Wysłany: 2006-05-23, 18:47 Granice w ogniu (Kroniki Abdela Adriana - Wprowadzenie)
Granice w ogniu
Kroniki Abdela Adriana
Była cicha noc. To ta noc, kiedy słychać jak drzewa falują na wietrze, to ten czas, kiedy słyszysz każde zwierzę, to dzika szukajacego pożywienia w ściółce, to biegnacaego lisa, to zaś śpiewajacego świerszcza. Powietrze było w tą noc nader gorące, jednakze z oczywistych powodów upału nie było. W środku gęstego lasu stała strażnica.
Można było dostrzec w niej trzech elfów na służbie. Pierwszy z nich trzymał źdźbło trawy w ustach bawiac się nim, przekładając je. Miał brązwowe, długie do barków włosy oraz kilka znamion na twarzy. Miał wyjątkowo widoczne brwi. Na jego twarzy malował się lekki uśmiech. Siedział oparty o drewnianą barierke strażnicy wyjątkowo spokojnie. Zwał się Monere. Drugi z nich miał minę surową i poważną, i opierał zaciśnięta pięść o brodę, tak jak robiąto filozofowie, a raczej tak nazywa się ową posturę. Od razu można było rozpoznać, że Draxis, gdyż tak się nazywał, ma jakąs lekką zwadę z Monere. Wszystko wskazywało na to, że Draxisowi nie podobało się podejście młodzieńca. Jednak cisza trwała nadal. Ostatni z trójki zwał się Abdel Adrian. Osoba ta była dość znana, aczkolwiek o jej przeszłości krążyło wiele plotek, gdyż ta nie została odkryta.
Zawiał wiatr ... świszczący, głośny wiatr ...
- Zapowiada się na deszcz - odrzekł Draxis swoim powolnym, wyraźnym i stanowczym tonem.
- Najwyraźniej ... - odpowiedział, jakby z niechęcią Monere
W oddali zagrzmiało i lunął deszcz. Stało się to nagle. Wodne krople sztyletowały powierzhcnie ściółki oraz traktów, bombardując ich podłoża, tak że widąc to było nawet ze strażnicy.
w deszczowej mgle było widać teraz pod hełmem elfow tylko zarys ich twarzy, jedyną widoczną częścią były usta, w tej pogodzie o kolorze niebiesko zielonym.
Deszcz równie szybko minął co nadszedł, lecz pozostawił po sobie morky ślad. Noc dopiero się zaczynała.
Chmury odsłoniły biało srebrzysty księżyc, który był prawie w stadium pełni. Resztę płaszcza nocy pokrywała wyjątkowo widoczne gwiazdy.
Po chwili coś przemknęło wyjątkowo szybko ... zniknęło elfom z pola widzenia jednak ciągle dało się słyszeć z dołu szelst i nierównomierny, przyspieszony oddech.
Draxis złapał broń, Monere zrobił to samo i wstał, a następnie Draxis począł schodzić po drabinie na ziemię ...
Wiek: 36 Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 34 Skąd: Candlekeep
Wysłany: 2006-05-23, 19:35
Abdel złapał łuk i naciągnął cięciwe:
-Uważaj Draxisie cokolwiek to było nie moglo mieć dobrych zamiarów.Będziemy cię osłaniać.
Po chwili Abdel wyjrzał zza krawędzi strażnicy w dół żeby wypatrzeć cokolwiek.
Draxis wymienił jeszcze wzrok z Abdelem, po czym kiwnął głową i zszedł na sam dół. Zaraz za nim zeskoczył z paru ostatnich szczebli Monere wyjmując jednocześnie miecz z pochwy.
Abdel słyszał jak jego wspóltowarzysz skradali się ostrożnie i oglądał to z daleka, chociaż widział ich jako niewielkie postaci w dole.
Coś przemknęło znowu. Odgłos wystrzeliwanego pocisku z dmuchawki.
- Aaaarrggh - wydał z siebie okropny krzyk Monere po czym padł na ziemię.
Zdenerwowany Draxis wrzasnął i wskazłą palcem
- Tam biegnie! Mroczny Elf! Strzelaj! Strzelaj!
Faktycznie czarna postać przesuwała się szybko w stronę traktu.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Abdel nie zauważył na początku czy tafił przeciwnika czy nie, jednak po chwili ujrzał go w okolicach traktu trzymajacego się kurczowo za nogę i próbującego dalszej ucieczki. Draxis w międzyczasie podbiegł do Monere, bardziej szczegółowych gestów Abdel już nie zauważył. Tymczasem drow próbował sie doczłapać z raną nogą, tak aby się zapewne skryć.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- I tak daleko nie dojdzie z tą paskudną raną. Sądze, że się wykrwawi. Monere - w tym momencie przerwał - nie żyje.
Draxis miał całe zakrwawione rce, gdyż trzymał martwego twarzysza za syje, gdzie dostał on śmiertelny cios od pocisku.
- Cholerny cel - odrzekł smutno, a na jego twarzy wyrysował się gorzki grymas - Ale cóż ... chodź czeka nas jeszcze kwarta warty i przyjdzie zmiana ... tymczasem pomóz mi zanieść Monere pod strażnice.
Znowu dało się słyszeć znajome już Abdelowi odgłosy lasu ... Mimo, że słyszał je przedtem, i brzmiały tak samo, on odbierał je teraz, po śmierci towarzysza złowrogo ... tak przynajmniej zdawały się odbierać to jego zmysły ... Drow zniknął mu kopmletnie z pola widzenia.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Draxis zdjął hełm odsłaniajac spocone włosy i czoło, po czym odrzekł
- Nie Abdelu, popilnujemy go do końca ... biedny Monere, miałem z nim zwady to prawda, ale w życiu nie życzyłbym mu śmierci. No coż ... u dowódcy wspomnimy o tym drowie, wątpie żeby był tutaj przypadkiem. - Przerwałw tym momencie, po czym nastała długa, zdawajaca się trwać wiecznosć cisza, która w rzeczywistosci była kilkuminutowa, p oczym przerwał ją ponownie głos Draxisa - powiedz mi Abdelu ... jak sądzisz co to był za drow i czego tu szukał?
W oddali, na horyzocie traktu Abdel dostrzegł już zmianę, jednak była jeszcze dość daleko.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Wiek: 36 Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 34 Skąd: Candlekeep
Wysłany: 2006-05-24, 06:40
-Mroczne elfy coś szykują.Dzisiaj pojawił się tu jeden i z niezwykłą precyzją sztrzelił w Monere . Trafiłem go z łuku i nie powinien odejśc daleko więc możecie przeszukać teren i spróbować go znaleźć.My tymczasem musimy zanieśc Monere do miasta i pochować z wszelkimi honorami.
Abdel powiedział to wszystko szybko żeby nie rozpamiętywać na nowo chwili śmierci przyjaciela.Wskazał Draxisowi na Monere
Mrok całkowicie już zalał niebo. W końcu ukazał się Draxisowi i Abdelowi cel, mały obóz wojskowy majacy na celu zgroamdzenie wojsk. Obóz znajdował się niewiele mil od naprawdę potężnej elfiej twierdzy zwanej Ab'Northitus. Gdy podeszli do drewnianej bramy, po której bokach rozciagała się palisada powitał ich jeden ze strażników. W desczu, mgle i mroku nie dało sie dostrzec jego twarzy, jedny co było widać to ciemny zarys pod hełmem i sylwetka postaci trzymająca włócznię. Gwardzista pdoszedł powolnym tempem, a jego kroki odbijały się w kałużach po okolicy. Spjrzał z ukosa na dwójkę, po czym zauważył Monere. Spytał surowym, powaznym i zimnym tonem
- Martwy?
Pchylił przy tym głowę patrząc, jak sie zdawało Abdelowi chociaż tego nei widział, beznamiętnym wzrokiem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Po za nienaturalną sztywnością Abdel nie zauwazył niczego co mogłoby przykuć uwagę. Brama powolnie się zaczęła otwierać, skrzypiąc przy tym okropnie. W końcu ukazały sie drewniane mury po obu stronach, Abdel z Draxisem szli tym ciasnym tunelem niosąc swego przyjaciela. Gdy ten ciąg się skończył Abdel ujrzał znajomy mu już placyk, na ktorego środku stała studnia a dookoła kilka kamiennych budynków. Dwojka weszła do tego pierwszego po krotkich, drewnianych schodach, a następnie pdoeszli do drzwi. Draxis zapukał. Przez moment panowała cisza i bohaterowie wsłuchali się w odgłosy nocy, ale już chwilę później dało się słyszeć zbliżające kroki. Drzwi otworzył wysoki elf o długich czarnych wlosach. Miał na sobie płytową zbroję. Widząc Abdela i Draxisa spytał
- Tak?
Najwyraźniej nie zauważył jeszcze Monere leżacego z tyłu.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Gdy dwójka weszła i wniosła ciało do środka chłodnej, kamiennej komnaty było cicho. Dopiero po chwili wyszedł Pasis, dowódca strażników granicznych elfów, z innego pomieszczenia. Widząc Monere martwego na ziemii podniósł lekko brew i trochę surowym, mocnym tonem spytał
- Były jakieś kłopoty?
To pytanie mocno zdziwiło Draxisa, co dało sie wyczytać z jego twarzy.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Wiek: 36 Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 34 Skąd: Candlekeep
Wysłany: 2006-05-25, 16:13
-Oczywiście że były kłopoty. W nocy zauważyliśmy jakiś ruch pomiędzy drzewami więc Monere i Draxis zeszli na ziemię a ja obserwowałem okolicę z góry.Nagle zza drzewa wyskoczył mroczny elf i strzelił w Monere i dmuchawki.Puścilem za nim strzałę i treafiłem go w noge jednak zdążył uciec.Zszedłem po drabinie ale już nic nie można było zrobić .
Tu Abdel przerwał na chwile jakby nie mógł już nic powiedzieć jednak po chwili kontynuował
-Monere zmarł i nie mogliśmy mu pomóc.Kiedy nadeszła zmiana powiedzieliśmy im aby poszukali rannego mrocznego elfa.Na pewno nie odszedł za daleko.
Pasis słuchał z poważną miną kiwając przy tym głową. Gdy Abdel skończył wskazał na straznika, który otworzył drzwi dwójce, a następnie wskazał palcem na Monere
- Wynieś go i pochowaj.
Później wrócił wzrokiem i myślami do Abdela i Draxisa. Odrzekł powolnym, niezbyt wesołym, a wręcz zakłopotanym tonem
- Mroczny elf powiadasz? Jesteś absolutnie pewny, ze to był drow?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Wiek: 36 Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 34 Skąd: Candlekeep
Wysłany: 2006-05-26, 11:47
-Czy coś się stało ?
Zapytał Abdel tym razem odczuwając strach jednak nie okazując zakłopotania po sobie. Ta sytuacja przestała mu się podobać . Najchętniej wróciłby do strażnicy i jeszcze raz spotkał się z tamtym mrocznym elfem niż stał tutaj bojąc się o swoja przyszłość.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum