W Puszczy Wiecznej Nocy istnieje pewne Miasto, nazwa jego brzmi Gilithirias. Nie było może ono zbyt wielkie, nie miało także wielu mieszkańców. To co jednak wyróżniało je wśród innych Miast, to pewne podziemne jezioro, lub raczej bajoro. W nim to, mieszkało pewne podziemne stworzenie, przez wieki było one przez mieszkańców Gilithirias czczone niczym bóstwo. Potężna była to bowiem bestja, swoimi niezwykłymi zdolnościami zaś, zapewniało Miastu ochronę przed najazdami Elfów z południa oraz przed dzikimi zwierzętami zamieszkającymi Puszczę Wiecznej Nocy. Niestety Begr, gdyż tak zwało sięto sworzenie, wymagał pewnych ofiar. Nie uprzedzajmy jednak faktów.
W Gilithirias mieszkał pewien początkujący Mag, imię jego brzmiało Artle Maksimus. Jego trening u mistrza Kiliriasa dobiegał właśnie końca. Niedługo młody jeszcze Drow miał opuścić dom mistrza.
Kilirias wszedł do pokoju, w którym spał spokojnie Artle. Podszedł do łóżka młodego Maga po czym przyłożył ręke do czcoła śpiącego.
Artle poczuł nagły ból, przeszywający całe ciało. Gdy otworzył oczy ujrzał po raz kolejny swego Mistrza. Stary pryk znowu to zrobił. Drow nienawidził, gdy Mistrz budził go w ten sposób.
"Wstawaj Artle, mamy do pogadania." odparł zimno po czym usiadł na krześle niopodal.
Artle wygramoli swoje ciało z łóżko po czym szybko włożył swe codzienne ubranie a potem ruszył za mistrzem.Nie miał pojęcia o czym mistrz chce z nim "pogadać"
"Mamy do pogadania" w myślach Artle Maksimusa nie było nic innego-oczywiście oprócz pożadnego śniadanka i filiżanki gorącej herbatki
"Siadaj na łóżku !" rozkazał
"A teraz słuchaj uważnie. Jak wiesz zbliża się Święto Ofiary. Rada Starszych wylosowała kolejną osobę, która ma zostać uświęcona."
Artle doskonale wiedził co oznacza "uświęcona". Innymi słowy złożona w ofierze stworzeniu.
"Nie mam zamiaru Cię zwodzić, to właśnie ty mój uczniu zostałeś wylosowany." Kilirias zawiesił głos, oczu jendak nie odrywał od twarzy młodego Maga.
Artle osłupiał na słowa które wypowiedział mistrz.Jednak szybko się ocknął
"Mistrzu ja bez walki się nie poddam.Mam zamiar tam iść i pokazać tej straszliwej bestii gdzie jest jej miejsce.Mistrzu jeśli tylko pomożesz mi zrobić potrzebne doświadczenie to skończe z ofiarami naszego ludu raz na zawsze.Przez to liczba mieszkańców w naszym mieście się wyczerpuje i ja mam zamiar temu zaprzestać.Mistrzu pomożesz mi z uzyskaniem doświadczenie i doskonałości ducha"
Kiedy Artle zakończył jego oczy zarzyły się czerwonym blaskiem z wściekłości lecz można tam było dostrzec błagalne spojerzenie kierowane do mistrza mówiące
"Prosze pomóż"
Kilirias otworzył szerzej oczy i zastygł w zadziwieniu. Po chwili wyraz jego twarzy zmienił sięradykalnie, wstąpił na nią gniew.
"Głupcze ! Czy niczego Cię nie nauczyłem !? Nie działaj pochopnie, zawsze jest lepsze rozwiązanie ! Czy nie zdajesz sobie sprawy z tego jak potężny jest Begr ?! Czy nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo jest nam potrzebny !? Gdyby nie on, naszego Miasta wcale by nie było, byłyby tu zgliszcza pozostawione przez tych przeklętych Elfów !"
Mistrz wyglądał na wyjątkowo wściekłego, zdarzało mu się to jednak dość często. Życie z Kiliriasem nie należało do najłatwiejszym.
"Gdybyś częściej mnie słuchał, sam byświedział." odparł już nieco spokojniej.
"Ofiara nie może zostać odwołana to zapewne wiesz. W prawach naszych zapisane jest jednak, że niekoniecznie musisz nią być Ty. Wystarczy bowiem, że znajdziesz kogoś na swoje miejsce, nie może być to jednak żaden Drow. Jedynym zmiennikiem może być Elf." Kilirias zawiesił głos czekając na reakcję Artle.
"Niestety musi być żywy, Begr nie przyjmuje martwych ciał. Zadanie to nie jest jednak takie proste. Jakoś nie wydaje mi się, byś mógł dostać się do wioski Elfów i nie skończyć w lochach, bądź jako poduszka na strzały. Powinieneśraczej poszukać jakiegoś samotnego Elfa, bądź Eflkę."
"Może powiniennem udać się w mej pelerynie do elfickiego lasu" zaproponował Artle
"Poszukam tam jakiegoś elfa lub elfki i wróce nim rozpocznie się święto.Jeśli zaś nie zdąże wole zakończyć swój żywot w walce i udam się do wioski elfów" po tych słowach Artle nie czekając na decyzje mistrza wziął z wieszaka przy drzwiach swą czarną peleryne oraz swoją broń.Wychodząc wrąbał jeszcze coś na przekąske i wyruszył na połódnie od puszczy wiecznej nocy.
"Chwila !" krzyknął Kilirias do odchodzącego Bohatera. "Musisz wpierw udać się do Rady Starszych, inaczej nie wypuszą cię z Miasta. Inaczej będzie to traktowane jak ucieczka."
Artle zjadł kawałek mięsa, zagryzł chlebem i popił wodą. Był już gotowy do drogi.
Artle słuchając swego mistrza udał się do rady miasta.Kiedy doszedł na miejsce i wszedł do środka...
"Witam szanownych panów,nazywam się Artle Maksimus wskazaliście mnie jako ofiare ja jednak nie chce skończyć swego żywota tak szybko.Proponuje żebyście mnie wypuścili z miasta a ja przyprowadze wam najbardziej znienawidzoną przez nas kreature.ELFA." Artle z niecierpliwością poczekał na odpowiedź rady
Artle przeszedł pół Miasta, minął strażników przy wejściu do budynku Rady Starszych, Ci byli tak zdziwieni jego stanowczym zachowaniem, iż nawet go nie zatrzymali.
Wtargnął bez uprzedzenia do głównej komnaty, w której przesiadywało czterech najstarszych Mrocznych Elfów. Nie wyglądali oni jednak szczególnie staro, rasa ta bowiem gdy osiągnie dojrzałość, nie zmienia już wyglądu swego ciała. Czwórka Drowó popatrzyła mocno zdziwiona na Artle.
"Zważywszy na twoje niestosowne zachowanie, powinieneś młodzieńcze zostać z tąd natychmiastowo wyrzucony." odparłjeden z nich zimno
"Nie wiemy także czemu sprzeciwiasz się naszej decyzji."
"Wszak zostanie uświęconym jest wielkim zaszczytem, możliwością przysłużenia się dobru całego Gilithirias. "
"Jesli jednak bardzo tego pragniesz możemy udzielić ci pozwolenia."
"Musimy jednak upewnić się, iż nie uciekniesz z Miasta."
"W tym celu musisz założyć, tę oto opaskę." jeden z Drowów rzucił Bohaterowi kawałek dziwnie emanującego, czarnego materiału.
"Załórz ją, a zostaniesz wypuszczony z Miasta."
Rada Starszych mówiłą w dziwny sposób. Odzywali się jeden po drugim, jakby stanowili jedność. Doskonale wiedzieli co powie kolejny, tak jakby ich myśli były wspólne.
Artle założył opaske po czym równie błyskawicznie wyszedł z komnat i udał się w strone wyjścia do miasta. W głowie miał tylko jedno-jakie przygody przytrafią mu się jeszcze tego dnia.
"Niezwykle niekulturalny młokos."
"Zaiste, ale bardzo żywotny."
"Może mu się uda."
Rzekła Rada Starszych po wyjściu Bohatera.
Artle po kilku chwilach byłjuż przy bramie. W przeciwieństwie do wielu Miast Mrocznych Elfów, Gilithirias nie jest zbudowane wokół pni drzew, kilkanaście metrów nad ziemią. To Miasto, przetrwało u podnóża wielkich drzew, wszystko dzięki mocy Begra. Roztaczał on bowiem osłonę, o średnicy kilkuset metrów, przez którą nic nie mogło się przedostać. Jedynie odpowiednio skonstruowana brama, mogła wytworzyć wyrwę w osłonie, pozwalając na wychodzenie oraz wchodzenie do Gilithirias. Konstrukcja ta zatem, jako jedyne możliwe wejście, była niezwykle mocna i wytrzymała. Kilkumetrowe wrota, wykonane z najmocniejszego drewna drzew Alessi, odpornych na magię i ogień.
Przy bramie stało dwóch, dobrze uzbrojonych Strażników. Gdy ujrzeli Artle, jeden z nich odparł nieco kpiąco.
"Ach, czyż to nie uświęcony ? Czyżbyś próbował nawiać z miasta artle ?"
Gdy Ci zobaczyli opaskę, na moment zastygli z dziwnym uśmiechem na twarzy. Po chwili jednak wybuchli śmiechem, jeden zaś z nich otworzył małe drzwi we wrotach. gdy Artle przez nie przechodził, zatrzymał go na chwilę.
"Dobrze Ci radzę, wróć nim minie dzień." po tych sowach zerknął szybko na opaskę.
Ruszył zatem Artle na południe, Miasto jego leżało blisko granicy z Elfami, droga nie miała mu ztem zająć zbyt wiele czasu.
Minęła godzina może dwie, gdy Bohater zauwazył, iż ciemność Puszczy ustępowała, drzewa stawały się jaśniejsze i jakby mniej mroczne. Korony drzew stawały się coraz żadsze. Przepuszczały przez to coraz więcej promieni słonecznych. Artle nigdy wcześniej nie widział promieni słonecznych oraz samego słońca, wiele jednak mówiono mu o nim oraz o jego szkodliwości. Mroczny Elf czuł, jak światło odbiera mu siły i energię.
Gdy minęła kolejna godzina, Bohater był już otoczony przez typowy Elficki las. Czuł się paskudnie, stanowczo nie podobała mu się ta podróż. Po chwili coś zwróciło jego uwagę. W oddali ujrzał, jak między drzewami przemyka jakaś postać, nie spieszyła się i najwyraźniej nie dojrzała jeszcze Mrocznego Elfa. Gdy przyjrzał się lepiej, stwierdził iż postacią tą jest nikt inny, jak Elf, a dokładniej Elfka.
Artle zaciąknął kaptur bardzej aby okryć swą twarz aby elfka nie zauważyła iż jest mroczny kiedy to uczynił zaczął iść w kierunku elfki.Był jednak przygotowany na wszystko i zacisnął rekę na rękojeści swego krótkiego miecza.
Gdy podszedł bliżej, spostrzegł, iż Elfka ta, była niezwykle piękna. Jednak raczej w kategoriach Elfów, bądź Ludzi. Dla Artle była nadal przedstawicielką znienawidzonej rasy.
Gdy Elfka ujrzała Bohatera, wyraz jej twarzy zmienił się z wesołego na poważny i nieco przestraszony. Rozejrzała się na wszystkie strony, po czym poczęła cofać się bardzo powoli.
"K..kim jesteś ? Czego chcesz !?"
Nazywam się Artle Maksimus i chyba się zgubiłem.Czy mogłabyś mi wskazać droge do bajora nieopodal puszczy wiecznej nocy?Sowicie ci zaplace.Kiedy elfka przestało się na niego patrzyć ściągnął z ręki opaske i przywiązał najbliższemu zwierzakowi.
"Pu...puszczy Wiecznej Nocy !?" elfka zrobiła jeszcze bardziej wystraszoną minę.
"Nie znam tego miejsca, a nawet gdybym znała, nie weszłabym do tego plugawego miejsca !" odparła nieco bardziej stanowczo.
Gdy tylko tylko Artle ruszył opaskę, ciało jego przeszył niesamowity ból. Mimowolnie wydał z siebie okrzyk bólu i padł na kolana. Opaski nie był w stanie zdjąć.
"Czy...czy coś się stało ?" spytała Elfka podchodząc o kilka kroków.
Nie wszystko w porządku.Ta parszywa wiewiórka dziabnęła mnie w ręke.Czy nie masz może jakiegoś sztyletu czy czegoś w tym stylu?Jeśli nie to bede musiał użyć swojego żeby oczyścić rane.
"Wiewiórka ?" spytała Elfka rozglądając się po okolicy za jakimkolwiek gryzoniem, bezskutecznie.
Nie ruszyła się z miejsca, nie odpowiedziała także na pytanie Bohatera. Stała jedynie i przyglądała się z lekko zmrużonymi oczami twarzy Artle, skrytej pod kapturem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum