Przygoda ... Czym ona właściwie jest? Poszukiwacz przygód? Czy jest definicja tych obu znaczeń? Każde stworzenie, człowieka, szczuroczłeka, krasnoluda, serpensa, jaszczurka, mrówka, słoń ... wszystko posiada wspólną cechę ... Ciekawość Świata. Potrafi być zgubą, ale jest jednoczesnie niezbędna aby funkcjonować prawidłowo. To Ciekawość Swiata pcha nas do przodu, to dzięki niej mamy jakikolwiek rozwój.
Jest jednakze także ciemna strona cechy, co nie jest dziwotą, wszystko posiada wady i zalety. Przykladów jest zbyt wiele i nie pomieściłbym ich tutaj, jednakże mozemy przenieść się w nieznane miejsce, gdzie trójce towarzyszy, a być moze już przyjaciól została zesłana Przygoda.
Dookoła rozciągały się pustkowia. Popękana, wyschnieta ziemia, która nie widziała od miesięcy a być może od lat wody.
Pośrodku tej ogromnej przestrzeni jaką jest kamienna pustynia znajdowały się trzy sylwetki na których malowało się strudzenie. Maszerowali w głąb już kilka dni, kończyły się siły i zapasy. W dodatku nic nie wskazywało na poprawę.
Trójka nie była typową drużyną, raczej nie spotykaną kompozycją.
Pierwszy z trzech zwał się Infernus. Jor o wątłym, tylko pozornie, ciele. Był złodziejem z profesji, aczkolwiek długo już mu się nie zdażało wykorzystywać tej umiejętnosci w złym celu, właściwie w ogóle się tym nie zajmował, być moze ze wzgledu na nietypowy dla łotrzyka przebieg sytuacji.
Drugi nosił imię Irbis. Był to krasnolud tolerancyjny i przyjazny, chcący aby jego rasa pogodziła się z elfami, wiadomo jednakze, ze jest to marzenie niemożliwe do spełnienia. Chciał dotrzeć do mitycznej krainy, gdzie obie rasy żyją w pokoju ... Los wybrał go jednak do misji przeciwko chaosowi, która doprowadziła go na te własnie pustkowia.
Na ostatniego wołano Dofur. Krasnolud, ktory ostatnio przechodził trudne dla niego lekcje zycia. Chciał tylko spokojnie urządzic sklep na nowoodkrytych ternach, po dordze jednakże trafiła mu się przygoda, którą moze i się miło wspomina, ale wtedy wcale nie była miłą. Wprawidze dotarł, lecz cóż mu z tego skoro nie posiadał funduszy?
I tak trzy losy połaczyły się w jeden, a zaczeło się to karczmie dla bohaterów. Każdy z nich był głodny pieniędzy, otrzymali wspólne zadanie, walczyli razem przeciwko chaosowi, stracili takze czwartego towarzysza, ktory móglbym i msię przydać w obecnym położeniu.
No własnie, obecne położenie ...
Trójka podążała kamiennym traktem wyczerpana, nadzieja zdawała się być jeszcze gorszą niż myśl o śmierci tutaj. bo niby co potem? Jednakże w oddali tego pustkowia bohaterom ukazał się widok niespodziewany. Oto na samym środku tej pustyni stał drewaniny dom, swoją drogą nie wiadomo jakim cudem zbudowany skoro nie było tutaj z roślinności nic po za paroma wyschniętymi gałazkami, własciwie malutki domek, jednopiętrowy posiadajacy zapewne tylko niezbędne pokoje. Na zewnątrz siedziała postać, twarzy z obecnej odległości żaden z trójki nie zauwazył, jednakze z sylwetki można było stwierdzić, iż jest to mężczyzna w sile wieku. Owa postać siedziała na krześle pod daszkiem w cieniu, po chwili zaś przeniosła się na słońce i wystawiła twarz do promykow. Tymczasem z domku wyszła druga postać zapewne kobieta, moze jego żona ... widok ten nie działał dobrze na Infernua, Irbisa i Dofura gdyż obawiali się że traća zmysły.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2006-11-04, 21:52, w całości zmieniany 2 razy
Infernus przetarł oczy i znów się przyjrzał, wyglądało na to, że domek uznawany za halucynajce wcale nie chciał odejśc.
- Widzę, widzę jakiś domek - powiedział jor okropnie suchym głosem, dawno nie zaznał napoju, chciał jak najwięcej zostawic dla silniejszych i wytrzymalszych krasnoludów. Stał tak z wlepionymi w domek oczami, po chwili jednak jakby ocucił się, jednak jeszcze bardziej zmęczony. Mimo tego zdjął z pleców swoje Jury i ruszył ku domostwu, gdy był już blisko (ok.50m) zaczął się jak najciszej mógł skradac, chciał podejśc nie zauważony, to dawało mu małą acz zauważalną przewagę nad wypoczętą postacią.
Irbis chcial poprosic ludzi o pomoc. Na pewno zalamalby sie w wypadku, gdy domek wraz z mieszkancami okazalby sie tylko fatamorgana. Zdziwil sie, widzac zachowanie Infernusa, ktory poczal skradac sie w strone bogu ducha winnych ludzi. On wolalby po prostu poprosic o wode i odpoczynek, lecz nie mial juz sil i byl zbyt zmeczony, aby porozmawiac z Infernusem.
Dofur także był bardzo spragniony. Nawet nie zauważył dziwnego zachowania infernusa. Teraz krasnolud oddałby wszystko za kufel prawdziwego, pożadnego krasnoludzkiego piwa. - Przyjaciele, może poprostu zapytamy się tych ludzi czy nas nie napoją i wyżywią - zaproponował Dofur, jednak głosem bardzo cichym, który rozpływał sie w powietrzu.
Infernus z daleka został zauważony podobnie jak pozostała dwójka. Mężczyzna z bliska okazał się osobą w podeszłym wieku. Gdy ujrzał drużynę począł patrzeć się zdziwionym wzrokiem i drapać w głowę. Cała trojka znajdowała się już obok domku. Starzec spytał niepewny co moze usłyszec i kim są te stworzenia, jednakże słowa, które wymówił były dialektem nieznanym nikomu z trójki. Kobieta gdy ujrzała jora i dwa krasnoluda upuściła dzbanek wody, ktory niosła, poczęla krzyczeć, starzec jednakże ją uspokoił gestem reki wymawiajac przy tym skomplikowane słowa. Kobieta zamarła w bezruchu i zakrywala dłońmi usta. Starzec powiedział cos do kobiety, a ta weszła spowrotem do domu, wracając jednak ciagle patrzyła na bohaterow. Starzec widząc strudzenie trójki wstał z krzesła i pokazał palcem na zbuty dzbanek po czym ponownie użył dziwnego języka.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2006-08-23, 21:43, w całości zmieniany 1 raz
Infernus rzucił się do wody conajmniej tak jak wilk rzuca się na swoją zdobycz. Począł łykac łyki wody, która wydawała się taka słodka, nigdy nie zaznał chyba takiej słodyczy, mimo, że pił najzwyklejszą w świecie wodę, czuł jakby pił najwytworniejsze z win. Po chwili wstał zawstydzony tym czynem, to musiało naprawdę śmiesznie wyglądac gdy leżał tak na ziemi spijając krople wody, tak łapczywie. Stał lekko zmieszany wpatrując się w dal, w końcu odezwał się - Rozumie go ktoś? - zapytał się głównie po to aby odwrócic uwagę od swojego "wygłupu".
Irbis powoli powlokl sie za Infernusem, gdyz nic nie moglo go zmotywowac do szybszego poruszania sie, nawet widok swiezej, chlodnej wody w dzbankui. Chcial porozmawiac z tym mezczynzna. Pokazal palcem na siebie i swoich towarzyszy, pokazal na swoj jezyk, pokrecil glowa i pokazal na starca. Mial nadzieje, ze zrozumie on jego aluzje do tego, ze kompania nie mowi jego jezykiem.
Starzec zmieszał się widząc reakcję Infernusa, po chwili z domu wyszła kobieta z dzbanem pełnym wody, a starzec ponownie powiedział coś pytająco w niezrozumiałm języku pokazując na dzban. Z kolei co do gestów Irbisa nie do końca uzyskaly one zrozumienie o obcych.
Nagle, dosłownie w ciągu paru sekund powiał mocny wiatr z pustynnym piaskiem bobmardującym nieubłaganie oczy. Widocznosć została ograniczona do tego stopnia, że Infernus, Irbis i Dofur nie widzieli już starca, a tylko jego czarną sylwetkę. Wyglądało to jak mgła z piasku, jednakze bardzo niebezpiecna mgła. Tkaniny powiewały niczym fale na morzu. Starzec począł coś krzyczeć i wszedł do środka wraz z kobietą.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Do domu - krzyknął Jor do towarzyszy, po czym szybko wbiegł za starcem.
-To jest burza piaskowa, ojciec mi kiedyś o niej opowiadał, szybko nie minie wygląda na to, że przesiedzimy tu trochę czasu - powiedział gdy już wszyscy byli w domu. Siadł na ziemi i przez jakiś czas wpatrywał się w ściane jakby zachipnotyzowany - szukał zajęcia. Wyciągnął Jur i zaczął go oglądac szukając ubytków i plam po krwi - Będzie trzeba je wymienic - Mruknął do siebie widząc serie małych wyszczerbień na ostrzu.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...
Ostatnio zmieniony przez Infernus 2006-08-24, 23:23, w całości zmieniany 1 raz
Irbis takze szybko pobiegl w strone domku, chroniac reka oczy przed zlowieszczym sypiacym sie dzieki wiatrowi piachem. Uczynil to najszybciej, jak tylko potrafil i szybko przycupnal w cichym kacie i zaczal oddawac sie rozmysleniom na temat jego marzenia- wioska lub nawet ogromne miasto, gdzie w prawdziwej zgodzie zyja przez wieki krasnoludy i elfy, bez zadnych zwad i klotni. Te marzenia tak go zmeczyly, ze zasnal niewinnym snem, sliniac sobie brode.
Dofur uczynił to samo, niemal odruchowo, co kompani.
Siedzieli w ciszy. Dom w środku był praktycznie pusty, było tylko jedno pomieszczenie i tylko to co niezbedne ... Starzec coś mruknął do kobiety, a ona podeszła z dzbankiem do Dofur'a. Nagle upuściła dzban i rzuciła się rękoma ku szyi Dofur'a. Jej oczy niemal wyszły na wierzch, palce zaś wydłużyly się zamieniając w ostre narzędzia zbrodni. Cale ciało wygięło się w okropnym grymasie. Gdy palce wbiły się w gardło krasnoluda trysnęla fontanna krwi, a martwe ciało osuneło się na ziemię. Starzec z kolei po prostu zniknął. Kobieta dyszała, po chwili zaś wrociła do zwykłej postaci i patrzyła smutnym wzrokiem na już tylko dwójkę towarzyszów.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus zbudził z pół snu widok kobiety-potwora ( ), wstał szybko, bardzo szybko. Miał się już zaatakowac potwora gdy nagle zorientował się, że ta kobieta znów jest kobietą. Nie miał zamiaru zabijac bezbronnej kobiety - Co tu się dzieje? - krzyknął, złapał kobietę za barki i zaczął nią potrząsac - Co tu się dzieje do cholery? Powiesz mi? - Coraz bardziej się denerwował - Gadaj! - Zorientował się, że kobieta ani go nie zrozumie ani nie odpowie mu w zrozumiały dla niego sposób - Irbis zobacz czy coś można jeszcze zrobic- powiedział już spokojnie, tak jak miał to w zwyczaju.
Irbis bardzo szybko sie obudzil. Pelnym odrazy wzrokiem spojrzal na martwe cialo Dofura i zakrwione rece dziwnej, ale i troche strasznej kobiety. Domyslil sie, ze podczas jego snu w ciemnej izbie stalo sie cos dziwnego. Zaczal gladzic brode i rozmyslac. Wiedzial, ze mieszkancy domu go nie zrozumia, wiec probowal jakos sie z nimi rozmowic mowa gestow- czyli po prostu puknal sie w czolo. Krzyknal do Infernusa:
- Ten dom jest przeklęty!!! Zabieramy wodę i prowiant i kiedy tylko skończy się ta burza piaskowa wyruszamy w dalsza droge.
Kobieta odpowiedziała na słowa Infernusa tylko paniką i płaczem, zaś Irbis w między czasie zabrał potrzebny prowiant i wszystko inne co mogło im się w te chwili przydać. Starca nadal nie było widać. Burza ustała tak szybko jak nadeszła, co zdziwiło jora i krasnoluda. Kobieta wyrwała się z uścisku jora i poczęła klęczeć na drewnianej podłodze kryjąc twarz w dłoniach. Wiatr także ustał. Ponownie słychać było tylko skwar słońca na pustyni.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus kucnął i wziął kobietę za ręke, wiedział, że nie zrobiła tego z własnej woli, spojrzał jej w oczy - Uspokój się, nic Ci nie zrobimy - Jor starał się byc jak najbardziej przekonywujący - Irbis, wyjrzyj na zewnątrz - Gdy jego kompan sprawdzał stan pogody na pustyni on wciąz starał się uspokoic kobietę. Gdy udało mu się to pokazał serię znaków 'migowych' a dokładniej - wskazał na nią potem 'przespacerował' się jedną dłonią po drugiej a następnie wskazał na siebie. - Irbis, bierzemy ją ze sobą, nie możemy jej tu zostawic, na pewno zginie...
Irbis przemyslal propozycje Infernusa i dal mu jasna odpowiedz:
- No dobrze, chyba naprawde musimy ja stad wziac. Nie wiadomo co jeszcze moze sie czaic. Z drugiej strony, to niemozliwe, ze zabila Dofura z wlasnej woli. Może jest opetana? Tak czy siak bierzemy ja ze soba.
Podszedl do Infernusa i pomogl mu trzymac kobiete.
- Tylko dokad my w ogole mozemy pojsc?- zapytal i popatrzyl na bardzo jalowa okolice.
Kobieta nie rozumiała ani słowa, lecz po chwili spojrzała z nadzieją na jora. Twarz była cała czerwona na twarzy od łez. Była jeszcze wstrząśnięta i dygotała. Po chwili na jej twarzy. W pewnym momencie wymieniła wzrok z Infernusem. Trwało to chwile, jej oczy błyszczały i wydawały się szklane. Nagle na jej twarzy pojawił się złowrogi uśmiech. Ukazał się ponowny widok, tym razem, gdy jednak Infernus widział kobietę w szale bojowym zdawała się ona być jeszcze bardziej opętana. Jedno jej oko zapadło się w głąb, drugie zaś wyskoczyło z oczodołu, ciało cale najezyło się. Infernus od razu został powalony na ziemię, a przy gardle miał przyłozony ostrze. Kobieta dyszała i patrzyła się szaleńczym wzrokiem pełnym obłędu.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus był nie lada przestraszony, wierzgnął jak najmocniej mając nadzieje kopnąc kobietę (sic!) i strącic ją z siebie. Ten cały burdel przestał mu się podobac. Gdyby mu się to nie udało starał się jak najzręczniej wyciągnąc spod kobiety (sic!) i rzuca się w strone ostrzy leżących przy ścianie. Teraz on ma przewagę.
Irbis nie czekajac na jakakolwiek reakcje, czy przeprosiny lub wyjasnienie kobiety, po prostu zdzielil ja trzonkiem topora w leb. Nie chcial jej zabijac, chcial tylko utraty jej przytomnosci, mozliwosci jej przeszukania czy dokladniejszego obejrzenia. W razie potrzeby byl gotowy do walki.
Infernus nie mógł o dziwo uwolnić się z uścisku. Kobieta poczeła krzyczeć i w szarpaninie pocięła lekko jora i samą siebie. Irbis tymczasem nie pocelował i usłyszał odgłos toproa wbijanego w szyję kobiety. Trysnęła krew na twarz i oczy Infernus splamiajac go niemal calego, zaś głowa kobieta odleciała i leżala po chwili na ziemii. Twarz była wykrzywiona w okropnym grymasie. Nastała cisza. Irbis trzymał opusczony topor. Jor zaś opierajac się łokciami o podłgoe patrzył znieruchomialy. Cisza. Ciało Dofur'a leżało bezwiednie, tak samo jak i ciało kboiety. Cała podłoga byla zalana krwia obojga.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus przez dłuższą chwilę nie mógł się pozbierac, leżał tak wstrząśnięty. Po chwili wstał i rozejrzał się podszedł do Dofura i zaczął przeglądac jego tobołki, kieszenie wogóle wszystko - Wybacz, nam to jest teraz bardziej potrzebne niż Tobie - Gdy skończył przeglądac ekwipunek byłego towarzysza, przejrzał ciało kobiety dla pewności wpierw przebijając jej serce Jurem. - Chodź Irbis, wolę tu dłużej nie zostawac - powiedział spokojnie do towarzysza i otworzył drzwi...
Irbis natomiast wzial zbroje Dofura, ktora sam mu kiedys podarowal. Nalozyl ja, przykryl mu twarz swoja skorzanka i pochowal go nieopodal domu zgodnie z krasnoludzkimi tradycjami... Mimowolnie lza przekrecila mu sie w oku. Poszedl wraz z Infernusem dalej.
Odeszli w ciszy. Obaj mieli w głowach to co działo się dzisiejszeg poranka, z pewnościa krwawego i jednego z najgorszych wich życiu. Teraz dążyli pustynią nie wiedząc dokąd idą. Robiło sie ciemno a co za tym dizie chłodno, co było zbawieniem dla zmęczonych dniem i gorącem słońca podróżników. Zapadła mgła i zrobiło się zwyczajnie zimno ... W oddali ujrzeli ciemną sylwetkę, bardzo umięśnioną i trochę pokracznie poruszająca się. Gdy Infernus wyostrzył wzrok ujrzał takze rogi u postaci.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Irbis widzę kogoś, schowajmy się - szepnął Infernus, po czym wskoczył za najbliższą przeszkodę terenową, po tym dniu nie miał już ochotę na poznawanie innych istot niż swojego kompana - Irbisa. Wyciągnął Jury chociaż nie chciał walczyc, to było tylko zabezpieczenie. Siedział tam i starał się byc jak najciszej, zaczął pod nosem po cichutku śpiewac jakąś piosenkę.
Irbis nie wiedzial, czemu mialby bac sie jakiegos stworzenia z rogami, totez podszedl do niego spokojnym krokiem, nie baczac na Infernusa. Jak bedzie chcial, to niech sie ukrywa. Nie bede wspominal o nim demonowi. Podszedl do stworzenia i zaczal rozmowe:
- Kim jestes i czego tu szuaksz?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum