Wysłany: 2005-11-13, 13:34 Ostrze krwi (Kroniki Sabatura - wprowadzenie)
Spalona ziemia, która była zasypana drobnymi wulkaniczynimi kamieniami, stała się miejscem zamieszkania przeróżnych piekielnych stworów. Gorące wiatry, które powiewały na tych równinach przez kilka stuleci zrównały ziemie krainy Groar. Nie mieszkały tu żadne demony, aczkolwiek jakaś grupka tych przeklętych istot wędruje w jakimś nieznanym kierunku. Jest ich siedmiu, wszyscy podobni, uzbrojeni i brutalni w duchu. Południowe słońce przebija swoje promienie przez siarczyste, zatrute chmury dając względne światło.
Grupka demonów zatrzymała się na rozkaz Terraha, przywódcy tych uciekinierów, którzy od dwóch wschodów słońca byli ścigani przez oddział Mrocznych Elfów. Zabili oni jedną z matron domu z ekspedycji poszukiwawczej i narazili się na gniew Ciemnoskórych mieszkańców lasów. Demony są zmęczone ciągłą ucieczką i brakiem snu. Nigdzie w oddali nie widać drużyny pościgowej i dlatego przeklęci mieszkańcy krain ognia mogą oddać się wypoczynkowi przez kilka chwil.
Sabatur widzi jak szcześciu jego braci oddaje swe zmęczone ciała spoczynkowi. Nie on, dlaczego złość Mrocznych Elfów jest tak wielka, lecz wie jedno: zbliża się bitwa. Demon jest dość głodny, a w swoim ekwipunku nie ma pożywienia.
Cały czas czuwa nad spokojnym odpoczynkiem reszty drużyny. Jednak jego głód każe mu wyjść i poszukać pożywienia. Jednak na tych spalonych ziemiach ciężko znaleźć coś do pożywienia. Oddalił się od miejsca spoczynku tak daleko że nie był w stanie wrócić. Zaczoł błądzenie po tych ziemiach.
Sabatur nigdy nie wykazywał się rozsądkiem, ani myślą. Doszło do niego po pewnym czasie, że napewno jego towarzysze mieli jedzenie, lecz teraz nie miało to wielkiego znaczenia, bo już ich nie widział i nie wiedział jak do nich wrócić.
Jego miecz wydawał się z każdym krokiem cięższy, a głód stał się wręcz nie do zniesienia. Zmęcznenie i suche powietrze źle wpływały na jego kondycję przez co Demon był niemalże konający. Przez chwilę wyobrażał sobie porządny posiłek jakiego kiedyś zaznał, zanim wyruszył z Terrahem i kilkoma innymi demonami na grabieże. Słyszeli oni jakiś tydzień temu o dziwnym mieczu zwanym "Krwawym Ostrzem", który miał wielkie symboliczne zanczenie dla Mrocznych Elfów, lecz jako takiej nie miało żadnej mocy magiczej. Wielkie było ich zdziwienie jak trzy wschody słońca temu będąc w gościnie u ekspedycji Ciemnoskórych Elfów zobaczyli ten miecz, który był w posiadaniu matrony domu Ferray.
Lecz jego wspomnienia zostały powoli mordowane przez głód.
Wielkie szcżeście miał Sabatur, ponieważ po powierzchownym zbadaniu okolicy znalazł węża, który nie był największy, ale zdecydowanie nie był jadowity. Poruszał się ociężale uciekając przed spojrzeniem Demona, lecz jego działanie było daremne, ponieważ nie miał się gdzie ukryć. Sabatur może nie był najmądrzejszym demonem, ale wiedział że teraz nadarzyła się ostatnia okazja na spożycie posiłku i jeżeli jej nie wykożysta to nie będzie mógł już więcej myśleć o przyszłości.
Sabatur był dosłownie nad wężem, który uciekał od jego cienia, tak jakby wiedział co go czeka. Nagle beznogi stwór zatrzymał się i zwinął, patrząc przy tym na swego przesladowcę, który chciał go pożreć.
Szybkim ruchem złapany wąż znalazł się w ustach Bohatera. Ten posiłek był nardzo soczysty i smakowity, lecz dla zmęczonego i wygłodniałego Demona jakikolwiek posiłek byłby rarytasem. Tak też Wojownik zregenerował swe siły po spożyciu tego piekielnego weża.
Okolica była całkowiecie pusta istot żywych. Był tu jedynie ciepły piasek i niezliczone czarne kamienie, które dawały dość ponurego klimatu tej krainie. Sabatur był bardzo zmęczony, lecz miał jeszcze siły na kilku minutowy marsz po którym napewno uda się w długi sen.
Nie wiedząc w którą strone powinien iść Sabatur postanowił pujść w kierunku zachodzącego słońca mając nadzieje że znajdzie dobre miejsce do zregenerowania sił.
Sabatur szedł po spalonych ziemiach nie wiedząc czy odnajdzie upragniony spoczynek, czy tylko śmierć, lecz myśl o odnalezieniu swych towarzyszy dodawała mu sił, ponieważ gdzieś w jego umyśle odezwał się głos rozsądku podpowiadający, że z kompanami łatwiejsza będzie przeprawa przez te surowe krainy.
Lecz był on zbyt zmęczony, aby szukać swych kompanów. Widząc skrawek ładnie ułożonej ziemi zapragnął snu, który zregenerowałby jego utracone siły i dał możliwość przeżycia kolejnego dnia.
Sabatur zasnął na ciepłym piasku, które delikatnie pieściło jego twardą skórę. Było coś magicznego i pociągającego w tym delikatnym leżeniu w cieple, co Bohatera prowokowało do myślenia. Lecz na myśli było już zbyt późno, Sabatur zasnypiał i zasypiał, aż znużył go sen.
Obudziły go promienie słońca, które przebijały się przez toksyczne chmury siarki. W świetle dziennym widział znacznie więcej niż wczorajszego dnia, lecz było to spowodowane najprawdopodobniej tym iż odzyskał siły potrzebne do przeżycia. Powoli odzyskiwał panowanie nad kończynami i umysłem, aż był gotowy wstać.
Sabatur zasnął na ciepłym piasku, które delikatnie pieściło jego twardą skórę. Było coś magicznego i pociągającego w tym delikatnym leżeniu w cieple, co Bohatera prowokowało do myślenia. Lecz na myśli było już zbyt późno, Sabatur zasnypiał i zasypiał, aż znużył go sen.
Obudziły go promienie słońca, które przebijały się przez toksyczne chmury siarki. W świetle dziennym widział znacznie więcej niż wczorajszego dnia, lecz było to spowodowane najprawdopodobniej tym iż odzyskał siły potrzebne do przeżycia. Powoli odzyskiwał panowanie nad kończynami i umysłem, aż był gotowy wstać.
Wstał. Gotowy do dalszej wędrówki w poszukiwaniu drużyny. Widząc do okoła siebie płaską, spaloną ziemię zaczoł myśleć co może zrobić dalej. Zaryzykował i poszedł przed siebie.
Gdy tylko Sabatur uczynił kilka kroków spostrzegł jak po ziemi przesuwają się cienie, lecz nie widział osób do których mogłyby one należeć. Wyglądało to przedziwnie, cienie pojawiały się, zbliżały do Demona, a następnie znikały. Były to bardzo małe cienie, swą posturą przypominające cienie dzieci lub małych ludzi.
Przez chwilę krew zamarzła w żyłach Wojownika, a na czole pojawił się pot, który szybko opadł na suchą ziemię, która łapczywie go wchłoneła.
Zjawisko to przestraszyło Sabatura. Jednak nie na tyle by przeszkodziło mu to w wędrówce. Po jakimś czasie poczuł że ów cienie chcą go gdzieś doprowadzić więc szedł za nimi.
Sabatur poszedł za pierwszym cieniem, który po chwili zniknął, potem śledził drugi cień, który także zniknął. Po kilku chwilach Bohater stwierdził, że cienie raczej go śledzą, niż on je i wydawać by się mogło, że to on je prowadzi. Było to dość dziwne, bo możnaby przypuszczać, że tajemnicze mroczne dusze tańczyły do okoła Sabatura zachęcając go do tańca z nimi, lecz Bohater nie wiedział jak mógłby tańczyć, choć miał ochotę na tak wyszukaną rozrywkę.
Tańczył z cieniami przez jakiś czas. Wyglądało jakby był zahipnotyzowany i ze szczęścia stracił resztki rozumu. Sabatur był uniesiony tym zdarzeniem. Zmartwił się gdy cienie zniknęły i nie pojawiły się spowrotem.
Wydawało mu się, że tańczy od ilku chwil, lecz widził jakby dzień uciekał. Taniec był bardzo hipnotyczny i wciągający do tego stopnia, że Sabatur wyglądał tak, jakby stracił zmysły.
Cienie nagle wszyskie znikneły i Sabatur padł na kolana ze zmęczenia. Nagle do okoła Bohatera pojawiły się Ciemnoskóre Elfy i śmiały się w niebogłosy, tak jakby cieszyły się z oszukania Demona.
Zamurowało go. Jako że Demony i Ciemnoskóre Elfy nie lubią się za bardzo zmartwił się. Miały przewage liczebną. Postanowił spróbować swojej dyplomacji która nie stoi nawet na średnim poziomie, a w razie czego poprostu uciec. Sabatur rzekł wysokim tonem: "Z czego się śmiejecie? Czy nie chcielibyście po wielu dniach głodu i błądzenia się zabawić?"
Mroczne Elfy przestały się śmiać i spojrzały rówym wzrokiem na Sabatura, a jeden z nich dość płynnym językiem demonów powiedział: "Odzyskaliśmy już to co zabrali nam twoi bracia, a winowajców wbilismy na pal." Na twarzy elfa zrodził się diaboliczy uśmiech. "Chyba teraz czas, abyś i ty umarł... chyba, że coś dla nas zrobisz." Powiedział.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum