddali jakby głosy, może jednak Infernusowi tylk osię tak wydawało. Było cholernie ciemno, po za tym rozpadało się na dobre.
_________________
Airplanes are flying to find what could be the reason why
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group