Krainy demonów, świat w świecie, tak blisko, a zarazem tak daleko od materialnego. Przez jednych zwany Odchłanią, przez innych Piekielnym Wymiarem. Magowie jużod wieków czerpią z niego zakazaną wiedzę, podporządkowują sobie zamieszkujące tam istoty. Czasem jednak nieumyślne zaglądanie w strefy Odchłani może prowadzić do wielkich tragedii.
Można tu przytoczyć chociażby zagładę Sereii, niegdyś południowej stolicy ludzkiego królestwa.
Wszystko spowodowane zachłannością jednego Maga.
Ta sroga nauczka nie zniechęciła jednakże magów z wielu ras. Wciąż penetrują swą wolą zakazany wymiar, szukając w nim mocy, władzy lub odpowiedzi...
Dracon otworzył oczy. Znajdował się w okrągłym pomieszczeniu o średnicy około pięciu metrów. Zarówno na suficie jak i podłodze wyrysowany był skomplikowany symbol. Grubsze linie przedstawiały pentagram.
Na ścianach, przykutych łańcuchami wisiało 5 mrocznych elfów. Trzy kobiety i dwóch mężczyzn. Na środku pomieszczenia stała zaś przygarbiona postać ubrana w czarny płaszcz z kapturem narzuconym na głowę. Wokół niej stały cztery świeczniki.
Postać trzymała w rękach sporą księge. Spacerowała po pomieszczeniu coś mamrocząc.
Świadomośc powoli wracała do bohatera. Zwisał ze ściany przypięty za nadgarstki tak samo jak pozostali. Nogami dotykał ziemi, do tego stopnia, że gdyby stanął, rece znalazłyby się w pozycji poziomej.
Dracon nie wiedział jak się tu znalazł, pamiętał jedynie, że zeszłego dnia jeszcze spokojnie wędrował po bezpiecznych traktach Puszczy. Zasnął między korzeniami jednego z wielkich drzew, by nie dopadły go dzikie stworzenia przemierzające te tereny. Teraz znajdował się w nieznanym sobie pomieszczeniu z nieznanymi sobie osobami. Myśli zaczynały rodzić się jak szalone.
Dracon zamieszany nie wiedział gdzie się znajduje ani dlaczego wszystko zdawało się bez sensu .. Lecz w myślach nawet się cieszył bo dawno nie widział swoich rodaków... Szarpiąc się próbując wyswobodzić krzyczał do Zakapturzonej postaci:
- Gdzie ja jestem ?! ... Wypuść mnie natychmiast !!
W oczach zabłysnął mu ogień .. napinając wszystkie mięśnie z całych sił starał się jak najszybciej zerwać łańcuchy i rzucić się na postać po środku komnaty.
Niestety mięśnie Dracon były zbyt słabe by zerwać mocne stalowe łańcuchy.
Postać zwróciła głowę w stronę zozszalałego elfa. Niestety bohater nie byłw stanie ujrzeć twarzy skrytej pod kapturem.
"Och, jedna z mussszek się obudziła..." głos był syczący, wydawał się....zasuszony, ociekał sadystycznym sarkazmem
Dracon patrzył się na niego z gniewem w oczach po czym spytał się:
-Kim jesteś?! .. Dlaczego mnie tu więzisz i co ci zrobiłem ?!...
Po czym przestał się szarpać i opuścił głowę w dół.
Nieznajomy roześmiał się, brzmiało to niezwykle irytująco.
"Jam jest Eh'teler, ty zaś drowie bierzesz udział w niezwykłym przedsięwzięciu. Powinieneś czuć się zaszczycony, toż to nie kara, to wyróżnienie."
Jeden z elfów również się przebudził. Powiódł wzrokiem po pomieszczeniu z dziwnym spokojem.
"Och, Regius także się już przebudził."
Drow milczał wpatrując się z kamienną miną w Eh'telera
Dracon spojrzał z ironią na Eh`telera i powiedział zaciskając zęby :
-Jeśli mam czuć się zaszczycony puść mnie ... zasmakujesz smaku krwi...
Następnie spojrzał na Regiusa i zapytał:
- Czy ty go znasz?...
Uniósł głowę do góry a z oczu pociekły mu łzy... z całych sił zaciskał pięści przeklinając :
- Jeśli tylko się uwolnię ... zginiesz... posmakuje twojej krwi... będzie błagał o życie...
Regius zaszczycił bohatera jedynie przelotnym spojrzeniem.
"Zatem dopiąłeś swego liczu." odparł do Eh'telera "Co teraz zamierzasz ? Pozabijać nas w nadzieji, że Rehral ulegnie twej magii ?"
"Ach nie mój drogi Regiusie, to nie nadzieja, tak się stanie"
"Jesteś głupcem Eh'telerze skoro twierdzisz, że masz jakieś szansę powodzenia"
"A cóż może o tym wiedzieć taki podrzędny mag jak ty." w głosie licza pojawiła się złość
Nagle Dracon usłyszał głos w umyśle.
"Jeśli mnie słyszysz skiń głową"
Dracon skinął głową, sprawiło mu to ból ... jego szyja strasznie go piekła od ciągłego stania z rękami wyprostowanymi ... po czym powiedział do Eh`teleraza:
- Jeśli można wtrącić ... Czego ode mnie chcesz ?.. przecież nie jestem ani magiem ani nikim ważnym...
W głosie Dracona słychać było wyraźne uspokojenie od ostatnich słów.. zrozumiał że groźby tu nic nie wskórają ....
"To nieistotne drowie, liczy się jedynie twa siła życiowa, równie dobrze mógłbyśbyć zwykłym żebrakiem spoufalającym się z podistotami."
Dracona rzeczywiście bolał kark, ramiona również. Nogi miał jedynie zrdętwiałe, nie przeszkadzało mu to jednak specjalnie, nie w porównaniu z resztą.
"Słuchaj uważnie, jesteśmy w dośc opłakanej sytuacji, możemy jednak z niej wyjść jeśli dobrze wykorzystamy to co nam los podaruje"
Tak to musiał być Regius...
"Eh'telerze, chyba nie sądzisz, że ulegnie ci ktoś tak potężny jak Rehral. To szaleństwo !" głos drowa po raz pierwszy się uniósł.
"Skoro udało się to nędznym Srebrnym Elfom, czemu nie miałoby się udać tak potężnemu magowi jak ja"
"Pozwolimy mu kontynuować rytuał, gdy dojdzie do odpowiedniego momentu zadziałamy. Czy do tej pory wszystko jasne ?" usłyszał ponownie głos Regiusa w umyśle
Hmmm Dracon w myślach zastanawiał się czy to ma sens i czy wierzyć w słowa Regiusa ... lecz ze względu na to że nie widział innej drogi skinął głową... Głęboko westchnął i powiedział pół głosem:
- Eh`telerze skoro twierdzisz że ci się to uda to muszę stwierdzić że jesteś w błędzie ... przekonasz się ... twoja krew obmyje moje ciało! ..
Po czym Dracon zaśmiał się ironicznie... w tej chwili poczuł silne pieczenie blizny na karku ...
Licz zaśmiał się ponownie.
"Proszę proszę, jakiś drowi obwieś będzie mi dawał rady z zakresu magii najjwyższych kręgów.
Wysunął ręke spod płaszcza. Kościaste palce wyprostowały się, a bohater ujrzał otwartą, szkieletową dłoń licza. Poczułnagle niesamowicie silny ból głowy. Jakby rozżarzone ostrza przebijały jego umysł.
Nagle wszystko ustało.
"Może to nauczy cię by siedzieć cicho i nie wtrącać się do rozmowy. Co do krwi, niedługo to twoja wypełni dno tej komnaty."
"Lepiej już się nie odzywaj. Jeśli zrozumiałeś co mówiłem, kiwnij ponownie głową."
Dracon swoją złość skłębił w sobie ... Patrząc pogardliwie na El`therelaza skinął głową ...
W głowie czuł nadal przeszywający ból ... Opuścił głowę na dół , zrobiło mu się strasznie zimno ...
czuł jak kropelki potu spływają po jego ziemistych policzkach...
Obawiając się najgorszego zwisał bezwładnie patrząc się na dno komnaty i świece które tam stały ... W oczach Dracona odbijały się płomienie...
"Ale nie zwlekajmy dłużej. Przykro mi, że nie ujrzysz mego triumfu Regiusie." odparł licz przesuwając kościastym palcem po karcie księgi.
"Ujrzę jedynie twoją śmierć Eh'telerze"
Ognie świec zatańczyły jakby poruszone lekkim podmuchem wiatru. Licz rozpoczął inkantację.
Stanął na zewnątrz pentagramu, wyciągnął mały woreczek i sypnął czymś z jego wnętrza do środka symbolu. Pył począł wirować pomiędzy świecznikami, tworząc niewielkie tornado.
"Mamy sporo czasu nim dokończy rytuał, jego efekty mogą się jednak przedwcześnie pojawić, dlatego nie umiem stwierdzić ile mamy czasu. Musisz jednak robić dokładnie to co ci powiem. Kiedy dam znak, zaczniesz krzyczeć, walić łańcuchami, wszystko co tylko zdołasz by narobić hałasu. "
Lekkie wyładowania elektryczne poczęły pojawiać się w powietrznym wirze.
Dracon spojrzał się na Regius jak na nienormalnego ... lecz skinął głową ... Głęboko westchnął i opuścił głowę w dół...
Jego plecy były tak zmęczone , wszystko go bolało.. Lecz pocieszał się myślą że niedługo się to skończy i będzie mógł ukrócić El`therelaza o głowę.
Licz wyciągnął kolejne komponenty dorzucając je do wiru. Wyładowania się nasilały, szum i grzmoty zagłuszały już słowa Eh'telera. Pentagramy zabłysły czerwonym światłem, płomienie w świecach urosły niemal pod sklepienie.
Dwójka drowów najbliżej licza zaczęła drżeć. Pył począł obwiewać ich ciała pozostawiając na nich tysiące ran. Ich krew poczęła spływać po ścianach.
Dracon z całych sił wydał z siebie krzyk i przedłużał go jak tylko najdłużej potrafił..
Miotał rękami po ścianach trzepocząc łańcuchami... Gardło strasznie go bolało a ręce zaczęły go boleć od uderzeń w ściany... lecz nie przestawał
Kolejne dwa Drowy zginęły w ten sam sposób co poprzednie. Pozostał już tylko Regius i Dracon. Wir utracił jednak nieco swoją idealną formę. Rozszerzył się, ładunki elektryczne zaś pojawiały się już nieregularnie.
Regius otwierał usta, wymawiając jakieś słowa, których jednak bohater, przez ogólny rumor nie słyszał.
Nagle ściana przy której wisieli zaczęła pękać. Łańcuchy obu drowów zostały z niej uwolnione. Prawie. Jeden z łańcuchów Regiusa nadal tkwił w ledwo co utworzonej szczelinie.
"Musisz go powstrzymać !" krzyknął Regius szarpiąc się z łańcuchem.
Pierwsze dwa Drowy zakończyły spazmy i terz wisiały bezwładnie, wyglądając niczym odbandażowane mumie.
Dracon rozjuszony szybko pobiegł w strone lisza i zamaszystym ruchem starał się obwinać łańcuchy od kajdan wokół jego szyi aby go udusić .. w myślach przewijały mu się wszystkie dobre i złe chwile swoje życia.. lecz nie odrywał oczu od szyi Eh`telera
Drow rzucił się prosto na licza, po drodze przechodząc przez powietrzny wir, który teraz nabierałwłaśnie czerwonej barwy.
Dracon poczuł ukucia na całym ciele, tysiące ukuć przeszywających ciało.
Zdołał jednak z impentem przejść przez tornado i wylądować prosto na liczu. Owinął łańcuch wokół jego szyi i powalił na ziemię.
Licz najwyraźniej się tym nie przejął, gdyż nadal recytował jakieś słowa.
Dracon zdał sobie sprawę, że licz jako istota nieumarła, nie oddycha. Zatem próby uduszenia go raczej nie wypalą.
Nagle otrzymał silny cios w czoło. To Eh'teler uderzył go swym kościstym łokciem. Bohater odruchowo puścił łańcuch uwalniając licza.
Dracon oniemiały po uderzeniu łokciem .. Szybko ocknął się i sięgnął po swój sztylet.. Patrzące z nienawiścią w oczach na lisza .. podniósł się starając się trafić w jego kościstą twarz. Przy czym jak najbardziej możliwie starał się to zrobić zza pleców lisza.
Licz jednak zdążył wyciągnąć i rozbić pod nogami jakiś kryształ. Gdy Dracon rzucił się na nieumarłego, cośnatychmiast odrzuciło go do tyłu. Licz rozpostarł wokół siebie jakąś barierę.
Regius nadal męczył się z łańcuchem.
Wir natomiast całkiem nabrał już czerwonej niczym krew barwy. Pył zaczął odstępować od tornada dwoma pomniejszymi wirami. Jeden z nich leciał w stronę Regiusa, drugi w stronę Dracona.
Dracon z całych swoich sił spróbował pchnąć Licza w odmęt wiru ... Nie wiedział czy coś mu się stanie.. czy go to zrani... w swojej wściekłości sam nie wiedział już co zrobic.. lecz rozpacz i myśl o śmieci kazała mu to zrobić..
Bohater wpadł w barierę ze sporym impentem. Zaraz potem, ponownie odleciał do tyłu, ujrzał jednak, że licz nieco się przesunął, popchnięty odrzutem. Do wiru brakowało mu jednak jeszcze około metra.
Pył lecący do Dracon uniusł się lekko po czym niczym atakujący wąż wystrzelił prosto w bohatera.
Dracona przeszły ciarki .. myśl o nadchodzącej śmierci go przerastała.. lecz jak najszybciej potrafił uchylił się tak żeby spróbować wyminąć Pył... W myślach powtarzał "Regius tylko ty mi możesz pomóc.. co mam zrobić.. " z oczu poraz pierwszy popłynęły mu łzy... łzy nieporadności..łzy rozpaczy..
Bohater uskoczył w bok, pył zaś uderzył w ścianę rozpryskując się na niej. Mały wir zniknął.
Nie minęła jednak bodaj sekunda, a kolejny począł wynurzać się z wielkiego wiru na środku pomieszczenia równie ospale jak poprzedni zmierzając w stronę Dracona.
Regius nie odpowiadał.
W czerownym wirze pojawiły się silne wyładowania elektryczne, które częściowo przeszły także na mały wir zmierzający do bohatera.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum