Gdy wkroczyli do pomeszczenia zastali burmistrza spoglądajacego w okno z rękoma założonymi z tyłu. Usłyszał wejsćie Infernusa i Irbisa i odwrócił się i odrzekł z uśmiechem na twarzy.
- Ah wróciliście ... zapewne po nagrodę. Słyszalem o waszych dokonaniach ... musze przyznać, ze spisaliscie się ... dobrze ... bardzo dobrze
Cały czas na jego twarzy widniał uśmiech
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Jor lekko się zmieszał, miał tu zastac wroga, a burmistrz na niego nie wyglądał. Mimo tego ten człowiek wydawał mu się inny, chociaż na innego nie wyglądał, może taki wygląd nadało mu opustoszałe miasto, a może jorowi się tylko zdawało... Pewne było to, że jor stracił ten szacunek i bojaźn dla tego człowieka, a zyskał podejżliwośc. -Przepraszam, czemu miasto... - zatrzymał się jakby szukając odpowiedniego słowa -...czemu miasto jest takie opustoszałe?...
Irbis takze nieco sie zmieszal i pomyslal z lekkim szyderczym usmiechem- Niewinny czleczyna musial sie mocno przestraszyc, no coz dborze ze nic sie nie stalo. Nastepnie przeprosil burmistrza za zamieszanie i mimo wszystko nie wypowiedzial pytania ktore cisnelo mu sie na usta juz od paru minut, gdyz przed chwila wypowiedzial je jego towarzysz. Z niecierpliwoscia i zaciekawieniem czekal na odpowiedz rzadcy miasta dotyczaca dziwnego stanu miejscowosci.
Burmistrz patrzył sie ciagle tym samym wzrokiem. Uśmiech na jego twarzy nie zmieniał się. Po chwili wybuchł szaleńczym śmiechem. Skulił się. Ściany i wszystko dookoła poczęły się rozmywać, znikać, topić niczym śnieg na słoncu. I nagle znaleźli się już w kompletnei innym miejscu. Ciagle była to ta sama grota, jednakze nie było miasta, nie było ludzi. Był tylko popiól, ogień i setki gogów. Burmistrz także nie był już burmistrzem. Stał przed nimi teraz ogromny na dwa i pól metra demon patrzacy na Infernusa i Irbisa z góry. Miał głowę podobną do byka, z tym, że nie miał włosia, a oczy nie posiadały białek, leczświeciły złowrogim zielonym kolorem. Zmrużył je po czym usłyszeli głos wydobywajaćy sie z jego ust. Nie wiedzieli jak, ale słyszeli go dosłwonie w swoich glowach. Zdawało się, ze owy głos dochodzi z ich, a być moze jego wnętrza. Brzmiał grozą, ponadto sam w sobie był echem.
- Dobrze wykonaliscie swoje zadanie
Ponownie zaśmiał się. Gdzieś w oddali wybuchła jakaś skała i rozlała się lawa. Geogi i demony nie zwracały uwagi na jora i krasnoluda, najwyraźniej wiedziały.
- I dobrze zostaniecie wynagrodzeni za pomoc demonom. To wspaniałe z waszej ,strony oddalisćie nam wielka przysługę. Nie sądziliśmy, ze dacie się tak łatwo. Cóz, nie znamy dobrze natury ludzi, ani waszej, ale wiemy jaka jest wartosć złota.
Po chwili zsypały sie na nich monety, z góry, nie wiadomo skad.
- Oto cena śmierci naszych wrogów.
Odparł tym razem tonem powazny, z pogardą do serpensów.
- Mozecie odejść
To były ostatnie słowa, nie wszystk ozostało wyjaśnione, jednakze demon odesłał ich. Znajdowali się ponownie na pustyni. Infernus poczuł, że na czymś leży.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus zaczął wierzgac i trząśc się, to były demony, na dodatek on pomógł im. Jor zrozumiał co zrobił położył się wtedy już spokojnie i przyłożył potylicą w podłoże, po co on to zrobił? Czemu nie poddał się wtedy strażnikom? Szczuroczłek zagłębił się w swoich myślach, rozmyśałby długo gdyby nie to, że coś uwierało go w plecy, podniósł się, najpierw siadł by potem wstac na kolana. Obejrzał się, szukając powodu swego dyskomfortu.
Irbis byl pod wrazeniem poteznej magii, ktora przeniosla ich do ciemnej groty gogow. Nigdy wczesniej nie zetknal sie z czyms takim wiec teraz byl naprawde zaskoczony. Zapytal sie Infernusa- Czy wiesz gdzie jestesmy? Musimy wracac, tylko nie wiem gdzie...- i rozejrzal sie po okolicy, szukajac samotnego drzewa, skrawka zieleni czy moze przy dobrej widocznosci nawet jakiegos miasteczka.
Po chwili mieli odpowiedź na dwa pytania, na to co uwierało Infernusa oraz na to gdzie są. Gdy jor wstał ujrzeli rozkładajacego się przyjaciela Dofura, nie było domku, nie bylo zwłok kobiety. Gdy sie obejrzeli zauwazyli tylko dziadka huśtajacego się jakimś cudem na bujanym fotelu na środku pustyni. Gdy tylko go zauważyli zaprzestał swojej czynnosći i wybuchł identycznym śmiechem do tego, który słyszeli kilka sekund temu i zniknął. Zniknął.
***
Infernusowi, Irbisowi i Dofurowi od poczatku miała być zlecona misja. Wykonali ją, gdyż nie wiedzieli co czynią. Zrobili coś, czego nigdy by nie zrobili znajac prawdziwe okolicznosci. Dlaczego Dofur umarł? I czy musiało być tylu martwych ? Teraz pozostało im wrócić do domów na dłuższy czas ...
Infernus otrzymuje za sesje 1000 punktów doświadczenia Irbis otrzymuje za sesje 1000 punktów doświadczenia Dofur otrzymuje za sesje 0 punktów doświadczenia(Postać martwa) Infernus otrzymuje za sesje50 ZM Irbis otrzymuje za sesje50 ZM Dofur otrzymuje za sesje0 ZM (Postać martwa)
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum