TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
[Legenda] Podróż ku krańcom istnienia
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-04, 14:12   [Legenda] Podróż ku krańcom istnienia

Gracz: Ervin

Bohater: Ervin Ichaer
Zbrojny
Typ: Humanoid // Rodzaj: Człowiek // Rasa: Soryjczyk

Opis:
[...]Urodzony: Flumelia (święto ognia) 1395 rok
Ervin'n jest dobrze zbudowanym pół-elfem, ma 192cm wzrostu przy 82kg wagi. Dobrze umięsniony i wysportowany.
Długie blond włosy opadające na plecy gęstą kaskadą zaczesuje je tak aby nie laciały do oczu
i nie przeszkadzały w walce. Ma ciemne oczy, szpiczaste uszy odziedziczył po matce elfce.

Wychowany w elfiej wiosce, dyskryminowany za to, że był tylko w połowie elfem. Mimo, że wychowany przez pobratymców swej matki, odziedziczył wszystkie cechy rasy ojca, oprócz elfiej twarzy - szpiczastych uszu i gładkich rysach twarzy.


DOŚWIADCZENIE
Aktualne: 93
Otrzymane: 13148
Ogólne: 21348


ATRYBUTY
Nazwa / Wartość / Stopień Pół stopnia
Kondycja:......: 13 / 6 4
Refleks:.........: 16 / 8 4
Siła:...............: 14 / 7 4
Zręczność:.....: 20 / 9 5
Charyzma:.....: 16 / 7 4
Inteligencja:..: 11 / 7 4
Percepcja:.....: 10 / 6 3
Wola.............: 12 / 7 4

WSPÓŁCZYNNIKI
Życie: 49 + 15 = 64
- 20%: 13
- 10%: 6

Mana: 43

Karma: 9 (9/ 78)
- Kość karmy: k12

Inicjatywa: 26 + 6 = 32
Zbroja: 32

Obrona: 26 + 5 = 31
- Unik: 31
- Zbroja: 43

Pancerz: 10
Próg ran: 7 + 1 = 8

Odporność magiczna: 22
Roztropność: 20
Wytrwałość: 23 + 1 = 24

Szybkość: 10

Udźwig:
Lekki / Średni / Duży / Maks.: 28 / 56 / 84 / 140
Aktualny: 6 kg

CECHY
Dobra Karma
Duch i Ciało (Zręczność, Charyzma)
Niedoskonałość
Wszechstronność (Ukrywanie się, Skradanie się, Współczynnik: Inicjatywa)

Biegłość w pancerzach
Twardo Na Nogach
Styl walki: Cios wiązany
Styl walki: Potężny atak
Silne Ciało

Wady:
- Schizofrenia 600 + 300 = 900 exp.
- Mania prześladowcza 200 + 100 = 300 exp.

ZDOLNOŚCI
Wszechstronność
Talent: Unik
Talent: Miecz półtora ręczny
Talent: Zastraszanie

Specjalizacja: Miecz półtora ręczny I
Specjalizacja: Miecz półtora ręczny II
Specjalizacja: Miecz półtora ręczny III
Specjalizacja: Miecz półtora ręczny IV
Skupienie Obrażeń (Miecz Półtora-ręczny) I
Unik I


UMIEJĘTNOŚCI
Biegłości:
τ Unik Poziom 5 - Test = k20 + Zr:20 + Poz.5 + 5 + 1 = k20 + 31
τ Władanie Bronią: Miecz półtora ręczny Poziom 9 - Test = k20 + Zr:20 + Poz.9 + 5 + 10 + 1 = k20 + 45
τ Zastraszanie Poziom 4 - Test = k20 + Ch:14 + Poz.4 + 5 + 1 = k20 + 24
Walka wręcz Poziom 1 - Test = k20 + Zr:20 + Poz.1 + 1 = k20 + 22
Zwarcie Poziom 1 - Test = k20 + Si:14 + Poz.1 + 1 = k20 + 16
Rozbrajanie Poziom 2 - k20 + Zr:20 + Poz.2 + 1 = k20 + 23
Przełamywanie strachu Poziom 1 - k20 + Wo:12 + Poz.1 + 1 = k20 + 14
Ukrywanie się Poziom 2 - k20 + (0,5 Re):8 + (0,5 Zr):10 + Poz.2 + 1 = k20 + 21
Skradanie się Poziom 2 - k20 + Re:16 + Poz.2 + 1 = k20 + 19
Współczynnik: Obrona Poziom 4
Współczynnik: Wytrwałość Poziom 1
Współczynnik: Życie Poziom 5 - 3 * Poz.5 = 15
Współczynnik: Inicjatywa Poziom 5


EKWIPUNEK
(Razem: 6 kg)

Ubrania:
(1kg)

- Zielona lniana koszula - 0,5kg
- Brązowe grube lniane spodnie - 0,5kg
- Proste skórzane buty - 1 kg


Broń:
(0kg)

Zbroja:
(5kg)
- Pospolita Skórzana Zbroja:
Kiepska // Pan: 10 // Pok: 10 // Wyt: (120/150) // Waga: 4kg

- Skórzane Nagolenniki:
Pok: +2 // Waga: 1kg

SPECJALNE CECHY I ZDOLNOŚCI

brak





Podróż ku krańcom istnienia





Sala wypełniona była po brzegi. Podekscytowane szepty, rozentuzjazmowane spojrzenia i nerwowe gesty zdradzały, że wykład ten był niejako wyjątkowy. I choć Dom Mędrców w Lithirii słynął z najwyższej klasy profesorów, zaś dyskursy, seminaria i wykłady będące tu na porządku dziennym, przyprawiłyby o zazdrość najlepsze uniwersytety na Sorii, dzisiejsze wydarzenie było wyjątkowe i zebrało w sali wszystkich, którzy tylko mogli sobie na to pozwolić.
- Czy wiecie państwo, co dzieje się z naszą duszą po śmierci? – podjął Laifanell rozpoczynając swój wykład.
Sala wyraźnie poweselała. Ktoś cicho parsknął, większość wymieniła między sobą porozumiewawcze uśmiechy. Tak błahe pytanie, padające bowiem z ust specjalisty od teologii i planów pokroju tego wiekowego elfa, zakrawało o komizm porównywalny z przodownikiem nauk matematycznych, zadającym pytanie ‘Czy wiedzą państwo co to jest potęgowanie?’.
- Hmm? – dodał wykładowca wyraźnie oczekując na odpowiedź z sali. Laifanell zawsze starał się zmusić słuchaczy do podejmowania aktywnego udziału w wykładzie jak i do prowadzenia z nim dyskusji.
- Trafia ona do planu boga, który zechce nas przyjąć, bądź do centralnego obszaru Piekła. – odparł z lekkim rozbawieniem pewien siwy, podstarzały człowiek, zajmujący miejsce w jednym z pierwszych rzędów.
- Doskonale – elf przyklasnął lekko rękoma, wprawiając salę w jeszcze większe rozbawienie. – A co dzieje się z naszą duszą gdy już ona tam trafi?
- Przywleka nowe ciało, które kształtowane jest bezpośrednio z jej wzorca, bądź zostaje odmienione przez siły panujące na owym planie. – wyjaśniła tym razem pewna elfia matrona
- Ah tak, tak! A gdy nasze nowe ciało umrze na planie w zaświatach?
- Wtedy dusza powraca do jednego z punktów ogniskowych planu, gdzie na nowo przywleka ciało.
- A czy dusza nasza uciec może z piekła bądź planu boskiego?
- Sama z siebie raczej nie, jednak z pomocą, oczywiście. Chociażby poprzez wskrzeszenie osobnika na planie materialnym.
- Ah tak. Zagłębiamy się powoli coraz dalej w arkana duszy jak i zaświatów. – kilka głów kiwnęło z aprobatą, widząc jak Laifanell z rozwagą zbliża się do coraz to trudniejszych spraw powiązanych z tą jakże trudną do poznania nauką.
- Czym w takim razie różnią się dusze istot śmiertelnych, istot z planu materialnego, od dusz Przybyszów?
- Nasze dusze są nieśmiertelne. Dusza demonów i innych Przybyszów powiązana jest nierozerwalnie z pewnym planem. Jeśli przybysz zginie na owym planie, jego dusza ulega anihilacji.
- Dobrze, acz należałoby dodać, że tyczy się to nawet najpotężniejszych bogów. Jak również, że powiązanie ich dusz z konkretnym planem nie jest powiązaniem nierozerwalnym. Już podczas Drugiej Epoki II Ery świata potężne byty wyrywały swe wzorce z planu matczynego łącząc je z nowymi, wytworzonymi przez siebie planami. Z tego przeto powodu istnieją boskie plany.
Laifanell przerwał na moment, jego bystre, doświadczone wiekami istnienia oczy przebiegły po coraz to bardziej zaciekawionych twarzach słuchaczy.
- Czyż dusza istot materialnych nie jest czymś niesamowitym. Jest jedynym, prawdziwie nieśmiertelnym bytem. – przerwał ponownie na moment jak gdyby oczekując sprzeciwu od publiczności.
Doczekał się go.
- Można jednak nawet i naszą duszę unicestwić. Przeto jest ona niezwykłym źródłem energii i chodliwym towarem w planach Otchłani. – haczyk ów połknął jeden z młodszych słuchaczy, choć jedynie po wzroku podejrzewać można było, iż ten srebrny elf nie przeżył raczej więcej jak kilka stuleci.
- Jednak czy ten bluźnierczy czyn, odkryty i zapoczątkowany przez demoniczne bóstwa prawdziwie anihiluje naszą duszę? Na równi z anihilacją, której podlegają dusze Przybyszów?
- Niezupełnie – odparł pewien krasnolud o długiej siwej brodzie i platynowym diademie lśniącym na czole – Energia zostaje wykorzystana, sam wzorzec jednak nie ulega zniszczeniu. Skorupa duszy, posiadająca w sobie jeno pamięć osobowości, sam wzorzec istoty, zostaje wypchnięta do Pustki.
- Ah, czymże jest jednak Pustka, Niebyt? I czy istniała ona jeszcze nim Lurt powołał do istnienia pierwsze istoty z nieśmiertelną duszą?
Na to pytanie nikt już nie był w stanie odpowiedzieć.
Laifanell roześmiał się krótko.
- Być może jest to jedynie morze skorup dusz, owlekające wszystkie inne plany niczym budyń owleka zanurzoną w nim łyżkę. Któż to wie, możemy jedynie się domyślać. Nikt bowiem stamtąd nie powrócił. Nawet ramiona najpotężniejszych bogów nie sięgają tak daleko. Do planu, czy też raczej lokacji pozaplanowej, do której wstęp mają jedynie unicestwione dusze dzieci i wnuków Lurta. Kto wie, może to właśnie tam czeka prawdziwy raj? Może to właśnie tam rezyduje Eo i zapewnia wieczny spoczynek tym, którzy zabrnęli na sam koniec egzystencji.
- Czy jednak możliwe byłoby odrodzenie kogoś, kogo dusza została ‘wykorzystana’? - kontynuował Laifanell - Odrodzenie skorupy duszy pozbawionej energii? Odrodzenie jej z samego, umykającego ku Pustce wzorca?
Sala zamilkła kompletnie.
- Pozwólcie, że opowiem wam pewną historię. Nie mogę mieć pewności co do jej prawdziwości, jednak nawet bajki i powiastki pozwalają nam poszerzyć granice postrzegania i podjąć rozważania, których inaczej byśmy nie podjęli, zamknięci w pudełku logicznego pojmowania. Spoglądając na wszystko jedynie pod kątem znanych nam praw. Pozwólcie, że opowiem wam historię Ervina Ichaer’a…
- Chwila, słyszałem kiedyś o tym kompletnym szaleńcu – szepnął jeden ze słuchaczy do drugiego
-…osobnika, który zaszedł podobno dalej, niż jakakolwiek inna znana mi istota.



Przejmujący i odurzający ból głowy. To odczucie jako pierwsze wypłynęło do świadomości Ervina. Nim jeszcze ocenił czy ma ciało, czy jest żywy czy martwy, czy jakiekolwiek z jego zmysłów i mięśni działają. Ręka, która bezmyślnie powędrowała do czoła, uświadomiła mu trzy kolejne fakty.
1. Posiada rękę
2. Posiada głowę
3. Odczuwa dotyk
Chwilę później powróciła cała reszta włącznie ze świadomością gdzie się znajduje i co się z nim stało.
Niedawno zdarzyło mu się umrzeć. Pamiętał jak krew ciekła z każdego otworu w jego ciele, jak padł na kolana dusząc się w katuszach.
Teraz jednak ponownie żył…chyba. Ciężko mu było określić gdzie tak naprawdę się znajdował, czy było to życie czy może zaświaty, czy też ten pokręcony świat, w którym wszystko wyglądało niczym Soria acz wcale nią nie było.
I czemu do licha leży nagi na kamiennym łóżku, przypominającym bardziej ołtarz niż miejsce wypoczynku.
Gdy tylko zdał sobie sprawę z własnej nagości, na jego ciele natychmiast pojawiły się proste, wygodne ubrania. Ciemno zielona lniana bluzka, brązowe spodnie i proste skórzane buty.
Wzrok półelfa powoli zaczynał przyzwyczajać się do postrzegania czegokolwiek poza najbliższym otoczeniem. To zaś co ujrzał pozwoliło mu na chwilę zapomnieć o bólu głowy.

Znajdował się w ogromnej sali. Choć słowo ‘ogromnej’ było tu zdecydowanym niedopowiedzeniem. Bohater nie był w stanie dostrzec żadnej ze ścian. Widział jedynie sufit, który z kolei znajdował się na wysokości około 50 metrów.
Pomieszczenie oświetlone było przez sporadycznie umieszczone wielkie żyrandole z kości. Znajdujące się na nich grube świece nie dawały wiele światła, zapewne z tego właśnie powodu bohater nie był w stanie owiać wzrokiem całej sali. Z pewnością jednak od jego lokacji, rozciągała się na ponad 100 metrów w każdą stronę.
Był jednak pewien fakt, który znacznie bardziej wprowadził bohatera w osłupienie. Nie był bynajmniej w owej sali sam. Co więcej, również jego łoże nie było tu czymś niezwykłym.
Równo co 5 metrów, w każdą z czterech stron, ustawione były ołtarze/łóżka identyczne do Ervinowego. Na każdym z nich zaś, znajdowała się jakaś istota. Kobiety, mężczyźni, ludzie, elfy, krasnoludy, jorowie, jaszczuroludzie, orki. W zasięgu wzroku bohatera znaleźć można było zapewne przedstawiciela dowolnej rasy istot zamieszkujących Sorię. Część leżała nago nadal nie przebudzona, część siedziała, część stała rozglądając się równie zdezorientowanym wzrokiem co sam Ervin.
Większość z przebudzonych miała już na sobie ubrania, niektórzy posiadali nawet broń i zbroję, inni bardziej wykwintne, czy wręcz szalone stroje.
W najbliższym sąsiedztwie bohatera znajdowały się następujące cztery osobistości.
Siedzący nadal nago, młody, szczupły człowiek o krótkich blond włosach, chowający twarz w dłoni niczym ktoś, kto właśnie obudził się na potwornym kacu.
Ubrany w metalową, nieco wyszczerbioną zbroję ork zielony. Stojąc pół metra od swego legowiska nerwowo rozglądał się po okolicy, zaciskając w dłoniach sporych rozmiarów dwuręczny miecz.
Śpiąca nadal, naga mroczna elfka o ponętnych kształtach, długich szarych włosach i z wytatuowanych dziwnymi symbolami na ramionach jak i twarzy.
Oraz w pełni przebudzony, ubrany w proste ubrania i dobrze zbudowany człowiek w lekko zaawansowanym wieku. Twarz pokryta była paroma pomniejszymi bliznami, zaś przymrużone oczy spokojnie wertowały okolice.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2012-04-19, 22:04, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-04, 22:42   

Pomijam.
[...]Natłok myśl, natłok wspomnień. Natłok wszystkiego. Głowa bolała. Od natłoku wszystkiego. Szybkie, urwane myśli, szybkie, urwane słowa. W jego umyśle kłębiły się krzyki jego przyjaciół, części jego duszy. Chciał krzyczeć, tak samo jak one, ale bał się. Od kiedy tylko otworzył oczy przytłoczył go ogrom komnaty. Tak czy inaczej, nie wiedział gdzie się znajduje. Z drugiej strony, zaistniałe okoliczności, czyli pojawienie się ubrań, gdy tylko o nich pomyślał, mogły sugerować, że ciągle znajdował się w tej pokręconej krainie snów.
Wstał.

Nie wiedział, ile czasu minęło, od kiedy zginął. Od kiedy zginął w świecie snów. I w Sorii. I tu i tam mogło minąć tysiące lat. Albo i zupełnie odwrotnie. Cała historia, którą przeżył w krainie snów i to co teraz się dzieje, może trwać w momencie, gdy z jego ciała wylewają się litry krwii na krześle tortur w ludzkim mieście.

Koniec pierdolenia.

Bał się ruszyć. Nie wiedział, czy Ci wszyscy ludzie go widzą. Chociaż... Gdyby oni go nie widzieli, to czemu niby on miałby widzieć ich? Był inny niż oni? W żaden sposób nie mógł tego dowieść.

Bał się ruszyć. Paraliżował go strach, że wokół niego znajdują się tysiące osób, gotowych go zabić. Na pewno chcą go zabić, przecież nie zostawią go tak po prostu, gdy jest bezbronny, gdy dopiero co obudził się po śmierci, którą przeżył po śmierci.

Paradoks?

Był bezbronny.

Chwilaaa...

Broń, wyczarujmy sobie broń!
Krzyknął głos w jego głowie. Od razu na jego ustach pojawił się krzywy uśmiech.
Wyobraził sobie prosty miecz półtora ręczny trzymany w dłoniach. Idealnie znał jego wagę i wymiary. Uczył się jak go używać przez bardzo długi czas. Na tyle długi, by wiedzieć, jak leży w dłoni.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-04, 23:13   

Chwila skupienia, chwila zebrania myśli i ukierunkowania ich na jeden konkretny tor. Miecz półtora ręczny. Tak dobrze mu znany, tak prosty i przydatny.

Potęga kształtowania myśli w tym świecie zaiste nie zawiodła go i tym razem.
W dłoniach półelfa zmaterializował się kawał żelaza o dobrze mu znanych kształtach. Nieco wyszczerbiony i zużyty, niemniej jednak jak najbardziej użyteczny miecz półtoraręczny.

To utwierdziło bohatera w przekonaniu, że nadal znajduje się w antySorii. Czy jakby tam tej popieprzonej krainy nie nazywać.
Choć, skoro plan ten był lustrzanym odbiciem prawdziwego planu materialnego, sala taka jak ta, winna zatem istnieć również w prawdziwym świecie.

- Gdzie my to pierdolonych jagniąt jesteśmy!? - właścicielem niskiego i doniosłego głosu, który popełnił ową wypowiedź był nie kto inny ale znajdujący się niopodal Ervina uzbrojony ork. - Ty! - rzucił wskazując ostrzem swego dwuręcznego miecza na półelfa - Gadaj, co tu się do pięciu Kaharats dzieje!?
Czemu wybrał akurat Ervina do zadania tego pytania? Trudno stwierdzić. Choć mogło to mieć związek z faktem, że bohater jako jedyny w sąsiedztwie orka zaopatrzył się w uzbrojenie.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-05, 00:11   

Kłopoty Usłyszał piskliwy głos. Miał to samo uczucie. Pierwsza osoba, która się odezwała już była do niego źle nastawiona. Tak jak się spodziewał, zaraz rzuci się na niego rój wkurwionych ludzi/elfów/orków (niepotrzebne skreślić).
Ułożył obie dłonie na rękojeści w dobrze mu znany sposób. Wiedział co robi, robił to w czym był dobry. Bronił się. Instynkt, jaki się w nim wyrobił był silniejszy. Ułożył stopy w postawie obronnej, wysuwając prawą trochę do przodu, by w razie szarży móc się oprzeć na cofniętej lewej.
Nie odezwał się. gdyby to zrobił, głos załamałby mu się, zdradzając strach. Tak, strach. mimo pewności, że jego umiejętności są na wysokim poziomie, bał się. Bał się jak skurwysyn.
Zajebiemy go. Utłuczemy jak świniaka! Piszczały podekscytowane głosiki.
Ustawił klingę przed twarzą w obronnym geście. Zakrywając swoją postać jeszcze trochę za swoim ramieniem. Był gotowy do Uniku.

// Postawa obronna, deklaracja uniku.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-05, 00:25   

Ork nie wyglądał na specjalnie zachwyconego, ni to zdeterminowanego widząc postawę obronną Ervina.
- Uspokój się mięczaku!! - warknął wyraźnie bardziej rozwścieczony niż przed chwilą.

- Nikt z nas nie ma najwyraźniej pojęcia co tu do kurwy nędzy się dzieje orku...
Wypowiedź ta najwyraźniej dobiegła od człowieka z bliznami na twarzy. Zauważywszy pewne poruszenie i brak reakcji od śpiących w jego sąsiedztwie osobników, 'weteran' postanowił najwyraźniej odezwać się do 'najbliższych z aktywnych'.

- Zamknij się na moment i pozwól mi się skupić - warknął kwintując swą wypowiedź.
Co ciekawsze w jego dłoni nagle zmaterializował się długi miecz, którego jakoś, zdeptała z gruntem wykreowany przez Ervina miecz półtoraręczny.

- Tak, zamknijcie się najlepiej wszyscy - odparł nieco stłumiony i wyraźnie umęczony głos.
Należał do młodego, szczupłego jasnowłosego mężczyzny, który w międzyczasie zdążył wykreować na sobie kolorowe, szlachto-podobne odzienie.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-05, 00:57   

Powoli przestawał panować nad sobą. Już nie ze strachu. A z paniki. Nie wiedział, co się do kurwy nędzy dzieje. Nie panował nad niczym, a to jeszcze wszystko potęgowało. Najpierw ork, teraz reszta, wszyscy do niego mówili. Nie lubił, gdy uwaga była skupiona na nim. A teraz wszyscy się patrzyli na niego. Wszyscy chcieli go dorwać, zabić go. Chciał uciec, ale nie wiedział gdzie.
Jak najdalej stąd. Podpowiedział mu głos.
Spojrzał na orka, później na weterana, który w swojej dłoni trzymał piękny, długi miecz. Specjalnie na niego! Chciał go zabić! Chciał poderżnąć mu gardło i pływać w jego krwi! On chciał wziąć głowę Ervina jako trofeum.
Kurczowo trzymał miecz. Nawet on już mu nie pomagał w złapaniu równowagi psychicznej. Przeciw jednemu przeciwnikowi spokojnie by sobie poradził. Gdy teraz wszyscy byli wrogo nastawieni, nie miał szans. Musiał uciekać. Ale gdzie uciekać, gdy jest otoczony?

Nie wiedział co robić.

Upuścił miecz z rąk, oczekując szczęku stali o kamienną podłogę. Wiedział jednak, że w tym świecie nie jest to możliwe. Jeszcze zanim oręż dotknie podłogi zdąży zniknąć.

Zaczął płakać. Łzy zaczęły mimowolnie płynąć z jego oczu. Reakcja jakkolwiek zadziwiająca, była naturalna w obliczu bezradności i sprzecznych myśli. Upadł na kolana, kryjąc twarz w ramionach, opierając się o ołtarzo-stół, z którego przed chwilą wstał, marząc by wokół niego pojawił się wielki mur, który odizolowałby go od tych wszystkich ludzi.

Chciał być sam.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-05, 01:10   

Strategia Ervina z całą pewnością nie była czymś, czego ork mógł się spodziewać.
Miecz upadł na ziemie i zgodnie z przypuszczeniami, znikł, nim zdążył uderzyć w posadzkę.
'Bohater' uderzył o nią kolanami chwilę po swym orężu.

- Co do...!? - jedyne i jakże adekwatne spostrzeżenie, które wydobyło się z ust orka. On sam najwyraźniej nie miał pojęcia jak zareagować na nagły przypływ depresji półelfa. Skierował toteż swe gesty i emocje ku innemu osobnikowi. Komuś, kto już w tym krótkim czasie zdążył go sprowokować.
- Gówno mnie obchodzi twoje skupienie człeczku - miecz powędrował w stronę starszego z okolicznych ludzi - jeśli coś wiesz gadaj!

- Nic nie wiem parszywa zielona gnido - odparł z pełną premedytacją 'weteran' - wszyscy najwyraźniej jesteśmy w tej samej sytuacji - ork nie wyglądał na specjalnie rozbawionego tym obrotem sprawy.

- Ja pierdole - skwitował całą sytuację najmłodszy z towarzystwa, powstając w końcu ze swego leża.

Mroczna elfka nadal leżała nago, acz z braku ogólnego zainteresowania jej osobą, najwyraźniej zaczynała powoli dochodzić do siebie, o czym mogły świadczyć jej ciche jęknięcia.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-05, 01:55   

zKolejnym stadium załamania Ervina był brak panowania nad sobą. Mimo strachu, widział, że przeciw orkowi sprzeciwia się więcej obecnych, niż przeciw niemu. Odroczono ciążący na nim wyrok. Znalazł w tym sposobność do pokazania swojej siły, która mogłaby wzbudzić strach u innych.

Nigdy nie lubił orków.

Nim zdążył to zauważyć, już podnosił się do biegu, unosząc nad głową nowy miecz w dwóch dłoniach. Wymyślając go, próbował się skupić nad tym, by wyglądał na lepiej wykonany, naśladując "weterana". W swojej szarży spróbował znaleźć element otoczenia, który mógłby mu pomóc w ataku. Jeśli jego, i przeciwnika - orka dzielił stół, próbował na niego wskoczyć. by dodatkowo, w razie możliwości, powalić paresetkilową górę mięsa. Zaatakował od góry, w miejsce połączenia barku i szyi.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-05, 02:25   

Nagły atak Ervina kompletnie zdezorientował orka. Tak jak zapewne i resztę okolicznego towarzystwa.
Wedle oczekiwania półelfa w jego dłoniach ponownie pojawił się miecz. Nie można go było nazwać wyrafinowanym. Nie różnił się wiele od poprzedniego tworu bohatera.
Wykreowany w pośpiechu miecz powędrował prosto ku ramieniu orka.

Ten, najwyraźniej wystarczająco doświadczony by wykonać parowanie swym dwuręcznym mieczem odparł beż większego problemu atak półelfa.

- O ty elfi skurwysynie - warknął zamachując się na swego niedoszłego zabójcę.

Miecz jednak minął Ervina o kilka cali, pozostawiając go nadal żywym.

Jakaś cząstka półelfa,inna osobowość powiązana z jego chorobą psychiczną i zapewne w ten czy inny sposób z przetrwaniem ,odparła dosyć wyraźnie.
Pojebało cię!?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-05, 02:38   

Nie udało mu się to, co planował. Musiał więc ponieść konsekwencje tego co zrobił, a również musiał pociągnąć swój plan dalej. Był gotowy na atak Orka, wiedział, że nastąpi, musiał być gotowy do uniku (deklaracja). Wiedział, że atak tak ciężką bronią zajmuje dużo czasu, ocenił swoje możliwości, czy zdoła jeszcze raz uderzyć przed tym, jak ork wyprowadzi swój atak. W między czasie wysłuchiwał, co się dzieje wokół niego, czy ktoś chce go zaatakować.
Był świadomy, że nie jest bezpieczny. I to wcale nie z powodu zielonego ścierwa. Jeśli będzie trzeba, będzie walczył z nimi wszystkimi, dopóki nie padnie pod natłokiem ciosów. Niech go tylko zaatakują, niech tylko spróbują.

Pojebało Cię?! Wrzeszczał głos w jego głowie, w kółko opierdalając go za rozpoczęcie walki. Instynkt samozachowawczy kazał mu uciekać. Jednak nie był w stanie tego zrobić. Ork stanowił największe zagrożenie, ponieważ wykazał otwartą wrogość.

Zagrożenia trzeba usuwać.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-05, 02:53   

Co jak co, ale Ervin potrafił skupić na sobie uwagę okolicznego tłumu.
Wszelkie kolidacje i zmiany ustały, wszelkie wczesne układy i dogadania w najbliższej okolicy musiały ulec nadmiernej ekspresji półelfa,

Ork jednak, choć przez moment zaskoczony wybrnął ze starcia iście mistrzowsko.
Prosty kopniak, posłał Ervina z powrotem na tyłek, dodatkowo umieszczając go niecały metr od swego legowiska,

Jeno chwilę później owleczona w solidny skórzany but stopa, spoczęła na gardle Ervina.
- Spokój - warknął właściciel ów stopy. Ervin bez trudu ocenił, że był to starszy stażem człowiek owleczony bliznami na twarzy.

Kątem oka Ervin dostrzegł, jak młodzieniec ludzkiej rasy, zbliża się do powoli co wybudzającej się mrocznej elfki. Po drodze poprawił kołnierzyk i odchrząknął wyraźnie.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-05, 03:06   

I znów, charakter posiedzenia zmienił się w ciągu sekundy. Już miał zamiar walczyć z wszystkimi, gdy strach przed doświadczonym... Starcem? Przezwyciężył go. Złapał jedynie za but i strącił go z siebie.

- To on zaczął - wymamrotał, jak dziecko tłumaczące się z tego, że uderzył kolegę - zostawcie mnie w spokoju, idźcie sobie. - mówił, z ciągle opadającym tonem. Wypuścił miecz z ręki i odepchnął się od ziemi, na tyle by oprzeć się o swój stół.

Znalazł się w dziwnej sytuacji. Nie wiedział jak teraz postąpić. Jeśli ktokolwiek go zaatakuje, będzie musiał zginąć. Nie da się zabić. Wiedział, że wszyscy tylko czekają aż jego czujność zmniejszy się, by wbić mu sztylet w plecy.
Zresztą, już raz tu umarł. Co stałoby się, gdyby umarł jeszcze raz?

Wolał o tym nie myśleć. Sam moment przebudzenia się w tym strasznym miejscu przyprawiał go o dreszcze. Nie chciał go powtórzyć.

Zresztą, sama śmierć też nie należała do przyjemnych.
Czekał, aż starszy coś powie. Miał szanse go zabić, nie zrobił tego, co oznaczało, że był najmniej wrogo nastawioną osobą w tym tłumie.

Co nie oznaczało, że można mu ufać.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-05, 03:17   

- Co do kurwy nędzy jest nie tak z tym psiokiem! - warknął ork, dosyć ostentacyjnie zbliżając się do powalonego Ervina.

- Spokój - warknął po raz kolejny 'weteran' wyciągając swój wykreowany dopiero co miecz w stronę orka. - Biedak jest tak samo zdezorientowany jak my.

Słowa te nie do końca szły w parze z butem, który przycisnął krtań Ervina jeno bardziej ku ziemi. Jakiekolwiek słowa byłby poza jego możliwościami, zaś złapanie oddechu w obecnej sytuacji, wymagało sporego skupienia i determinacji.

- Hej maleńka - dało się słyszeć od strony powoli rozbudzającej się elfki. Najwyraźniej młodzieniec o blond włosach przeszedł do działania...
..chlast...
...i został równie szybko sprowadzony do poziomu.
W ręce drowki zmaterializował się bicz, jeszcze zanim postanowiła przywdziać się w stosowny ubiór.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-05, 13:02   

Chociaż i sytuacja może nie była odpowiednia, prychnął. Może i można by to nazwać prychnięciem, gdyby miał większy dostęp do tlenu, ale przynajmniej wykrzywił twarz w gorzkim uśmiechu i wydął lekko wargi. Nie był pewien, co bardziej go rozśmieszyło, beznadziejny ork, czy beznadziejny kochać. Ork, który zamiast robić, mówi był co najmniej zadziwiający. Charakterystyczne dla ich rasy było bezmyślne wdawanie się w walki. Chwila... Charakterystyczne dla tej rasy było bezmyślne... Wszystko. A tu, przed nim stała kupa mięśni, która zamiast zacząć napierdalać, stała i zadawała pytania. Zaiste chędogo.
Kochaś za to, tak miał zamiar go od teraz nazywać, znalazł się w samym środku czarnej dupy... to znaczy komnaty. Nie wiedział, co się dzieje, najpewniej umarł, obudził się nagi w towarzystwie ludzi, których nie zna.. Nieważne, trzeba zaliczyć śpiącą drowkę, bo przecież zamiast mózgu ma kutasa, młodziak jebany. Pożyłby ze stulecie dłużej, to by mu się znudziło.

Prychnięcie, udane, czy nie, skwitowało jego podejście do całej sytuacji. Poczuł się jeszcze pewniej, widząc, że znajduje się wśród idiotów. Jedyną osobą, do której odczuwał jako taki szacunek, był dowódca (kolejny wymyślony przez niego przydomek). Tak czy inaczej, szacunek szacunkiem, ale na jego szyi ciągle znajdował się but. Złapał go oburącz i spróbował zepchnąć z siebie, nie chcąc przy okazji przewrócić Starego.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-05, 18:05   

Zaiste towarzystwo otaczające bohatera nie zaliczało się do jakichkolwiek norm. Czy to społecznych czy rasowych. Ale czy miejsce, w którym się znaleźli można było nazwać normalnym? Skoro byli tu razem z Ervinem, musieli trafić tu z jakiegoś powodu. Zapewne podobnie jak półelf wbrew własnej woli.

Kto wie, może wszyscy tu obecni zostali zesłani do tego lustrzanego wymiaru snów z powodu w formie wyroku. Specyficzne więzienie? Bohater niestety nie wiedział wystarczająco dużo na temat Mondo’e’incubo by wysnuwać jakiekolwiek przypuszczenia. Ale jeśli wszyscy tu obecni byli skazańcami, z pewnością nie było to najlepsze towarzystwo w jakim mógł się Ervin znaleźć.

Z niemałym problemem, jednak skutecznie, zdołał zepchnąć stopę mężczyzny ze swej krtani. Ten najwyraźniej kompletnie o niej zapomniał, twarz jego bowiem na ułamek sekundy wyraziła zażenowanie.

Ork wyraźnie niepocieszony rozkazującym tonem człowieka, przystanął o kilka centymetrów od czubka miecza. Szybkim i dosyć silnym zamachem swego własnego oręża odbił skierowane w jego stronę ostrze.
- Nie celuj tym gównem we mnie psie! - warknął zbliżając się o krok do 'lidera'.
Ten nie wyglądał na specjalnie poruszonego wyczynem orka. Jego miecz odskoczył nieco w bok, uchwyt jednak zdawał się nie zelżeć nawet odrobinę.

'Kochaś', który jeszcze przed chwilą znajdował się na ziemi, teraz zbierał się z niej z wyjątkowo zafrasowanym wyrazem twarzy. Potrząsnął głową, jak gdyby dopiero co się obudził, po czym z rozdziawioną gębą zaczął wertować okolicę.
Czyżby dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego gdzie właściwie się znajduje? Tak, z pewnością COŚ było nie tak z tym młodzieńcem.
Czymkolwiek by to nie było, śmiało do jego przypadłości można teraz było doliczyć problemy z oddychaniem i obtarcia szyi.
Mroczna elfka bowiem, najwyraźniej nie była wystarczająco usatysfakcjonowana prostym 'chlast'. Postanowiła swego niedoszłego adoratora udusić, komentując całą sytuację wiązanką w języku, który najpewniej był matczynym dla jej rasy. Powabne ciało zakrywała teraz ciemno granatowa, zdobiona szata, przywodząca na myśl szlachecki ubiór wysoko postawionych osobistości. Czoło zdobił srebrny diadem, zaś uszy ozdabiały pasujące kolczyki. Zapewne strój ten był dla niej równie normalny co proste lniane spodnie dla Ervina. Wątpliwym było bowiem by specjalnie skupiała się na kreowaniu biżuterii w obecnej sytuacji.

Gdy 'kochaś' leżał plackiem na ziemi, zaś jej ciemno brązowy wykwintny but dociskał głowę człowieka do posadzki ułatwiając zaciskanie bicza wokół krtani, drowka przerwała.
Bynajmniej nie z troski o jego życie. Dopiero teraz jednak dotarło do niej gdzie właściwie się znajduje.
Z nieco rozchylonymi ustami, zaczęła wertować okolicę, tak jak robili to wszyscy przed nią.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-06, 00:01   

Ervin miałcoraz większe wrażenie, że coś tu nie gra. Wszyscy zebrani jakby na początku nie wiedzieli, gdzie się znajdują. Wszyscy, oprócz Starego. Nawet drowka, taka pewna siebie i wzniosła, gdy tylko zauważyła, że jest w nieznanym, ciemnym miejscu, jakby trochę się zdenerwowała. Do tego umiała ona widzieć w ciemnościach, więc otaczająca ich przesłona nie była dla niej problemem. A co jeśli parenaście metrów dalej znajdowało się coś, co mogło ich wyrżnąć w pień? Ervin nawet nie potrafił nazwać czegokolwiek takiego, bo wiedział, że w tym świecie wszystko jest możliwe i że mogą tu powstawać najbardziej zmyślne narzędzia tortur, czy też nawet potwory. Do tego plan ten, o ile był to plan, zapewne różnił się od znanego mu planu materialnego, więc rządził się też pewnie innymi prawami.
Bezmyślnie wstał i otrzepał się z, wyimaginowanego bądź nie, kurzu. Spokojnie, nie spuszczając orka i weterana z oczu, wrócił do swojego stołu-łóżka-ołtarzu i oparł się o niego, lekko na nim siadając. Złożył ręce na piersi w geście który miał oznaczać dwie rzeczy - postawę obronną, ale i też zniecierpliwienie, oczekiwanie na to, co ma nastąpić. Bał się zabrać głos, co zdradzało skulenie jego sylwetki. wolał biernie obserwować wzbierające wokół napięcie, niż wejść w sam środek konfliktu, który sam sprowokował. Emocje minęły. Jak to u schizofreników bywa, zaburzenia dwubiegunowe również dały o sobie znać.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-10, 20:54   

- Naprawdę chcesz skończyć z poderżniętym gardłem tu i teraz? - warknął starszy mężczyzna, przysuwając twarz nieco bliżej ku orkowi. Przymrużone oczy, niezwykle pewny siebie wyraz twarzy i specyficzny ton głosu sprawiły, że ciarki przeszły Ervinowi po plecach.
Zielonoskóry nie wyglądał jednakże na wzruszonego. Prędze na coraz bardziej rozwścieczonego.
- Jeszcze słowo i zaknebluję twoją parszywą gębę flakami wydartymi prosto z twego ghrot'har! - tym razem to twarz orka przysunęła się nieco bliżej człowieka. Obecnie obydwie znajdowały się nie dalej jak kilkanaście centymetrów od siebie.
Twarz weterana skrzywiła się nieznacznie.
- Śmierdzi ci z pyska
-GHAAAAAAA!

Wyprowadzony od dołu cios miał wyraźnie na celu pospieszne rozpłatanie podbrzusza, krocza, ud czy czegokolwiek na co pierwsze natrafiłoby ostrze dwuręcznego miecza.
Oponent był jednak na to przygotowany. Już wcześniej przesunął miecz tak, by zbić uderzenie w lewo, samemu zaś odchodząc w prawo by znaleźć się za plecami orka.
Taki najpewniej był plan, z tego co ocenić był w stanie Ervin. Człowiek nie docenił jednak najwyraźniej siły krótkiego uderzenia.
Te owszem spłynęło po jednoręcznym mieczu, odrzuciło jednakże jednocześnie jego właściciela do tyłu, sprawiając, że w efekcie obydwoje stali teraz naprzeciwko siebie, gotowi do dalszej bezsensowej walki.

- Ej koleś - usłyszał od swojej prawej strony bohater - gdzie my do licha jesteśmy?
Właścicielem zaskoczonego głosu był nie kto inny, a imć 'kochaś'.
Ervin mógł teraz lepiej mu się przyjrzeć. Nie bez zdziwienia zauważył, iż młodzieniec ten poza nienaturalnie białymi zębami, smukłą niczym u niemowlęcia cerą, zadbanymi acz ułożonymi w nieład włosami i przyciętymi równo brwiami posiada szmaragdowe oczy o niesamowitej, fascynującej głębi.
Człowiek ten wdawał się jak najbardziej godny zaufania. Zdawał się kimś, w kim bohater mógł znaleźć przyjaciela. Kimś najbliższym mu w całej tej pochrzanionej sytuacji.
Ervin czuł podświadomie, że może mu ufać, niemal w pełni. Więcej, chciał mu ufać. Chciał wręcz uzyskać jego przychylność.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-17, 10:12   

Obserwował sytuację z uwagą, wodząc wzrokiem za każdym ruchem weterana. Kupa mięcha miała siłę. Ale wydawało mu się, że poza tym, niewiele pewnie umiał. Dla niego liczyło się bezmyślne napierdalanie. Jak to zwykle u orków bywa. Walka mogła się ciekawie rozwinąć. Wielka siła, przeciwko, jak myślał, doświadczeniu. Taki człowiek mu imponował, sam kiedyś będzie w stanie kontrolować każdy, najmniejszy ruch swojego ciała, będzie bezbłędnie władał mieczem. Wierzył w to. Będzie musiał najpierw umieć zapanować nad swoim umysłem.

Przeciwnicy stali na przeciw siebie, czekając na ruch drugiego. Ervin stał, ciągle z założonymi rękoma, przypatrując im się uważnie, wyczekując tak samo jak oni.

Na słowa Kochasia otrząsnął się, jakby oderwał od walki, zdając sobie znów sprawę z tego, gdzie jest. Od razu przygarbił się, i spochmurniał. Odpowiedział młodemu tylko wzruszeniu ramion, po czym spojrzał mu w oczy. Od razu wiedział, że sobie pomogą. A na pewno, że ten oto młodzieniec odegra jakąś rolę w nadchodzących wydarzeniach. A Ervin mu pomoże, przecież jak można by mu nie zaufać?

Mania prześladowcza jakby przestała odgrywać jakąkolwiek rolę w tym spotkaniu.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-21, 21:42   

- Messehar vas ah'telier - wydusiła po dłuższej chwili milczenia drowka, zdanie to nie było skierowane do nikogo szczególnego, brzmiało raczej jak coś w stylu 'O ja pierdolę, gdzie ja jestem?'. Tak przynajmniej dopowiedział to sobie Ervin.
Kolejne wypowiedziane było już nieco głośniej i z niekrytą złością. Skierowane zaś było tym razem do walczącej dwójki.
- Ma'sah allhair vig'ha be na'perh!

Ponieważ jedyną odpowiedzią na ów zawołanie był krzyk orka szykującego się do ataku, purpurowe oczy kobiety przeskoczyły szybko na Ervina i Kochasia, którzy niestety byli obecnie zbyt zajęci sobą. O ile ten pierwszy zakonotował mimochodem zachowanie elfki, o tyle drugi, kompletnie nie zwracał na nią uwagi.
Zmarszczył jeno brwi, wyraźnie niepocieszony brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi u półelfa.
- Co jest, nie rozumiesz imperialnego? - powtórzył wlepiając swe fascynujące szmaragdowe oczy prosto w jakże ich niewarte ich spojrzenia oczy Ervina.
- Jassen - odparł wskazując na siebie - a jak tobie na imię? - spytał wskazując tym razem w stronę półelfa. Nawet bez znajomości języka, dało się zrozumieć pytające spojrzenie człowieka i jego oczywistą gestykulację.

W tej chwili poza nieodpartą chęcią odpowiedzi Jassenowi, nic wokoło nie było dla bohatera istotne. Zdołał jednak zanotować gdzieś na boku postrzegania, iż miecze orka i weterana ponownie ruszyły naprzeciw sobie. Szczęk, uskok, warknięcie, krzyk, kolejny szczęk. Walka najwyraźniej zawrzała.

'Odpowiedz mu. ODPOWIEDZ!'
'Nie, to pułapka, on chce pozna...'
'ODPOWIEDZ!'


Głos rozsądku zmieszany z manią prześladowczą zdecydowanie nie grał teraz pierwszych skrzypiec w umyśle Ervina.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-21, 22:01   

Ervin w dziwny sposób zdołał zauważyć parę rzeczy jednocześnie. Mimo, że minęło tylko parę rzeczy, w jego umyśle zawrzało. Drowka, Kochaś vel Jassen, Kupa śmierdzącego mięsa, Weteran. Dużo zdarzeń, jak na przygłupiego półelfiego zbrojnego.

Mroczna Elfka wydała z siebie dziwne słowa, których nie miał prawa zrozumieć z racji nieznajomości języka, którego nigdy nie chciał się nauczyć z racji wychowania w elfim społeczeństwie. Nienawiść do rasy drowów była jakby wrodzona i w kulturalnie narzucona. Zwłaszcza, że to właśnie jej przedstawiciele zabili jego matkę.

Kochaś ciągle drążył go wzrokiem. Czemu akurat jego wybrał na swoją potencjalną ofiarę? Tak czy inaczej, żadne dziwne myśli na jego temat nie pojawiły się w jego głowie. Żadne głosy nie podpowiadały mu, jak ma się zachowywać. W tym momencie liczyły się tylko jego oczy. Jego hipnotyzujący wzrok.

-E... Er... Ervin - Odpowiedział, jąkając się. Był zbyt zapatrzony w oczy, by móc się skupić na tym co mówi. Mrugnął parę razy, przerzucił wzrok na weterana - Ervin Ichaer - rzucił, wiedząc, że on go ciągle słucha.

Wytrzymał tylko moment, gdy zauważył, że obaj ciągle żyją. Wzrokiem wrócił do Kochasia. Był najciekawszym obiektem w pomieszczeniu.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-02-24, 20:46   

- No proszę, mamy postępy - odparł młodzieniec bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego. Jego rozweselenie sprawiło, że na twarzy Ervina samoistnie pojawił się uśmiech.
Jassen rozejrzał się nerwowo na boki. Wpierw na walczącą dwójkę, następnie na mroczną elfkę. Wzrok obydwojga spotkał się, Kochaś zaś cofnął się momentalnie do tyłu, stając ramię w ramię obok Ervina.
Elfka najwyraźniej nie dostrzegała wspaniałości tego cudu ludzkiej rasy.
Jej rozwścieczona mina skupiała się teraz właśnie na nim, i miast czci i przyjaźni sugerowała raczej rychłą śmierć.

Szczęk i prychnięcie. Ork wylądował na łopatkach, najwyraźniej podcięty przez weterana. Miecz, choć nie wypuszczony z dłoni został, przydeptany przez okute obuwie.

- Ervin - podjął młodzieniec skupiając ponownie całą uwagę półelfa na sobie - ty - wskazał tu na bohatera - ochronisz - skrzyżował ręce na piersi - mnie - wskazał na siebie. Następnie zaczął lekko dygotać udając strach, po czym wskazał na drowkę i tłukącą się dwójkę.
Jassen najwyraźniej założył, że Ervin nie zna imperialnego.

Z pewnością można było to założyć w odniesieniu do drowki, która bełkocząc coś znowu po swojemu, z wyraźne niezadowoloną miną zbliżała się do dwójki blondwłosych młodzieńców.

Chronić? Jassena? Toż on nawet nie musiał o to prosić. To się rozumiało samo przez się.

Cień wątpliwości zagościł w umyśle bohatera. Był to jeno cień, jednak zważywszy na to, że istoty pokroju półelfów posiadają jednak wolną wolę, nawet ów cień mógł nagle przechylić konsensus pojmowania rzeczywistości na swoją stronę.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-24, 21:03   

Kochaś chciał jego pomocy.
Pomożemy mu! Krzyknął rozradowany głos w jego głowie.
Ervin nie był już tego taki pewny, gdy spojrzał na minę mrocznej elfki. Zwiastowała ona rychłą śmierć, a śmierć nie za bardzo mu się teraz uśmiechała. Do tego, zobaczył jak weteran powalił orka. Pokazanie siły techniki nad siłą siły. Jakkolwiek by to nie brzmiało. Mimo, że potencjalny przeciwnik był tylko kobietą, która dopiero co wyszła z kuchni. Spojrzał na wszystkich troje. Najpierw na Kochasia, później na weterana, a na końcu na drowkę.
Zostały jeszcze dwie osoby. Na siebie, w naturalny sposób nie mógł spojrzeć. Pozostał już tylko jeden - wielki przegrany.

Nie chciał podzielić jego losu. Gra jeszcze się nie kończy. Przynajmniej dla niego.
Zrobił parę kroków, by oddalić się od człowieka. By zejść z drogi drowce. Starał się nie patrzeć w jego stronę, nie zwracać uwagi na wypowiadane przez niego słowa. Odszedł tylko, mając nadzieję, że nie sprowokuje kolejnej walki. Przynajmniej nie z Jassenem, któremu ufał najbardziej, któremu chciał pomóc, ale nie za cenę własnego życia.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-03-02, 09:15   

Zadanie, które postawił przed sobą Ervin wymagało nie lada samo zaparcia.
Odwracając wzrok od Jassena czuł się potwornie. Obracając się do niego plecami i odchodząc, czuł się niczym okrutne monstrum. Niczym matka pozostawiająca swe dziecko na pastwę wilków.
Zrobił to jednak. Z pełną premedytacją i poczuciem, że 'tak musi'.

- Co? - usłyszał wyraźnie zaskoczony głos szmaragdo-okiego młodzieńca - Jak to? Wracaj! Nghbrblblbla!

Odgłos, który zakończył wypowiedź Kochasia sugerował ingerencję ze strony drowki. Najpewniej gdzieś w okolicach gardła.

Ervin jednak nie odwrócił się. Co więcej z każdą sekundą potrzeba zdawała się maleć.
Wzrok poszukując alternatywy powędrował ku pozostałej dwójce okolicznych oszołomów.
Ork, ciemno-pozieleniały ze złości, dyszał ciężko, raz po raz starając się uwolnić miecz spod stopy człowieka. Było to jednak bezowocne, gdyż ostrze weterana dociśnięte do krtani leżącego oponenta znacząco ograniczało jego ruchy. Lewa dłoń powędrowała ku zimnej stali, ork jednak sam chyba nie do końca wiedział co zamierza z nią zrobić.

Wtedy zatrzęsła się ziemia.

Choć wstrząs nie był zbyt silny, wystarczył by zniwelować wszelkie okoliczne hałasy i działania. Niemal każdy z obecnych w zasięgu wzroku Ervina zamarł w bezruchu, nasłuchując, oglądając się na boki, oceniając cóż to mogło się stać.

Sekundę, może dwie później cisza została przerwana.
Kanonada najróżniejszych dźwięków, od krzyków, przez metaliczne brzdęki, po coś sugerującego wybuchy bądź silne uderzenia w kamienną posadzkę dobiegło z jednej ze stron ogromnej sali.
Bohater nie był w stanie dostrzec co się dzieje, ktoś jednak najwyraźniej mógł.

- Masserne a'khall.... - wypowiedział drżący kobiecy głos
Na twarzy drowki malowało się przerażenie, wzrok utkwiony był w odległą ciemność. Dłoń, która unosiła głowę wyraźnie obolałego Jessena, wypuściła blond włosy, pozwalając opaść ciału człowieka do pozycji siedzącej.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-03-02, 10:22   

Nie czuł się źle, niedobrze, niegodziwie, okrutnie. Po pewnym czasie przeszło mu obwinianie się za ból. Po bardzo krótkim czasie. Wystarczyło, że spojrzał na walczących, a już prawie zapomniał o Jessenie - kochasiu. Teraz nieźle się zabawiali ze swoją ukochaną.
Coś wybuchło, albo uderzyło w ziemię z wielkiej wysokości.
Nieprzenikniona ciemność nie pozwolila mu dojrzeć, co było źródłem hałasu i wstrząsów. Jednak, jeżeli był w stanie zrobić coś, co było odczuwalne z drugiego końca sali - musiał mieć niezłe pierdolnięcie. Spojrzał po wszystkich, którzy go otaczali. Był najmniej doświadczony, najmniej wiedział, co tu się mogło dziać.
- Co to? Co się dzieje? - rzucił w eter, czekając na odpowiedź którejkolwiek z otaczających go osób. Czekał na ruch Weterana, by ten jednym szybkim ruchem odciął skurwielowi głowę.
Starał się nie patrzeć w stronę kochasia, by ten znów nie zmusił go do pomocy. W tej sytuacji nie wiedział jak działać, nie pójdzie samemu w ciemność, a nie miał pochodni by rozświetlać sobie drogę. Zresztą wyjście naprzeciw czemuś co miało taką siłę, byłoby conajmniej mało logiczne. Podszedł parę kroków w stronę walczących, sprawiając by w jego dłoni pojawił się miecz. Starał się, znów, sprawić, by wyglądał choć trochę lepiej niż wcześniej, trochę przypominał ten trzymany przez weterana. Stanął dwa metry przed Orkiem opierając miecz na ziemi. Skupił się na tym, by na jego ciele pojawił się lekki pancerz. Trzeba się przygotować na możliwe nadejście wroga.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2012-03-06, 20:47   

- Cholera....a...jednak mówisz imperialnym...

Dźwięk ten dobiegał z dołu i nie miał w obecnej sytuacji większego znaczenia.
Psychika pólelfa zaczynała naprostowywać się na bardziej logiczny i właściwy dlań tor myślenia. Słowa Jassena co prawda nadal drążyły swoiste igły w uszach, jednakże nie stanowiły już wiele więcej ponad irytujący rozpraszacz, stymulujący drobne rozproszenie myśli i chaos.

W dłoni Ervina ponownie pojawił się znajomy miecz, na ciele zaś, po kilku chwilach zmaterializowała się prosta, nieco obdarta skórzana zbroja.

- Co jest!? Co tam widzisz elfko!? - warknął starszy z mężczyzn w stronę przerażonej drowki. Ta niestety nie reagowała na jego słowa. Nawet jeśli znała imperialny, którym to wszyscy obecni dotychczas się posługiwali, jej mina nie sugerowała chęci do udzielania jakichkolwiek odpowiedzi.
Ebonowe ręce poczęły wywijać w przeciwny sposób, usta zaś tkać potok słów, który tak jak poprzednio, nie był dla Ervina zrozumiały.
Jedynie niewielkie załamanie światła zdradziło, że dziwaczne zachowanie miało najprawdopodobniej jakiś związek z magią.

- Co do przegniłych ran Naparusa się tam wyprawia!? - zapytał już tym razem wszechświata jako całego, starając się przebić wzrokiem ciemność, którą udało się pokonać drowce.

Kolejny huk, krzyki, kanonada pomniejszych wybuchów i innych bliżej nieokreślonych odgłosów. Jednemu z nich towarzyszył rozbłysk światła. Przypominał ciśniętą pochodnię, czy też ognisty pocisk, który wybuchł nieco ponad ziemią ujawniając nieco z odległych tajemnic.

Ervin dostrzegł w zasadzie dwie rzeczy. Pierwszą z nich był biegnący, uciekający w jego stronę tłum. Drugą...noga, konkretniej kolano. Trudno było określić odległość jak i rozmiary wspomnianego kolana, z cała pewnością jednak zarówno Ervin, jak i wszyscy okoliczni towarzysze mogliby się na nim zmieścić jak i urządzić piknik. Z jakiegoś powodu owo kolano przywodziło na myśl raczej istotę humanoidalną, dwunożną.
Weteran najpewniej również to zobaczył, jego dolna szczęka bowiem powoli, ciągnięta siłą grawitacji poczęła opadać w dół.

Moment ten wykorzystał ork. Warknąwszy pokaźnie, złapał wolną ręką kostkę weterana i z niebagatelną siłą wyrzucił ją, wraz z właścicielem w powietrze.
W chwili gdy zielonoskóry powstał na równe nogi z mieczem w dłoni, człowiek zbierał się z ziemi do pozycji raczkowej. Tyłkiem w stronę orka, tak jak i ork był obecnie głównie tyłem obrócony do Ervina.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group