Drax stanął zmęczony na skraju puszczy. Wreszcie był w domu. Długo musiał czekać na tą chwilę. Głodny i zmęczony patrzył w głąb swojej ojczyzny. Poraz pierwszy w życiu czuł, że jest w domu i, że jest bezpieczny. Tam nareszcie nikt nie będzie go bił i poniżał. Tam nigdy nie dosięgnie go znienawidzone słońce.
Miał jednak pewne obawy. Słabo pamietał już swoją ojczyznę. Został pochwycony gdy był jeszcze młody, a cierpienie sprawiło, że zapomniał jak to było w domu. Nie wiedział też gdzie może znaleźć swoją rodzinę. Obawiał się, że może być samotny wsród swoich.
Jednak miał teraz inne rzeczy na głowie. Bardzo pragnął wejść głęboko w puszczę gdzie nie dosięgnie go słońce i tam zatrzymać się wreszcie na zasłużony odpoczynek.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Szczęście Mrocznego Elfa wręcz wprawiało go w szaleństwo. Tak szaleństwo... Nigdy w życiu nie rozpierała go taka radość. Był w domu... Jego domu... Nie zważąjąć na innych krzyczał ze szczęścią biegnąć w kierunku swojego starego miejsca zamieszkania.
Drax był dopiero na obrzeżach kraju. Jego stare miejsce zamieszkania było oddalone aż o trzy dni drogi stąd, lecz nie był do końca pewny w którą stronę się udać. W okolicy jak narazie nie widział nikogo, jednak z krzykiem udał się w głąb puszczy. Ścieżka, którą biegł schodziła w dół i prowadziła prosto do serca puszczy. Wysokie drzewa zaczynały powoli rosnąć tak, że nie przepuszczały promieni słońca. Robiło się coraż ciemniej i Drax był szczęśliwy, lecz naprawdę bardzo zmęczony. Radość jeszcze bardziej chwyciła go za serce, bo jego wzrok dostrzegł poprzez gęsty las daleko w oddali jakąś małą wioskę. Wioskę mrocznych elfów.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Drax uspokoił myśli... Stwierdził, że nie warto póki co pokazywać każdemu, że jest nowy. Ruszył w kierunku owej wioski. Byli tam jego bracia. Ci których chciał zobaczyc od tak dawna. Tych za którymi tak tęsknił. Szybko ruszył do czegoś w rodzaju karczmy, aby zaczerpnąc tam odpoczynku, zaspokoić głód i doszukać się odpowiedzi na pewne pytania jakie miał. Drax choć szczęśliwy dalej był sobą. Nie ufną i skrytą przez los istotą, jednak w dalszym ciągu radość przepełniała jego serce. Wszedł do oberży i zamówil coś do jedzenia. Po chwili wdał się w rozmowę z gospodarzem.
-Czy wiesz coś może na temat handlu, który prowadzą Elfy z Jorami?- zapytał dość bezpośrednio Drow[/i]
Drax wszedł do wioski nie zwracając na siebie specjalnej uwagi.. Była ona pogrążona w zupełnej ciemności pod drzewami. Minął on kilku przechodniów. Jego serce biło szybciej. Był wśród swoich. Gdy minął niewielki placyk na którym stała fontanna Drax zauważył przy końcu ulicy małą tawernę. To tam mroczne elfy z wioski spędzały wolne chwile. Drax wszedł do tawerny, nie patrząc nawet na szyld. W środku znajdowało się kilku gości. W tawernie było bardzo cicho i zdawało się, że nikt nie zauważył jak wchodził. Tylko karczmarz, który był również mrocznym elfem uśmiechnął się na widok Draxa.
Po zadaniu pytania, powoli pokiwał głową.
- Wiem tylko tyle, że osatnio w okolicach przebywali jacyś jorowie. Nic więcej nie wiem. Może się czegoś napijesz, albo zjesz? Wyglądasz... - karczmarz chrząknął cicho - na bardzo zmęczonego. Wynajmujemy tutaj pokoje.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum