TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2008-05-01, 01:12
Sen o źródlanej krwi
Autor Wiadomość
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-04-30, 23:11   

- Jestem alkoholikiem, osobom, która zagląda w głąb i orzeka, że flaszka znów jest pusta. - orzekł jor bez specjalnego namysłu. Zapewne zaraz miał tego żałować, a że żałować wypada zawczasu (czasami zdarzają się sytuacje, w których żałować nie starczy czasu) jor poczuł żal, że niedługo będzie musiał żałować własnych decyzji. Pogmatwanym wydawało się to tylko na pierwszy rzut oka. Jorowie sami w sobie bowiem nie są wystarczająco skomplikowani aby ich rozterki wydawały się pogmatwanymi. - Kiedyś byłem złodziejem, a więc osobą, która - wedle Twego zawodu - interesuje się tym co widzi i zagląda w głąb, problem w tym, że kieszeni. - znów przerwał na chwilkę pożałowania. Tak na zaś, żeby potem nie umrzeć z głupim wrażeniem, że nawet sam siebie nie pożałował. - Teraz zostałem skrytobójcom i niespecjalnie mam gdzie zaglądać. Ogólnie to dość trudny do wytłumaczenia na ten sposób zawód. - przerwał by tym razem przez zwoje mózgu przepuścić krótkie rozważanie na temat oferty badacza. Jakakolwiek by nie była była... dobrą. Dobrą, bo typową. Nie pierwszy raz jor miał coś dostać w zamian za wykonanie pewnej pracy. Nie spodziewał się jakoby miało chodzić o zapłatę materialną. Po ciekawej ekspozycji własnego serca wracał do normalności. - Masz coś co należy do mnie za coś lecz... za co? - w sumie miał popisywać się profesjonalizmem czy chociaż ironizować by nie ukazać w żaden sposób zwątpienia. Miał być pieprzonym, wyrachowanym jorem. Nie wyszło mu. - Naturalnym bowiem tokiem rzeczy jako rasowy najemnik wypada mi podjąć zadanie. - znów przerwał. - Poza tym prosiłbym abym był nazywany raczej J'rewem czy Infernusem. To prostsze niż Dziecię Nocy. Moją matką była Jolai Roszcz, a moim ojcem J’rew Y’fal Agril von Warh-Thig i nic specjalnie nie wskazuje aby noc miała w moim poczęciu znaczenie wyższe od bycia tłem. Staram się unikać takich suchych tytułów. - ilość inteligencji jaką wyrzucił teraz z siebie wymagała wręcz aby przez najbliższe kilka godzin jor ślinił się i tarzał po ziemi lub chociaż znajdował przyjemność w biciu przypadkowych osób. Na całe szczęście wysiłkiem woli pokrył szumiące jezioro głupoty przy pomocy skrawków pozostałej mądrości i, wciąż irytująco rozumnymi, oczami wpatrywał się w swojego rozmówce.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2008-05-01, 00:13   

- Nie jesteś dzieckiem J’rew Y’fal Agril von Warh-Thiga, ani Jolai Roszcz. Osoba, która była ich potomkiem zginęła w chwale wiele tygodni temu, a w jej miejsce na tym świecie pojawiłeś się ty dziecię nocy. Jesteś obecnie jedynym żyjącym potomkiem hrabiego Arkaarda Vlaada Kalixa Piątego. Wielmożny pan ten niestety zginął jakiś czas temu, a wraz z nim jego najbliższe dzieci. Ostał się tylko pomiot rozpierzchły po świecie, a ty jesteś najstarszym dziecięciem z tego rodu. Plugawego rodu nic nie znaczących pomiotów, ale krew w tobie płynie dobra. Z tytułu tego jesteś dziedzicem i masz prawo przyjąć spadek. - Postać wzniosła się lekko w górę, spod jej stóp uniosła się mgła, która uformowała się w chmurkę, a postać stojąc na niej zleciała na stopnień niżej. - Dziedzictwo ma jednak swą cenę. Musisz zachować się przy życiu, aby krew twego pana przetrwała. Osoby odpowiedzialne za śmierć hrabiego Arkaarda Vlaada Kalixa są już na twoim tropie i prędzej, czy później cię dopadną, aby ostatecznie wyplenić twój ród. Musisz ostać się przy życiu. To twoja misja, twój obowiązek, twoje dziedzictwo. Obiecasz, że to uczynisz, a ja wręczę ci przedmiot, który ci w tym pomoże. - Postać przestała mówić, a księżyc świecący za jej plecami delikatnie otulił się chmurami.
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-05-01, 00:36   

Czego jak czego ale podwójnego szlachectwa jor nigdy by się nie spodziewał. Co prawda z łoża był tylko półkrwi szlachcicem i w dodatku z jorzego rodu lecz tytuł hrabiego rekompensował to wszystko i pozostawiał jeszcze pewną rezerwę. Problem rósł tylko przy określenia aktualnego nazwiska jora. W gruncie rzeczy przywiązał się do swego uszczerbionego rodowego, acz tytuł hrabiego niebywale nęcił. Jakkolwiek jednak by się nie zastanawiać hrabia Arkaard niespecjalnie zapewne wyglądał na jora toteż udowodnienie powinowactwa należałoby raczej do trudnych. Jak zwykle życie otwierając pierwsze drzwi ukazywało drugie - zbrojone.
- Kimkolwiek bym nie był niespecjalnie podoba mi się tytuł Dziecięcia Nocy. - uciął jor po krótkim namyśle - W gruncie rzeczy fakt bycia dziedzicem dowolnego hrabiego byłby dla mnie niesamowitym szczęściem gdyby nie fakt, że we wszystkim znajdują się jakieś haczyki. Ty byłeś na tyle miły by mi je ukazać. Cóż mam do dodania? W tej sprawie Twój interes nierozerwalnie łączy się z moim. Niespecjalnie marzy mi się śmierć z ręki kogokolwiek toteż i łowcy wampirów nie będą miłymi gośćmi. Obiecuje. - jakoś niespecjalnie wiedział co w takiej sytuacji powinien zrobić z rękami. Położyć na sercu? Podać rozmówcy? W efekcie wciąż wisiały luźno one wzdłuż ciała. Potem zawsze można tłumaczyć się zamyśleniem.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2008-05-01, 00:48   

- Niczego więcej więc od ciebie nie oczekuję. - Postać sięgnęła ręką do czegoś co miała na szyi, zamknęła to w swej dłoni i wyciągnęła w kierunku Bohatera, po uprzednim poruszeniu się na chmurce. Infernus wyciągnął otwartą dłoń, na którą po chwili coś spadło. Ciemność...

Infernus leżał w jakimś pokoju. Cholernie dobrze znał to miejsce, bo w teorii kładł się tutaj spać jakiś czas temu. Wyglądało na to, że nic się tutaj nie zmieniło, a wszystko to co go spotkało było tylko chorym snem, który się zrodził w zmęczonej głowie. Zza kotar zawieszonych na oknie przebijało się z lekka dzienne światło. Nie było go jednak na tyle dużo, aby Infernusowi zrobić jakąkolwiek krzywdę. Niestety wszystko wskazywało na to, że trwa już jakiś dzień. Nie byłoby to nic złego, gdyby nie fakt, że za dnia wampiry nie mają się zbyt dobrze. Ulegają czasem samo-zapłoną, zamieniają się w proch, w jękach rozsadza ich ciała od środka, następuje implozja w klatce piersiowej, nadciśnienie rozsadza głowę, zęby wypadają, a co najbardziej okrutne robią się obrzydliwe krosty w okolicach oczu, które straszliwie pieką i swędzą.
Zza okna dochodziły odgłosy ulicy. Widać życie tam jakieś istniało, ale raczej nie miało wielkiego wpływu na Śmiałka. Ten czuł głód, ale nie pokarmu, tylko krwi.
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-05-01, 00:57   

Krew o ile pamiętał odpoczywała sobie gdzieś na dnie plecaka. Dno plecaka teoretycznie znajdowały się w plecaku, a sam plecak winien leżeć w kącie. Tyle bynajmniej zapamiętał z kilku chwil przed snem pozbawionych jakichkolwiek szalonych wizji.
Wstał więc wyraźnie zniesmaczony już zawczasu. Niespecjalnie podobało mu się spijanie krwi zwierząt hodowlanych. O ile sam dobrze ją poukładał w wampirzej skali jakości krwi świńska znajdowała się gdzieś w okolicach -1 określanego czasem mianemu "szczyn". Niespecjalnie pocieszające.
Wstał więc starając się zatrzeć jednocześnie zniesmaczenie jak i chore wspomnienie snu, z którego właśnie się wybudził. Gdyby miało to pomóc uderzyłby się kilka razy w skroń wytrząsając na swój sposób z głowy głupotę. Nie lubił surrealizmu. Nie lubił rzeczy nieprzewidywalnych. Głównie dlatego, że nie potrafił ich przewidzieć.
To dość dziwne uczucie, czuć głód bez specyficznego ssania w żołądku. Aby uczucie to usunąć kucnął jor przy swym plecaku i z dna dobył bukłak krwi, z którego wziął zapobiegawczy łyk. Krzywiąc się przy tym jak po mocnej wódce cisnął juchę ponownie w plecak po czym pobieżnie przejrzał jego stan.
Niespecjalnie wiedział co teraz ze sobą zrobić. Był wampirem, a więc dzień powinien spokojnie przesypiać. Przynajmniej do czasu aż znajdzie sposób by ograniczyć jego zgubne działanie dla siebie. Jak na złość teraz, mimo wszelkich wampirzych przyzwyczajeń, obudził się w środku dnia. Pieprzonego zabójczego dnia.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2008-05-01, 01:12   

Bohater wstał, trochę kręciło mu się w głowie, ale bez problemu znalazł się przy plecaku i wziął głęboki łyk zimnej, lekko skrzepniętej krwi. Obrzydliwe. Gdy odkładał bukłak poczuł, że jedna z jego dłoni nie jest do końca sprawna. Przyjrzał się. Coś w niej było.
Infernus otworzył swą dłoń i ujrzał w niej... klucz.
Nieduży, dość ładnie zdobiony dwoma wężami i skrzydłami ptaka, chyba ze złota. Widać było na nim jakąś niezrozumiałą inskrypcję. Wyglądał na cenny, ale trudno było powiedzieć o nim coś więcej, prócz tego, że nie wiadomo skąd się wziął.
Bohater przypomniał sobie, że jeszcze kilka chwil temu śnił, a w swych onirycznych zwidach spotkał osobę, która mu coś podarowała. Czy możliwym było, że prezentem od niej było właśnie to? Ten klucz, który miał być ponoć magiczny? Wszystko to było trochę dziwne, trochę straszne i trochę nawet miłe. Rzadko się zdarza, że ktoś dostaje coś praktycznie za nic. Niestety każdy prezent miał swoją cenę, a Infernus wiedział, że prędzej, czy później będzie musiał zapłacić za to kim jest.
Słowa postaci w czerni musiały być więc prawdziwe albo przynajmniej zawierały ziarno prawdy. W takim więc razie Infernus, czy jak kto woli Dziecię Nocy, będzie mógł dopisać do listy wrogów kolejną pozycję. Pytanie tylko jak ją zatytułować? Wróg wszak jeszcze się nie ujawnił, ale skoro podąża tropem Bohatera, kiedyś nastąpi konfrontacja. Nie znasz jednak, ani dnia, ani godziny.

Koniec

. . . . . . . . . . . .
Infernus otrzymuje za sesję 300 punktów doświadczenia.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group